9. Zanim odszedłeś

5/5 - (1 vote)

Patrząc z perspektywy czasu, może ja rzeczywiście nie potrafię odróżniać prawdziwej miłości od zauroczenia czy tylko wygodnego seksu. Kiedyś napisałam, że o takich kobietach jak ja wierszy się nie pisze. Trochę wyuzdane, trochę bezpruderyjne, dumne i pożądające dla siebie wszystkiego, co najlepsze.

Poeci piszą o kobietach na wskroś odmiennych. Nawet statystyki podają, że kobiety pragną czułości, poczucia bezpieczeństwa, stałości i emocjonalnych wzruszeń. Mnie nikt nie pytał o zdanie, czy wolałabym iść z facetem na kolację, czy do łóżka.

A może bym tych badaczy zaskoczyła i powiedziała, że tak, z tym odpowiednim, z tym jedynym, z tym, który wyzwoliłby we mnie pragnienie życia bez zdrady, obłudy i całego cyrku na pokaz, może z takim, gdybym go tylko spotkała, z takim wolałabym iść na kolację.

 

***

Dzwonił przeraźliwie, prosto do ucha, nakryłam głowę poduszką, ale to nie pomogło. Nie byłam w stanie zobaczyć, która godzina, bo oślepiało mnie światło ekranu. Odebrałam.

– Cześć, Wioletta.

– Cześć, która godzina?

– Szósta, przyjedziesz do mnie?

– No coś ty, ja śpię – mówiłam, mrużąc oczy, ponieważ na ekranie pojawił się on, w całej okazałości.

– Przyjedź, będę na ciebie czekał. – Rozbierając się, patrzył na mnie, chociaż nie mógł mnie widzieć.

– Ale mnie się chce spać, nie mam siły się podnieść. – Cudem w ogóle usłyszałam telefon, dodałam w myślach, bo nie wiedziałam, jak to brzmi po angielsku. – Willy, jestem zmęczona…

Nie skończyłam, ponieważ mi przerwał:

– Podam ci adres i będę czekał, przyjedź do mnie.

– Zaczekaj, która godzina? O kurczę, gdzie jest ten hotel?

– Tam, gdzie była salsa – odpowiedział i zamilkł, jakby oczekiwał, że zaraz zapukam do jego drzwi.

Czułam od siebie tylko zapach rumu i resztki złości, która topniała wraz z jego bliskością. Przez głowę przeszła mi myśl: zadzwonił, mogę triumfować.

 

***

– Dopięłaś swojego.

– Tak – oznajmiłam z dumą w głosie.

– I oto cały czar i oczarowanie prysły. Już pojęłaś, dlaczego zrobił na tobie takie wrażenie? – Robert nie mógł powstrzymać się od sarkazmu.

– Żebyś wiedział, żebyś wiedział, wiem, dlaczego musiało dojść do tego spotkania. – Chociaż sama nie do końca rozumiałam, co się w tym pokoju wydarzyło.

– No to mów, na co czekasz?

– Powiem ci tak: gdybym z jakimś innym facetem miała taki seks, umarłabym z nudów.

– Nie rozumiem, to było zajebiście czy beznadziejnie? A jeśli beznadziejnie, to co w tym zajebistego? – Robert podniósł trochę wyżej tyłek na kanapie i patrzył na mnie jak na obłąkaną.

– Może to dlatego, że tak bardzo go pragnęłam. – I zaczęłam się śmiać.

– Co się tak cieszysz? Weź mów o konkretach. – Szturchnął mnie w bok.

– Nic, przypomniało mi się, jak biedny musiał się ze mną całować. Zanim przyjechałam, powiedział mi, że nie mogę u niego palić. Nawet nie przyszło mi do głowy, że wie o moim nałogu, no ale widocznie wiedział. Odpowiedziałam mu więc, że nic z tego nie będzie, bo jestem osobą palącą i pachnę papierosami. Zaczął się tłumaczyć, że jemu chodzi o to, żebym wytrzymała bez papierosa, gdy będę z nim, więc powiedziałam, że z tym nie ma żadnego problemu, ale od razu prostolinijnie zapytałam, czy będzie się ze mną całował, no i całował mnie od szaleństwa. A że nie chciał, żeby słyszał nas cały hotel, całował mnie, gdy chciałam krzyczeć. I gdy chciałam dłońmi zakrywać mniej doskonałe części ciała, przytrzymywał mi ręce i też całował, o kurczę, chyba cały czas mnie całował…

– Wiola, ja tego słucham, jestem tu, nie odlatuj – śmiał się z mojej ekscytacji Robert.

– Ach, tak, jesteś… prawie zapomniałam. – Włożyłam swoją dłoń pod jego ramię i przyłożyłam głowę do jego silnego ramienia.

– Mam rozumieć, że orgazm był, zaliczyłaś i co dalej? – Roberta niekoniecznie interesował seks i moje akrobacje, ale to, co dalej, czy się z nim spotkam, czy go jeszcze kiedyś zobaczę, i może odrobinę to, czy faktycznie Willy jest taki fascynujący, jak to sobie wyobraziłam.

– Nie wiem co dalej, ale to, co przeżyłam, to, jak mnie kochał, wiesz, ja tego nigdy, ale to nigdy nie przeżyłam, bo on mnie kochał, no nie w sensie zakochania, ale w sensie fizycznym, to było takie doświadczenie, jakbym… nie wiem, nie umiem tego opowiedzieć…

– No teraz to nie rozumiem. – Robert odsunął mnie od siebie, aby popatrzyć mi w oczy.

– Bo wiesz, w momencie, w którym mnie dotknął, nie, w momencie, gdy spojrzał na mnie przed hotelem, poczułam taką arytmię oddechu, o której piszą tylko poeci. Miałam uczucie, że jeśli mnie nie pocałuje, to potrzebny będzie mi respirator do podtrzymania funkcji życiowych. I ten strach nie ustępował.

Z każdym zetknięciem się naszego epidermis to uczucie eskalowało we mnie i wciąż przybierało na intensywności: gdy zdejmował ze mnie koszulę, a potem rozpinał biustonosz, gdy dotykał ud i patrząc w oczy, zdejmował figi, z każdym jego muśnięciem wargami, tak pełnymi i erotycznymi, o których marzy niejedna kobieta, w chwili gdy wsuwał mi język do ust i gdy krążył nim wokół mojego podbrzusza, jego ponętne ruchy, tak jednostajne, tak rytmiczne, spokojne, a jednak temperamentne, i ten wzrok, obserwujący moją reakcję…

Bałam się, że oszaleję, jeśli nie zmieni pozycji, jeśli nie pozwoli mi siebie czuć głębiej i pełniej… ale bardziej chyba bałam się, że ten moment przeminie, że to nasz jedyny raz, i z tego strachu uwięziłam te słowa pomiędzy krtanią a przełykiem… Wręcz marzyłam, aby teoria Einsteina na temat czasu względnego została potwierdzona. Wijąc się pod jego nagim ciałem, trwałam w tym niezdecydowaniu, a jemu… wydawało mi się, że jemu sprawia to przyjemność, jakby tylko z powodu mojego szaleństwa miał ejakulować.

– Seks tantryczny, Wioletta, to się nazywa seks tantryczny – przerwał mi w połowie zdania.

– Co? I ja nic o nim nie wiem? I ja go nie znałam, to ja czegoś…

– Najwidoczniej czegoś jeszcze nie doświadczyłaś, no i może to właśnie w nim wyczułaś, gdy go zobaczyłaś po raz pierwszy.

– Co, że potrafi ten, no jak ten seks się nazywa…?

– Tantryczny, moja wszechwiedząca. Jeszcze, maleńka, wielu rzeczy nie wiesz, ale się dowiesz.

– No to mów, co to jest, no mów. – Byłam sobą, zniecierpliwioną kobietą chcącą tu i teraz wszystko wiedzieć i pojąć.

– Niewiele osób jest w stanie w ten sposób się kochać. Wymaga to takiego wewnętrznego spokoju, synergii, bycia tylko tu i teraz. I żeby to przekazać partnerce, to hm, moim zdaniem dla nas, Europejczyków, to nie lada sztuka… – Zamyślił się i dodał: – A resztę sobie wygoogluj, co ja ci będę opowiadał…

– Podaj mi ten tablet. – Nachyliłam się nad nim i wyciągnęłam pośpiesznie rękę.

– Zaczekaj, później, teraz powiedz mi, co było dalej. – Robert cofał mnie. Skapitulowałam.

– Dalej, po nieokreślonej liczbie moich orgazmów, nie było już nic. Zamówiłam taksówkę, on pomarudził, dlaczego nie znam angielskiego, że jest taki zmęczony, a już nie może położyć się spać, bo ma samolot. Napisał w tłumaczu, że jeśli będę kiedyś w Paryżu, z chęcią się ze mną spotka, bo on nie wie, kiedy będzie kolejny raz w Trewirze. Pocałował mnie, objął na do widzenia i wróciłam do domu spełniona. Zaraz po prysznicu musiałam iść do pracy i koniec, po prostu koniec.

– Miałaś niesamowitą przygodę – spuentował Robert i podniósł się z kanapy.

– Miałam i mówiłam ci, że to będzie tylko przygoda, ale warta tego, aby w moim życiu zaistniała. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że tak to się wszystko potoczyło…

– Słuchaj – zapytał mnie jeszcze, zbierając kubki po kawie – a on w ogóle odczytał tę twoją wiadomość, no tę o tym, że chciałaś poznać jego smak… czy jak tam napisałaś?

– Wyobraź sobie, że tak i nawet odpisał, ale ja już byłam w domu i spałam. Zapytał mnie, czy to oznacza, że chcę z nim uprawiać miłość. Ładnie, prawda? Miłość, no bo on naprawdę uprawia miłość, a nie seks.

– Dobra, idę sobie. – Robert był w swojej deklaracji bardzo stanowczy.

– Gdzie? Tak nagle? – Patrzyłam na niego zdziwiona.

– Tam, gdzie też będę uprawiał miłość, albo tam, gdzie nie będę widział twoich roztkliwionych oczu, albo…

– Albo zaczekaj parę minut, to pójdę razem z tobą… – Zerwałam się na równe nogi.

– No nie wiem, chciałem już się od ciebie uwolnić – uśmiechnął się.

– Masz plany, tak beze mnie? – Stałam i nie wiedziałam, czy mam z powrotem usiąść, czy jednak się przebrać.

– Oj, nie mam, idź, przebieraj się, to coś zjemy na mieście.

– Obiecuję, że już o Willym i seksie nie wspomnę – krzyczałam z sypialni.

– Eheee, może jakieś piętnaście minut wytrzymasz – odpowiedział mi z powątpiewaniem w głosie. On zawsze ma rację.

Pierwsze, co zrobiłam po powrocie do domu, to zaparzyłam sobie herbatę i wygooglowałam, czym jest uprawianie miłości, no ten… seks tantryczny.

 

***

Siedząc przed lustrem, przyglądałam się swojej twarzy, na której czas odcisnął swoje piętno. Gdzieś wewnątrz siebie czułam się młodą kobietą, która ma prawo wariować na punkcie przystojnych mężczyzn, inna część mnie czuła się odpowiedzialną matką, której jedynym zajęciem nie jest zarabianie pieniędzy, ale utrzymanie jak najlepszych relacji z synem, jestem też siostrą, przyjaciółką, wsparciem dla innych kobiet.

Tyle ról w jednym ciele, tyle zobowiązań na jednych barkach, o które nikt nie pyta.

Myśli, uczucia, słowa i reakcje – wszystko ma wpływ na odbiór przeszłości i jakość przyszłości wymieszanej w teraźniejszości. Wszystko, wszystko ma znaczenie, wszystko, co się w moim życiu działo, odbija się właśnie w tym lustrze.

Tylko w ciszy i spokoju oraz głębokiej samotności – gdy jest się sam na sam ze sobą, można ocenić, gdzie się jest i dokąd się zmierza. Chłonęłam ten moment, zastanawiając się, czy wszystkie role, jakie na siebie przyjęłam, trwają w harmonii, czy się wzajemnie wspierają, czy wszystkie chcę zachować. Jaką chcę być matką, jaką przyjaciółką, siostrą, jaką pisarką, jaką żoną?

Czy chciałabym jeszcze być żoną, czy się do tego nadaję? Czy umiałabym żyć obok mężczyzny dwadzieścia cztery godziny na dobę? Co dam mężczyźnie w zamian, gdy on obdarzy mnie miłością, jakiej oczekuję? Gdybym spotkała tego, na którego widok łagodniałyby zmarszczki na mojej twarzy, co mogłabym mu ofiarować w zamian? Jeszcze raz zmyłam tonikiem twarz. Tuż przed włączeniem suszarki do włosów zadzwonił telefon.

Kliknij w to zdanie i czytaj kolejny odcinek. 

 

Witaj serdecznie, 

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły