5. Zanim odszedłeś

5/5 - (1 vote)

Do trzeciej nad ranem nic takiego się jednak nie wydarzyło. Za to trącona reklamą kupiłam bilet na koleją imprezę. Dokładnie za dwa tygodnie, jak wyjaśniła mi Wenesa, dziewczyna, która nosiła koszulkę z napisem „Galla Salla Trier”.

Wcisnęła mi w dłoń ulotkę, na której znajdował się dokładny adres imprezy. Schowałam ją do torebki, nie mając pojęcia, jak dużą rolę może w życiu człowieka odegrać kawałek kolorowego papieru.

***

Ostatni taniec – pomyślałam. Czułam się już zmęczona. A z balu zawsze trzeba wyjść o odpowiedniej porze. Gdyby to była bajka, postarałabym się zgubić pantofelek, żeby Willy mógł mnie zacząć szukać. Ale to rzeczywistość i wiedziałam, że skoro przez cztery godziny nic się nie wydarzyło, to nie wydarzy się przez ostatnie pół godziny.

Zbierałam się do wyjścia bardzo powoli, bo pragnęłam, by moje myśli obróciły się w nicość. Żeby zdarzył się cud. Rozbita pomiędzy tym, co jest, a tym, co bym chciała, podziękowałam Bonjowiemu za miły wieczór.

– Mogę cię odprowadzić? – upewnił się, gdy sprawdzałam w torebce, czy zgadza się jej zawartość. Ulotka też jest – pomyślałam i nagle, odwracając się do Bonjowiego, oznajmiłam:

– Możesz mnie odprowadzić, ale daj mi pięć minut.

– Co będziesz robiła przez pięć minut? – Patrzył zdumiony.

– Mam coś do załatwienia – powiedziałam, poprawiając koszulę i dotykając policzków, jakbym chciała je ostudzić. Nie udało mi się, ponieważ na myśl o tym, co zamierzałam, zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco.

Zalała mnie adrenalina, w piersi huczało tak mocno, że oprócz skurczów mięśnia sercowego nic nie słyszałam. Nie wiem, jaka akurat leciała piosenka, nie wiem, ile osób było na sali, wzrok i słuch został upośledzony. Nie pamiętam, jak szłam, nie wiem, jak dotarłam na miejsce, kogo mijałam i czy ktoś na mnie patrzył. Nie pamiętam nic oprócz myśli: teraz albo nigdy, przecież cudów nie ma, za to mamy równouprawnienie.

Gdy ocknęłam się z letargu, zobaczyłam jego seksownie poruszające się w tańcu plecy. Nie wiem, kiedy moja dłoń delikatnie musnęła jego ramię. Odwrócił się, jego partnerka zostawiła nas samych, jakby przeczuwała, że to ważny moment w naszym życiu.

Dwoje zdumionych oczu wpatrywało się w swoje odbicie z odległości kilku milimetrów. Był taki piękny, po prostu piękny. Nie przystojny, nie w moim typie, nie pociągający, nie uwodzicielski, tylko piękny i mój.

Czułam, jakbym w tym momencie wróciła do niego po długich latach poszukiwania czegoś lepszego. Ale nie znalazłam, nie mogłam, bo to on trzymał w swoich dłoniach moje serce.

Nie odwracając wzroku, przyłożyłam swoją lewą dłoń do jego prawego policzka na tyle delikatnie, że ledwo poczułam jego zarost. Pokonałam dzielącą nas i tak już ciasną przestrzeń i zamykając oczy, aluzyjnie pocałowałam go w drugi policzek. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że żadne słowa nie są w stanie oddać osobliwości tej chwili, i nic, jak to delikatne przyłożenie warg do jego skóry, nie wywołałoby w nim takiej reakcji.

listy miłosne

***

Są pary, które opowiadają, że od pierwszego razu, gdy tylko dotknęły swoich dłoni, wiedziały, że to właśnie ten jedyny czy jedyna. Ja już wiem, jak to jest. Nie, żeby Willy miał być tym ostatnim, przy którym się zastarzeję, ale poznałam to porażenie, to jakby tysiąc woltów pieściło twoją aortę. Umierasz, aby obudzić się w innej galaktyce.

Był jak w amoku, zaczął do mnie mówić, pytać, czy mówię po angielsku, szukać najprostszych słów, obejmować mnie całą swoim wzrokiem. Stałam w milczeniu, łaskocząc jego duszę swoim uśmiechem.

Wzrokiem chciałam wypalić swoją twarz w jego źrenicach, na zawsze, aby mnie nigdy nie zapomniał, aby od dziś do ostatniego dnia pamiętał o moim istnieniu, bo może kiedyś, w innej przestrzeni, w innym wymiarze, nie wiem jeszcze gdzie, może się znowu spotkamy.

***

Willy, nie mogąc wytłumaczyć mi słowami tego, co chciał, sięgnął do kieszeni i wyjął z niej kawałek kartki.

– Będę tu. Czy przyjdziesz? Przyjdziesz? – Rozumiałam i jego nieskoordynowane gesty, i proste słowa, ale nie umiałam odpowiedzieć, że tak, że będę, że kupiłam bilet, że mam taką samą ulotkę w torebce, że jak tu nie mówić o przeznaczeniu!

Nie wierzyłam, że to prawda, że go jeszcze zobaczę, że tak zareaguje na moje podejście. Tak mi było dobrze. Nawet nie wiedział, jak mi było dobrze. Przecież mógł pomyśleć wszystko, mógł się nie odezwać, mógł zachować się po prostu miło. A on był podekscytowany, jakby właśnie odkrył wzór na życie.

To, że mówiłam po niemiecku, irytowało go i zmuszało do powtarzania pytania o to, czy przyjdę. Musiałam to zakończyć i jedyne słowa po angielsku, jakie przyszły mi do głowy, to: „wiem o tym”. Jeszcze raz pocałowałam go i odeszłam. Nie obejrzałam się. W pośpiechu wzięłam torebkę z hokera i udałam się do szatni. Tylko Bonjowi krzyczał:

– To co, mam cię odprowadzić czy nie!?

Zakładając kurtkę, uciekałam przed sobą. Chyba władzę nad moim umysłem zaczynała przejmować logiczna część mojego mózgu i trochę mnie zawstydzała. Uspokoiłam się na zewnątrz. Drżącą ręką wyjęłam papierosa, zaciągnęłam się mocno, jakbym dzięki temu miała odzyskać równowagę. Dopiero po chwili w drzwiach stanął Bonjowi.

– To co, idziemy? – zapytał spokojnie.

– Tak. – Teraz mogę iść, pomyślałam.

Bonjowi przez chwilę milczał. Nagle zatrzymał się i zadał mi niedyskretne pytanie:

– Gdzie go pocałowałaś?

– Jak to – gdzie? – powtórzyłam za nim zdumiona. – W policzek, a co?

– Wyglądało, jakbyś całowała go w usta. Podoba ci się?

– Tak, a zazdrosny jesteś? – Zaczęłam się śmiać, ale w myślach, z perspektywy widza, odtwarzałam obraz tego, co się wydarzyło.

– Nie.

– Nie mogłam mu nic powiedzieć, więc go pocałowałam, ja nie mówię po angielsku. – Chyba się tłumaczyłam.

– On mówi po francusku – zdradził mi koleją tajemnicę Willy’ego. No tak, zapewne jest z Luksemburga, pomyślałam.

– Tak? Nie wiedziałam. – Bonjowi, chyba usatysfakcjonowany odpowiedzią, zaczął wspominać nasze wyczyny na parkiecie.

– Widziałaś, jak wszyscy na nas patrzyli? Każda kobieta ci zazdrościła – mówił jak opętany.

– Co? Mnie? – śmiejąc się, szturchnęłam go w bok. – A czemu mnie, może tobie? – dodałam z przekąsem.

– No mnie też, tak pięknej kobiety i tak się poruszającej. To był udany wieczór, arogancka kobieto.

– Dlaczego arogancka? – zapytałam zaskoczona.

– Jak przyszedłem, siedziałaś taka dumna, jakbyś była nietykalna, ale ja lubię takie kobiety, nie boję się do nich podejść, w przeciwieństwie do innych. Mnie takie kobiety pociągają. – To chyba była aluzja.

– No, oby tylko nie za bardzo – upewniałam się, czy Bonjowi zna granicę tego odprowadzania.

– Chyba bardzo – śmiał się, ale jego spojrzenie było poważne.

– Bonjowi, ale wspominałam, żebyś na nic nie liczył – upewniałam się ponownie.

– Zaczekam, aż zmienisz danie, jestem cierpliwy…

– Chodź, wariacie, i czekaj. – No cóż, może Adrian, kolega Roberta, miał rację, że nie mogę liczyć na to, że każdy facet będzie moim kumplem, a relacja, jaka łączy mnie z Robertem, jest wyłącznie anomalią…

Przed domem wymieniliśmy się nie tylko uściskami, ale i numerami telefonów. Wiem, że zadzwoni i będzie mnie zwodził, ale nie przeszkadza mi to… Tak, to była niezapomniana noc. Tylko jak ja wytrzymam do południa, żeby opowiedzieć to Robertowi. Teraz pewnie śpi.

Kliknij w to zdanie i czytaj kolejny odcinek. 

 

Witaj serdecznie, 

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły