4. Zanim odszedłeś

5/5 - (1 vote)

Bonjowi miał niespożyte siły. Ja wymagałam kilku przerw, żeby się zregenerować. Podczas jednej z nich siedzący obok mnie mężczyzna zapytał:

– Ile lat tańczysz salsę?

– Ja?

– Tak, ty? – uśmiechnął się.

– Ja nie tańczę salsy, nigdy się jej nie uczyłam.

– Niemożliwe – odwrócił się cały w moją stronę – nie wierzę, ale jeśli tak, to masz to w genach, tak jak seksapil, którym ociekasz. – Uśmiechnęłam i podziękowałam. A on tylko dodał: Miałem iść do domu, ale zostanę jeszcze chwilę, żeby na ciebie popatrzeć. Milczeliśmy.

To miłe, prawda? Bardzo miłe. Zasadniczo komplementy są miłe i należy je umieć przyjmować.

Nie zawsze skromność jest cechą pożądaną, między innymi dlatego, że obdarowującemu też może znudzić się przekonywanie nas o tym, że jesteśmy niepowtarzalne. I gdy on kapituluje, okazuje się, że te małe codzienne treści typu: „ładnie dziś wyglądasz”, „zrobiłaś smaczny obiad”, „wspaniale wychowałaś naszego syna” są nam potrzebne do życia niczym tlen i że dusząc się z ich niedoboru, przestajemy rozumieć, dlaczego tak nagle zostałyśmy z nich obdarte.

– Kurczę, Robert, mam dość, a co ja matką Teresą jestem, spowiednikiem albo lekiem na chandrę?! – krzyczałam mu do słuchawki, gdy jakiś rok temu dostałam kolejnego esemesa od byłego kochanka po półrocznej przerwie. W nim zaś krótkie przywitanie i wielopoziomową relację na temat jego ostatnich sukcesów.

– A co mu odpisałaś? – Robert często umiał zaskakiwać mnie mało skomplikowanymi pytaniami.

– No jak co, że super, że jestem z niego dumna, że będzie wspaniale, gdy się zobaczymy i mi o tym wszystkim opowie…

– Tak czułaś? – przerwał mi w połowie zdania. – Czy pisałaś, żeby było mu przyjemnie?

– Zawsze jestem z niego dumna! – wykrzyczałam. – I wiem, że jego też rozpiera większa duma, gdy mu o tym mówię…

Robert zaczął się śmiać.

– Oj, Wiola, sama potrafisz sobie odpowiedzieć na pytania. Chyba jasne jest to, że pisze do ciebie, bo ty jesteś w stanie to zauważyć. Inni piszą do ciebie, bo wiedzą, że ich słuchasz, nawet jeśli jest to słowo pisane, czują się przy tobie zauważeni. I wiesz, nasza znajomość też się tak zaczęła, od twoich komplementów, od tego, w jaki sposób chłonęłaś wszystko, co mówiłem, z jakim zaciekawieniem patrzyłaś, pesząc mnie tym swoim wzrokiem, patrzeniem mi prosto w oczy, aż się bałem spojrzeć w jakąkolwiek inną stronę, żebyś nie pomyślała, że cię ignoruję…

My, faceci, może nawet bardziej niż wy, kobiety, potrzebujemy czuć się obiektami zainteresowania, być doceniani na głos, pławić się w komplementach.

Ja w tej chwili chciałabym obdarować komplementem Willy’ego. Musiałybyście zobaczyć, jak on tańczy! To nawet nie chodzi o taniec, a o poruszanie ciała – ono go słucha, każdy jego gest wypływa z jego wnętrza, jest spontaniczny, zsynchronizowany z jego umysłem i duszą. Na same wspomnienia unoszą mi się te małe włoski na rękach.

A gdy tańczył z kobietą, stawałam się zazdrosna o to, że jego dłonie dotykają innej, że jego oczy nie są wpatrzone w moją twarz, że to nie moje uda znajdują się pomiędzy jego udami. I chciałam, żeby i on był zazdrosny, że na moich plecach nie ma odcisków jego linii papilarnych, że zostawia je Bonjowi, że to Bonjowi czuje mój oddech na swoim karku i przyciska moje biodra do swoich.

Wymieszało mi się pożądanie fizyczne z intelektualnym. I wcale się przed tym nie broniłam, bo w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że od wielu miesięcy po raz pierwszy myślę o innym mężczyźnie niż Nieznajomy. Ciekawe, czy Nieznajomy odczuwałby zazdrość, widząc mnie w objęciach Bonjowiego i wiedząc, że jego miejsce na tę noc zająłby Willy, gdyby tylko chciał…

jak żyć po rozwodzie

Zazdrość jest specyficznym uczuciem. Przypuśćmy, że jesteś zazdrosna o to, że twoja koleżanka mieści się w rozmiarze 36. To uczucie nie musi być negatywne, jeśli nie jest przepełnione zawiścią. Mówi ci, uświadamia, czego pragniesz. Wówczas wystarczy usiąść i przeanalizować, co ja mogę już teraz zmienić, aby za rok też założyć sukienkę w rozmiarze S. Od czego zacząć?

Z drugiej jednak strony zazdrość może prowadzić do szeregu konfliktów. Tak jak podejrzliwość. Czy podejrzliwość bierze się z zazdrości, a może odwrotnie? Kiedy kobieta zaczyna być podejrzliwa i zazdrosna? Kiedy zazdrość staje się uczuciem patologicznym?

– Nie wyglądasz na kobietę zazdrosną – stwierdził Robert na początku naszej znajomości, gdy jeszcze nie rozważałam zmiany przypadku, czyli rozwodu.

– W zasadzie rzadko mi towarzyszy to uczucie. Swojemu mężowi mówię, że jestem zaborcza o czas, ponieważ całymi tygodniami nie ma go w domu, a gdy wraca, chcę te dni spędzać z nim. O niego jako o mężczyznę nigdy nie byłam zazdrosna. I nie wiem, czy to wynika z wysokiej samooceny, czy z faktu, że nie daje mi ku temu powodów. Chociaż nie, raz był taki incydent. Na dyskotece. Wyszliśmy z towarzystwem przed lokal i podeszła do niego kobieta. Zaczęła się z nim entuzjastycznie witać.

– O, to pewnie wkroczyłaś do akcji – zaczął się śmiać Robert, jakby sobie już poukładał mnie w głowie.

– Nie, dopóki nie zaczęła go głaskać po brzuchu, a on nie reagował.

– I co zrobiłaś?

– Nic takiego, powiedziałam, że jak mają zamiar się migdalić, to nie na moich oczach, niech idą do łazienki.

– Żartujesz! I co?

– Przestała, a mąż tłumaczył się potem, że to koleżanka sprzed wielu lat, że ma męża i tak dalej. Odpowiedziałam, że ja też mam męża i może mój mąż chce popatrzeć, jak inny facet gładzi mnie po brzuchu?

– A on? – zapytał z zaciekawieniem Robert.

– Wtedy chyba to sobie wyobraził, bo przyznał mi rację. Wiesz, Robert, może i byłam bezczelna, ale jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Znam takie przypadki, gdy mąż adorował inne kobiety na oczach żony, lekceważąc jej obecność, dla mnie to był żenujący widok. Można się śmiać, rozmawiać, mieć znajome czy koleżki, a nawet przyjaciółki, ale granice intymności nie powinny być przekraczane.

– Wiesz – po chwili milczenia Robert wyciągnął własny wniosek – masz rację. Zazdrosne są te kobiety, które mają zachwiane poczucie własnej wartości. Bardzo często kierują się przeszłymi doświadczeniami. Patrzą, jak ich partnerzy uwodzą inne, dowiadują się o zdradach, ale nic z tym nie robią.

Obwiniają siebie albo nienawidzą za to, że nie są w stanie z różnych względów odejść. Ja nie jestem zwolennikiem wybaczania zdrad, ale i zazdrości. Przecież można to wyeliminować.

– Czyli jak? – zapytałam z zaciekawieniem.

– Odejść – rzucił jedno słowo.

Dopiero pół roku później dowiedziałam się, że jego pierwsza żona miała romans z innym facetem i że Robert bardzo długo próbował jej to wybaczyć, zapomnieć. Dla dobra córki, jak mówił. Później jednak doszedł do wniosku, że jego córka będzie szczęśliwsza, gdy nie będzie świadkiem scen zazdrości, które wywoływał, gdy żona przyszła zbyt późno z zebrania. W odzyskanej wolności oboje odnaleźli spokój, a ich córka kochających rodziców.

Z tego, co mówił, to nie była prosta decyzja, ale jeśli się nie potrafi zapomnieć, a tym bardziej wybaczyć, jak żyć w poczuciu poniżenia?

Trzeba podjąć własną decyzję i przyjąć wszelkie jej konsekwencje. Często bowiem bywa tak, że osoby zdradzone pozostają w związkach, a nam nic do tego, nie chodzimy w ich butach i nie poruszamy się w przestrzeni ich umysłów.

I tak to już jest z zazdrością. Albo coś daje, albo odbiera. Ja w klubie Kasino marzyłam o tym, aby dała. Żeby był to impuls do działania.

Kliknij w to zdanie i czytaj kolejny odcinek. 

 

Witaj serdecznie,

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś, 

Wiola 

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły