32. Zanim odszedłeś

Oceń stronę/wpis

– Odbiorę cię z lotniska.

– Ja myślę…

– Robert, zaraz w poniedziałek jadę do Amelii – powiedziałam zdecydowanie.

– Na jak długo? – Robert nie wyraził ani krzty zaskoczenia, jakby sam uznał, że tylko samotność pomoże mi powrócić do równowagi.

– Na dziesięć dni.

– Zawieźć cię czy pojedziesz swoim autem?

– Pojadę, nie ucieknę po trzech dniach, obiecuję – zaczęłam się śmiać.

Amelia prowadzi pensjonat dla zagubionych ludzi, którzy potrzebują czasu na detoks umysłowy i nie tylko. Będę pisać w ogrodzie, który pachnie wszelkimi odmianami miłości do natury, i starać się nie rozmyślać o tym, co było. Będę trwać w chwili obecnej, tak po prostu odpoczywać. Relaks jest tym, czego potrzebują nie tylko skołatane nerwy, obolałe serce, ale również przemęczone ciało. Ludziom wydaje się, że młodość będzie trwać wiecznie, że zatrzymamy się na trzydziestce lub czterdziestce. Niestety nic nie stoi w miejscu, a czas obdziera nas z wszystkich naiwności.

– Co potem? – zapytał Robert.

– Potem spędzę weekend w Sopocie.

– Czyli wrócisz z przytupem? – śmiał się Robert.

– No ba.

– O, to będziesz w teatrze… ale ci zazdroszczę.

– To jedź z nami.

– Wiesz przecież, że jadę do córki.

– No tak, to pojedziemy, jak wrócisz.

– Jasne… wystawiają jakaś nową sztukę?

– Tak, akurat na niej nie byłam…

– Ogólnie dawno nie byłaś w BoTo.

– Byłam zimą w Gdańsku, ale na drugi dzień miałam spotkanie w Olsztynie i nie mogłam zostać… No fakt, trochę wody upłynęło – zmyśliłam się.

Dokładnie w kwietniu rok temu poznałam bliżej Sopot i całkiem przypadkiem trafiłam do tego obezwładniającego moje zmysły teatru. Pamiętam, jakby to było dziś. Padało. Nie mogłam się pogodzić, że leżę w tym hotelu całkiem sama, że jestem w takim pięknym mieście, a tylko przemieszczam się ze szkolenia na szkolenie, wygłaszając lub słuchając motywujących wywodów doświadczonych przez życie osób. Z takich spotkań w pamięci pozostaje ślad. Skaza, którą wywołują emocje, i tylko od nas samych zależy, w jaki sposób wykorzystamy je do kreacji naszej własnej codzienności.

Czasami jednak to nie musi być szkolenie. Na mnie wrażenie wywarł spektakl… przypadki, czasami przypadkowe działania… nie mogłam tak leżeć, chciałam gdzieś iść. „Imprezy w Sopocie” – takie hasło wpisałam w Google. Była 19.50. O 20.00 zaczynał się spektakl. Dzwoniłam, aby upewnić się, że są bilety – nikt nie podnosił słuchawki, w recepcji hotelowej nie mieli już wolnego parasola, pobiegłam z gazetą nad głową, na szczęście to tylko pięć minut. Zapach świeżo mielonej kawy, szepty ludzi, nie sposób zostać niezauważonym – zdążyłam, tylko to się liczyło. Po spektaklu słowo „zdążyłam” nabrało jeszcze mocniejszego znaczenia. Jedno zdarzenie ukazane z perspektywy trzech par oczu, uszu i trzech różnych przekonań. Pomimo różności postrzegania wydawało mi się, że kobiety łączył ten sam ból, obawy i strach. Nord-Ost to pierwszy spektakl, który ścisnął mój żołądek. Mogłam iść do hotelu, ale chęć uspokojenia emocji w tym właśnie miejscu było od mnie silniejsza. Zostałam w teatralnej kafejce. Popijając białe wytrawneodrobinę wyobcowana przysłuchiwałam się rozmowom koneserów sztuki. Wydawało mi się, że jestem jedyną przypadkową osobą, która zaplątała się w tym miejscu tak niechcący.

Gratulacje, uśmiechy powoli opadały, rozmowy na temat występu cichły. W tej rozpoczynającej się ciszy zasłuchałam się w rozmowę dwojga osób. Kobieta po trzydziestce, wdowa. Porwała moją uwagę swoją ekscytacją dotyczącą mężczyzny. Jej podniecenie nie miało charakteru fizycznego, pochłaniał ją swoim sposobem bycia, mogę nawet powiedzieć, że podniecała ją jego osobowość.

Nagle poczułam na sobie wzrok. Za szybą stał mężczyzna, który swoją obecnością wywołał we mnie to pragnienie: spędzić resztę życia u boku takiego usposobienia. Może właśnie tego dnia zaczęła się moja przygoda poszukiwania ideału, który miałby wady tak samo charakterystyczne jak zalety, z którym mogłabym dzielić swój niepokój, w którego życie wniosłabym powiew nieokiełznanej miłości. W pewnym wieku musimy się uczyć żyć na nowo, dlaczego nie miałoby to być życie pełne spokoju, który burzyłyby ekscytujące przecinki?

Nie wiem, co mnie wówczas bardziej ciągnęło do BoTo: on – mężczyzna, przy którym mogłabym się zestarzeć, czy atmosfera, która odrywała mnie od codzienności, oraz spektakle, o których nie warto mówić, ponieważ trzeba je zobaczyć i przeżyć. Teraz pojadę tam bardziej świadoma, pojadę tam, aby w dzień śmiać się z biskimi mi osobami i beztrosko chodzić wzdłuż brzegu Bałtyku, a wieczorem przeżyć kolejną historię opowiedzianą na czarnych deskach teatru. Do domu zamiast muszelek zabiorę wspomnienia. Oby tylko nie padało.

Kolejny odcinek już w sobotę – i to będzie już ostatnia część. Sama nie mogę w to uwierzyć… 

 

Witaj serdecznie,

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły