24. Zanim odszedłeś

5/5 - (1 vote)

– Cześć, co robisz? – zapytał Robert jakoś dziwnie zmęczonym głosem.

– Nic, próbuję podjąć decyzję, ale co tobie – nie spałeś w nocy?

– Jakbyś wiedziała, czuję się wypluty. Robiłem analizę do czwartej rano.

– Dlaczego? Nigdy ci to nie zajmuje tyle czasu.

– Tak, ale Paweł zawalił termin, a wiesz sama, że to jak kula śniegowa, jak zegar, w którym wszystko musi tykać w tym samym rytmie. I jak jeden mechanizm nawali, to…

– Tak, wiem, wiem, to ty, jako ostatnie ogniwo, musisz siedzieć do czwartej rano i zliczać te cyferki.

– O właśnie, a tobie jaka decyzja nie pozwala spać?

– Ivy się odezwał i zaproponował mi spotkanie.

– Hm, dwa tygodnie byłaś singielką, to dość długo, możesz zmienić stan cywilny.

– Nie bądź taki dowcipny. Jakbyś rzeczywiście umiał liczyć, tobyś wiedział, że od czterech lat jestem singielką, a dwa tygodnie to byłam tylko wolna od kochanka.

– No i co z tym zrobisz?

– Chyba się z nim spotkam.

– A co tak westchnęłaś, jakbyś miała robić to za karę?

– Tak, westchnęłam, nie… wydawało ci się… może to ze zmęczenia?

– Ale czemu chcesz iść…

– Bo mi się za nim tęskni – powiedziałam bezpośrednim tonem.

– O, to coś nowego, ty mała egoistko.

– Ja egoistka, ja…?

– No, moja droga, tak bezinteresownie to ty byś tego nie zrobiła… Potrzebujesz masażu wewnętrznej strony ud… – Robert, szczery do bólu, mający czasami dziwne poczucie humoru, nazywający wszystko po imieniu, jak ja go uwielbiam.

Rzeczywiście jednak miałam ochotę na seks, a Ivy’ego przecież znam. Tym bardziej że po tym, gdy jednym tchem oznajmiłam, że też mam listę swoich oczekiwań, obiecał mi, że już nie wspomni o żadnych trójkątach, że chce, aby wszystko było tak jak zawsze, i obiecał, że kilka z moich fanaberii postara się zrealizować.

Zaczął od seksu w aucie. Nie wiem, dlaczego mu to zrobiłam. Totalnie się w tym nie mógł odnaleźć, ale dziwnie mnie to cieszyło, bo miałam pewność, że byłam przynajmniej jedną z niewielu, z którą znalazł się w takiej sytuacji. Do dziś, gdy próbuję sobie wyobrazić jego akrobacje, chce mi się śmiać. Tamtego dnia przerwał mój śmiech, gdy poczułam ciężar jego ciała na sobie, a odleciałam, kiedy dostał się do mojego wnętrza.

Potem zaskoczył mnie następnego dnia, gdy zjawił się, zgodnie z obietnicą, bez wcześniejszego telefonu. Po prostu przyjechał i oznajmił, że jest. Naturalnie musiałam wysłuchać, że jest bardzo zmęczony, ale skoro mi obiecał, musiał dotrzymać słowa. Widziałam, że rozpierała go duma.

– Co, myślałaś, że się nie zjawię? – zapytał z lekkim uśmiechem.

– No cóż, miałam takie podejrzenia. Ale ze mnie szczęściara – dodałam cierpkim tonem, żeby nie pokazać mu, że jestem z niego bardzo dumna i że poczułam się dla niego ważna, chociaż przez tę krótką chwilę…

Tak po zastanowieniu mogę stwierdzić, że nie umiem prawić mu komplementów wprost, tak bez całej tej szyderczej otoczki, za którą chowam siebie, a raczej moje uczucia i pragnienia. Owszem, mogę sobie wytłumaczyć, że obleciał mnie strach, że nie chcę znowu próbować lokować uczuć w nieodpowiednim sercu, które zamknie się przed mną na niezliczoną liczbę zamków Gerda.

***

Nie wiem, dlaczego tak się torturuję, dlaczego bronię się przed tą znajomością. Pogubiłam się i nie wiem już, na czym polega ta moja gra – on na pewno jej nie lubi. Ma jej czasami dość.

– Ile razy mam ci mówić, że mi odpowiadasz? – zapytał zmęczony.

Milczałam, stałam niczym pomnik przytwierdzony do granitowej podstawy. Może miał rację? Może wciąż go kontroluję i sprawdzam, wciąż poszukuję dowodów na to, że jest szczęśliwy, że odczuwa głęboką satysfakcję na samą myśl o spotkaniu ze mną? Ale wciąż sama poszukuję odpowiedzi na pytania, na które tak trudno mi doszukać się twierdzących odpowiedzi w jego gestach. Może tego nie chcę, nie chcę się domyślać, snuć teorii, które w łatwy sposób można obalić…

Ciąg dalszy nastąpi w środę a kolejno w sobotę i niedzielę. 

 

Witaj serdecznie,

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

 

Polecane artykuły