23. Zanim odszedłeś

Oceń stronę/wpis

– Jesteś tam? Będziesz coś mówić czy milczeć?

Robert nie lubi, gdy tak milczę. Dobrze wie, że z czymś się wtedy borykam, i uważa, że większość z tych moich przemyśleń to tylko karmienie swojego umysłu destrukcyjnymi, niepotrzebnymi myślami.

– Jestem.

– No co, nie podobało ci się, że cię zaprosił na randkę?

– Podobało. Fakt, że przez tydzień milczał, ale już nawet nie pytałam dlaczego, bo to oczywiste: łączy nas tylko seks. Świadczyło nawet o tym jego oficjalne pytanie o to, czy mam czas wieczorem. Odpowiedziałam, że mam, wtedy podał godzinę i był przed czasem. Potem swoim szarmanckim zachowaniem zmienił moje nastawienie, normalnie, jak przystało na romantyczkę, uległam jego urokowi.

– I coś w tym złego?

– Ależ absolutnie nic złego, może tylko wychodzi na to, że nie mam swojego zdania.

– Ty jak zawsze za dużo analizujesz.

– Robert, wcale nie chciałam niczego analizować, chciałam po prostu spędzić miły wieczór, naprawdę byłam pozytywnie nastawiona, byłam gotowa krzyczeć z rozkoszy, dać mu do zrozumienia, że jest wspaniałym kochankiem, człowiekiem, że postaram się niczego nie oczekiwać, bo naprawdę go lubię, a już na pewno lubię się z nim kochać. A że ogólnie lubię się kochać, to po co mi szukać, no wiesz… ale nie, to też nie takie proste.

– Dlaczego? Nic nie rozumiem, mówże wprost!

– Nie chcę mówić o tym wprost, bo nie rozumiem, dlaczego potykam się o takich facetów, jakby innych nie było. Dlaczego nie wpadam na facetów, których oczekiwania mogłabym spełnić? Chciałabym, aby facet nie wymagał ode mnie rzeczy, których nie chcę robić. Przecież ja jestem bardzo, bardzo otwarta, ale wiesz, okazuje się, że nie.

A najgorsze jest to, że wiem, że każdy ma prawo mieć własne potrzeby, fantazje, przecież nic złego w tym, że Nieznajomy miał bzika na punkcie zdjęć. Miał do tego prawo, nieważne, jak bardzo mi to nie odpowiadało. Nie mam prawa go oceniać, mówić, że jest to coś przekraczającego moralność, bo to może moją moralność przekraczać, ale nie jego, przecież granice moralności mierzymy własnymi granicami, no powiedz, Robert – czy tak nie jest? – Nie czekając na odpowiedź, kontynuowałam: – Przecież wiesz, że jestem tolerancyjna, ale dlaczego nie mogę spotkać kogoś, kogo granice nakładają się na moje? – Z każdym słowem mój głos przybierał coraz bardziej zrozpaczony ton, nakręcałam się, bo czułam się rozżalona i chciałam się tak czuć, chciałam płakać.

– Wiola, trochę to pogmatwane, co mówisz, ale chyba wiem, o co ci chodzi, tylko że ja pamiętam o prośbach Nieznajomego i o tym, że nie chciałaś ich spełniać, bo nie jest twoim stałym partnerem. Tak to tłumaczyłaś, ale wciąż nie mówisz, czego chciał Ivy – bo rozumiem, że o to tu chodzi?

– Tak – odpowiedziałam, ale wciąż nie mogło mi to przejść przez gardło, i znowu zaczęłam owijać w bawełnę – bo widzisz, Robert, ja już chyba jestem za stara, a na pewno okazuje się, że jestem pruderyjna. Tak, w oczach Ivy’ego mogę uchodzić za pruderyjną, hm, to coś nowego, ale podoba mi się, wiesz, podoba mi się – paplałam bez sensu.

– Wiola, odłożę słuchawkę, a ty jak już wszystko poukładasz sobie w głowie, to do mnie zadzwonisz. – Stanowczy głos mojego przyjaciela postawił mnie do pionu.

– Nie, już mówię. Już… – przyspieszyłam tempo. – Odwiózł mnie do domu i gdy już wysiadałam, powiedział jak zawsze „do następnego razu”, ale tym razem dodał: „następnym razem chciałbym, abyśmy uprawiali seks grupowy”.

– Wow – Robert nie mógł się powstrzymać, dławiąc się śmiechem, i zapytał: – i co, nie zgodziłaś się? – Po czym sam sobie odpowiedział: – No wiesz, taka propozycja, rzeczywiście jesteś pruderyjna!

– Weź mnie nie rozśmieszaj, bo zmieniasz mi nastrój, a ja dziś jestem w żałobie po utracie kochanka. Nie wolno mi się śmiać, dziś muszę rozpaczać, z żalu umierać i nie odradzać się, wracać wspomnieniami do tych godzin, którymi mnie rozpieszczał, aby tkwić w smutku, lamentować i uskarżać się na zły los, który podsyła mi takich facetów…

– To ty mnie nie rozśmieszaj. Słysząc, jak sobie drwisz z sytuacji, dochodzę do wniosku, że z tobą wszystko okej, a ja już myślałem, że będę musiał kupować bilet i lecieć cię reanimować.

– No nic inaczej, bo teraz to tylko ty mi zostałeś… – żartowałam, chociaż nie powinno mi było być do śmiechu.

– I co, z tego powodu się rozstaliście? – zapytał, ucinając swój śmiech.

– Oczywiście, że tak.

– Jak oczywiście, przecież sama mówiłaś, że on ma prawo mieć swoje fantazje. Co, nie przełknęłaś tego?

– To znaczy?

– No ty mi powiedz, co to znaczy. Pamiętam, że kiedyś zbulwersowało cię, gdy Nieznajomy napisał: „nie ma zdjęcia, nie ma spotkania”. Aaa, a może Ivy powiedział: „nie ma seksu grupowego, nie ma spotkania”? To kto powiedział, że to koniec? – Robert niczym detektyw sam próbował rozwikłać zagadkę.

– Właściwie to nie wiem. Bo widzisz, Ivy składał mi już różne propozycje: najpierw dawno temu zapytał, czy nie chciałabym przespać się z jego kolegą. Obróciłam to w żart i powiedziałam, że nie, ale wtedy wydawał się dumny z mojej odpowiedzi. Potem proponował mi trójkąt: on, jego kolega i ja, mówiąc, że sam nigdy nie próbował, a bardzo by chciał. Też odmówiłam bez wnikliwej analizy i suszenia mu głowy. Powiedziałam mu już wówczas, że ja w młodości wiele rzeczy próbowałam i teraz tego nie potrzebuję.

– Wiola – przerwał mi Robert – a może oni czują, że ty jesteś taka tolerancyjna, i dlatego do ciebie lgną? – Znowu zaczął się śmiać.

– Tak, na pewno jest, jak mówisz, dlatego tym razem zaproponował mi, że spotkamy się w czwórkę. Nawet starannie mi to wytłumaczył. Gdy mu powiedziałam, że już mi takie propozycje składał, stwierdził, że takiej nie.

– Co mu powiedziałaś?

– Tym razem nie wytrzymałam. Zresztą obiecałam sobie, że jeśli mi jeszcze raz coś takiego zasugeruje, to ja mu powiem, czego ja szukam i oczekuję. Powiedziałam mu, że ja chyba jestem za dojrzała na takie ekscesy, że jak byłam młoda, to i owszem, ale teraz oczekuję intymności.

– A on jak: próbował cię przekonać? Bo na bank chciał!

– Owszem. Pocieszał mnie, że jestem młoda i wciąż mi wypada robić różne rzeczy. Nie bardzo rozumiał, że to nie chodzi o wiek, tylko o potrzeby. No ale powiedziałam mu, że w związku z tym musi poszukać kobiety, która się na to zgodzi, a on mi odpowiedział, że na pewno to zrobi…

– O kurczę, ale ci dowalił! – przerwał mi Robert.

– Dzięki, wiesz? Dzięki, że mi to uzmysłowiłeś, no sama się nie domyśliłam, że mi dopiekł.

– No co, taka prawda…

– Kurczę, co ty tak co chwilę się cieszysz? – zapytałam trochę oburzona.

– Wiola, bo z jednej strony to ja ci tych przygód zazdroszczę, u ciebie nie może być normalnie…

– No tu masz rację. Wiesz, nudno mi ostatnio było, to się musiało coś nowego zadziać.

– Tylko zauważ, że wy zachowujecie się jak para, która się ciągle dociera, po każdym spotkaniu jest jakieś spięcie. Nie sądzisz, że to intrygujące? – Cały Robert, jak zawsze szukający plusów mojej totalnej porażki.

– Ty się już drugiego dna tej znajomości nie doszukuj, bo zaraz będziesz mnie swatał z Ivym. W sumie to już to robiłeś.

– Oj, bo tak się zachowujecie, para dzieciaków, jakbyście mieli po jakieś dwadzieścia lat.

– Kurczę, zobacz, jak on mnie odmładza, ale ty wiesz, że tak się zachowujemy, bo nasze fantazje seksualne się nie pokrywają.

– No ale w łóżku jest wam zajebiście? – bardziej stwierdził, niż pytał Robert.

– Najwidoczniej to nie wystarcza.

– No ale wiesz, Wiola, tak właściwie to mogłaś się zgodzić…

– Żartujesz, prawda? – zapytałam podejrzliwie, bo nigdy nie wiadomo, jaka myśl chodzi Robertowi po głowie.

– A czemu miałbym żartować, skoro go lubisz? Czy partnerzy nie powinni…

– O nie, mój drogi, na pewno powinni – przerwałam mu szybko – ale nie wbrew sobie. Po drugie może gdyby on był moim facetem, ze stażem, jeśli związek wymagałby jakiegoś pobudzenia, gdy byłoby zaufanie i tak dalej…

– To znaczy, że nie wykluczałabyś takiej możliwości? – Robert zatrwożył mnie tym pytaniem, bo może i nie, przecież dziś nie wiem, co bym zrobiła, gdyby mnie o to poprosił mężczyzna, którego bym kochała, na którym by mi zależało, z którym byłabym w związku od iluś lat.

– Nie wiem, nie jestem w takiej sytuacji, ale wczoraj jego argument, że on by chciał spróbować, bo nigdy tego nie robił, mnie nie przekonał. Nie byłam w stanie tego dla niego zrobić, nie ten facet, a może nie ten czas, a może nigdy nie byłabym w stanie. Kurczę, Robert, może dlatego w związkach dochodzi do zdrad? Nie, że ktoś kogoś już nie kocha, tylko dlatego, że nie pokrywają się granice moralności. Co dla mnie pruderyjne, dla innych jest już dewiacją?

– To na pewno, Wiola. Przecież gdyby nie ta granica, może dziś brałabyś udział w seksie grupowym…

– Wariat!

– A swoją drogą ciekawe, czy to by waszą relację umocniło, czy patrzyłby na ciebie jako na przedmiot usług seksualnych?

– Wow, obrazowe ujęcie, ale chociaż brzmi to drastycznie, wydaje mi się, że wiele osób poszukuje przed podjęciem takiej decyzji odpowiedzi na to pytanie: „jak mnie odbierze?”. Dlatego wspomniałam o zaufaniu. Trzeba partnerowi ufać, żeby to dla niego zrobić W sumie wiem, i powiedziałam Ivy’emu, że trójkąt czy seks grupowy to marzenie wielu mężczyzn. I myślę, że wiele kobiet może powstrzymywać przed zrobieniem tego kroku właśnie niepewność, co stanie się po? Co mi to da, a może ja go już nie podniecam?

– Więc albo granica moralna nie pozwala, albo lęk?

– No cóż, mogą być jeszcze inne przyczyny, ale ja uważam, że te dwie są podstawą do wywołania wszystkich emocji i reakcji. Mózg zawsze pyta o to, czy czujemy się bezpieczni, a w tym przypadku, gdy pada pytanie o seks inny niż uprawiany do tej pory, zapewne również w pierwszej chwili szuka potwierdzenia: czy to jest dla nas bezpieczne? czy nie wyrządzi mi ten ruch żadnej krzywdy?

– No ale takie fantazje miewa wielu facetów.

– Też tak myślę. Ty miewasz, prawda? – zaśmiałam się, a Robert przytaknął.

ekologia emocji

– Jasne, czasami mam, ale nie mówię o tym i zapewne wiele kobiet nawet nie zdaje sobie sprawy, że seks grupowy jest fantazją ich mężów czy partnerów. Może nawet by w to nie uwierzyły, no wiesz: „co, mój Krzysiu? Ależ w życiu, on mnie kocha, ja mu wystarczam”.

– No tak, to mogłoby zburzyć pewną prawdę o człowieku, którego podobno się zna.

– No tak, ale fantazje seksualne nie muszą mieć nic wspólnego z miłością i wystarczaniem.

– Właśnie, ale weź to wytłumacz kobiecie. Sama po wejściu do domu napisałam do Ivy’ego, że on mi wystarcza, ale rozumiem, że ja jemu nie muszę. Teraz jednak sądzę, że ta myśl była odrobinę błędnie zapisana, bo może ja mu wystarczam, ale czasami chciałby zaszaleć.

– No tylko że nie z tobą? Ty mu nie pomożesz spełnić jego fantazji.

– No nie, nie ze mną – odpowiedziałam zrezygnowana.

– I dlatego złośliwie ci powiedział, że na pewno poszuka takiej, która to z nim zrobi.

– Nie sądzę, żeby to było złośliwe. – Chociaż chciałabym, żeby tak było, pomyślałam, ale już głośno nie powiedziałam, bo Robert mnie uprzedził.

– Ale ty byś chciała, żeby to było powiedziane tylko po to, aby cię zabolało albo wywołało w tobie lęk, że nie będziesz już jedyną.

– No tak mi mów, uświadamiaj mnie, że może to być prawdą, że taki właśnie jest, do szpiku zepsuty.

– Dlaczego od razu zepsuty?

– Bo tak i już – dodałam jak małe dziecko, które czegoś pragnie, ale samo nie wie dlaczego. – Ale wiesz, gdybym z nim była, musiałabym żyć ze świadomością, że jak mu się taka okazja nadarzy, to on z niej skorzysta, nie patrząc na możliwe konsekwencje – mówiłam wystraszonym głosem.

– A może nie. Może on tylko z tobą widzi się w takim czworokącie czy trójkącie?

– Robert, a jedzie mi tu czołg…?

– Przez telefon nie widzę, sprawdzę, jak przyjadę. Tymczasem masz rację, musiałabyś się z tym pogodzić i może to lepiej, że o nim tyle wiesz.

– A co ja o nim wiem? – krzyknęłam. – To, że lubi seks grupowy, ryby i że ma siostrę? Tyle o nim wiem.

– Uwierz mi, Wiola, że dużo o nim wiesz. Ile ma rodzeństwa i jakie szkoły skończył, to nie są informacje godne uwagi, to właściwie jest nieważne na początku znajomości, tego zawsze się zdążysz dowiedzieć. Wierz mi albo nie, ale sama byś się zdziwiła, ile kobiet nie wie o tym, co facetom chodzi po głowach.

– No cóż, może i masz rację. A może ci faceci mają rację, że nie opowiadają o tym swoim kobietom?

– Nie może, tylko na pewno – Robert śmiał się i nadal mówił głupoty – a jak już będziecie planować ślub, to zanim powiesz „tak”, idź z nim na tę podwójną randkę.

– No zabawne. Datę zaręczyn już ustaliłeś?

– A to zależy, jak długo teraz będziecie się na siebie boczyć?

– Aż on przeleci jakieś dwie laski, a ja… no może z jednego – zaczęłam żartować.

– O kurczę, wiesz, że gadamy już półtorej godziny? Aż zgłodniałem, więc powiedz mi tylko jeszcze, coś ty mu w tej wiadomości naskrobała, i idę coś zjeść.

– O, nic takiego:

Cześć, Ivy, bardzo ci dziękuję za dzisiejszy wieczór, chciałabym, abyś wiedział, że było to dla mnie bardzo ekscytujące spotkanie. Niestety, wychodzi na to, że szukamy zupełnie czegoś innego. Mnie wystarcza, a raczej wystarczało twoje ciało, twoja obecność itd. Ale rozumiem, że tobie nie musi. Właściwie to ja pragnę związku, a spotkałam ciebie. Niczego nie oczekując, zaczęłam się z tobą spotykać, czekałam na każde kolejne spotkanie, ponieważ nie często zdarza się spotkać tego odpowiedniego partnera do seksu. Ivy, naprawdę cię lubię i nie chciałabym zawsze mówić „nie”, ale jestem, jaka jestem, i nie zmienię tego. Nie chcę udawać kogoś innego. Dlatego jeszcze raz dziękuję za wspólne chwile i ciepło pozdrawiam.

listy miłosne

Po rozmowie z Robertem poszłam na spacer. Chciałam zapomnieć o tym, co się wydarzyło, nie myśleć, że to już koniec. O tym, że faktycznie w kilka tygodni pozbyłam się trzech kochanków. No cóż, przecież wychodzę z założenia, że troje to tłum – i tego muszę się trzymać.

Ciąg dalszy nastąpi  w sobotę, niedzielę i środę. 

 

Witaj serdecznie,

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

 

 

Polecane artykuły