21. Zanim odszedłeś

Oceń stronę/wpis

– Gdzie jesteś?

– W taksówce.

– Jak w taksówce? Jeszcze pół godziny temu byłaś…

– Pół godziny to pół godziny temu, teraz jadę na seks – dodałam po cichu, bo chyba słowo „seks” brzmi w każdym języku podobnie, a ja nie chciałam, aby taksówkarz patrzył na mnie i zazdrościł temu, który będzie go zaraz uprawiał.

– No tej, to dobrze – zaśmiał się Robert. – Daj mi tylko numer telefonu do Pawła, bo znowu zapomniałem zapisać.

– Okej, wyślę ci esemesa, a teraz pa.

 

***

 

– Hej, co robisz?

– Jak co, leżę, a ty co, nie leżysz?

– Nie.

– To co robisz?

– Jestem w taksówce.

– Kurczę, znowu? Co ty do Polski jedziesz tą taksówką?

– Wracam do domu. Możesz mi powiedzieć, co ze mną nie halo?

– Teraz, o pierwszej? Poczekaj, niech spojrzę – po chwili dodał: – no, o pierwszej trzydzieści dwie?

– Nie, kurczę, jutro, jutro mi powiesz, że tak, jest ze mną coś nie halo! – Ton mojego głosu przybrał na sile i nie powstrzymał mnie nawet zerkający w lusterko taksówkarz. – Na szczęście nie ten sam, który dwie godziny wcześniej wysadził mnie przed tym cholernym numerem sto dziewięć.

– Pojutrze będę w Trewirze, nie możemy tego odłożyć?

– Co? Czyś ty zwariował? Do tego czasu to ja mam zamiar o wszystkim zapomnieć, a nie rozgrzebywać coś, o czym w ogóle nie ma sensu mówić.

– To po co chcesz gadać? – W głosie Roberta dało się wyczuć coraz większe poirytowanie.

– Zaczekaj, muszę zapłacić, jestem pod domem.

– Okej.

– Naprawdę nie chce ci się z mną gadać? – pytałam go błagalnym tonem, aby trochę zmiękczyć jego serce.

– Chce, chce, już nawet na herbatę wstawiłem, mów, co się stało – westchnął głęboko i dodał: – Już siedzę, mów.

– Mówiłam ci, że Ivy bardzo często pytał, czy zostanę u niego na noc.

– No, pamiętam, i co?

– I dziś po raz pierwszy pojechałam do niego taksówką.

– A to do niego jechałaś. Przecież on zawsze po ciebie przyjeżdżał.

– Tak, ale miałam wybór: albo pojechać taksówką i mieć seks, albo poczekać na inny raz, gdy nie będzie po dwóch piwach.

– I pojechałaś, wiedząc, że jest po dwóch piwach, rozumiem, że drinkach, ale piwach?

– Oj, wiem, ale zauważ, że on się ze mną nie całuje, i poza tym wiesz co, wcale piwem nie pachniało. Hm, teraz tak skojarzyłam, a może nie poczułam, bo sama wypiłam dwie lampki wina…

– Aha, to już wiem, dlaczego pojechałaś: zwiększył ci się poziom hormonu chcicy. – Robert w całej swojej okazałości, sarkastyczny i szczery do bólu.

– Nawet gdyby, to co? Poza tym nie chcicy, mój drogi, tylko fetyloaminy.

– Och, Wioletta, jak zwał, tak zwał, może gdybyś wypiła jedną, tobyś nie pojechała. – Nie mógł się opanować, żeby nie dogryzać, ale ponieważ moje emocje windowały, oczywiście te destrukcyjne, darowałam mu, komuś przecież trzeba się wygadać.

– Może, ale pojechałam. Zamówił mi taksówkę i pojechałam. Seks był niesamowity. Wiesz, jak to jest, jak ma się i chcicę, i swoje dni za sobą, i dawkę alkoholu we krwi…

– Bez szczegółów, proszę – przerwał mi Robert – bez szczegółów. I tak już za dużo wiem o waszych ekscesach.

– Przestań, Robert, jakie ekscesy? Na ekscesy to ja bym jeszcze musiała trochę poczekać, ale nie wiem, czy chcę.

– Ot, nowy, ale jakże znajomy problem: nie wiesz, czy chcesz. Wiesz co, Wioletta, ty to sobie daj spokój z tym seksem bez zobowiązań, bo na obecną chwilę to nie dla ciebie.

– Właśnie, właśnie, o tym chciałam z tobą mówić, dzięki. Bo ja już naprawdę nie chcę, ale z drugiej strony tylko jego sobie zostawiłam. I co zrobię, jak mi się zachce seksu? Z żadnym nowym do łóżka, tylko żeby się bzyknąć, nie idę. Mam przesyt.

– Dobra, dobra, to już słyszałem. Ty mi lepiej powiedz, z jakiego konkretnego powodu dzwonisz, bo już nieraz byłaś u niego i po godzinie, dwóch wracałaś do domu.

– Tak, kiedy było to spotkanie w środku tygodnia, bo on wstaje do pracy o piątej czy szóstej, a ja o ósmej. Dobra, ale to nieważne. Tym razem miałam u niego zostać, właściwie stało się to jakoś bardzo oczywiste. Nikt nikogo nie pytał. Gdy wróciłam spod prysznica, on już był gotowy do spania i, kurczę, wiesz co: po jednej stronie tego dużego łoża pościelił mi ładnie, ułożył poduszkę, kołdrę, a on sam ulokował się po drugiej stronie, z metr ode mnie.

– O kurczę, już cię widzę. – W końcu udało mi się Roberta czymś rozśmieszyć. Dokładnie widziałam, jak się lekko zsuwa w dół na swoim ulubionym hokerze i obie stopy zakłada na kuchenny blat.

– Ty to się nie śmiej, ja byłam w szoku. Ten, który mnie zawsze obejmuje przed seksem, jest taki ciepły, namiętny tuż przed… o właśnie, on ma fazy: pierwsza – namiętność, druga – dziki seks, trzecia – każdy w swoją stronę. I tak w kółko…

– No i co, powiedziałaś mu, że tak to ty nie chcesz?

– No tak jakby…

– Co to znaczy, tak jakby…?

– Gdy tak już mieliśmy spać, już, wiesz, światła pogaszone, gute Nacht powiedziane, zaczęłam się zastanawiać, co ja tu robię.

– Konkrety, kobieto, w skrócie…

– No, zapytałam, czy śpi. Powiedział, że nie, więc kazałam, żeby mi zamówił taksówkę.

– Bez słowa wyjaśnienia?

– No chyba nie było czego wyjaśniać?

– A on?

– On zapytał, dlaczego, co się stało i czy jestem pewna. Mniej więcej w takiej kolejności, oczywiście po każdym pytaniu zostawiając przestrzeń na odpowiedź, ale mi jakoś słowa ugrzęzły w gardle.

– Iii?

– I nic. Najpierw nic nie chciałam mu mówić, potem wydukałam, że sama to mogę u siebie spać, on nie usłyszał albo nie zrozumiał, to znowu pytał, czemu jestem zła, i tym pytaniem tę złość we mnie potęgował. Bo wiesz, w pierwszym momencie to ja nie czułam się taka zła, może zszokowana, rozczarowana, ale nie zła, dopiero on mi uświadomił, że powinnam być zła, no i stałam się wściekła, no bo co, wystarczy mu świadomość, że jestem obok, odwrócona tyłkiem?

– Iii?

– Oj, Robert, i… i… i… Powtórzyłam, że sama to mogę w swoim domu spać, no iii wtedy zajarzył, że jestem zła, bo mnie nie przytulił, że nie śpi ze mną w objęciach. Kurczę, jakkolwiek to idiotycznie brzmi, to tak chciałam zasnąć w jego ramionach, tylko po to miałam spędzić z nim tę noc, bo po co innego, no powiedz, po co…

– Bo może ci na nim odrobinę zależy?

– Zależy, kurczę, w jakim sensie? No odrobinę to mi zależy na seksie z nim…

– To, kurczę, po co ma cię przytulać, jak ci tylko na seksie zależy, weź ty się ogarnij!

– Nie krzycz na mnie, wiem, że to dziwne, ale w takim razie lepiej nie komplikować sobie życia i nie zostawać na noc, zrobić swoje i jechać do domu…

– Gadasz jak facet, robisz jak facet, nawet ubierasz się jak facet, a potem masz pretensje, że faceci odbierają cię jako, no, nie faceta, ale podobną do nich…

– A co ty masz do mojego ubioru?

– Tylko tyle usłyszałaś?

– Nie, ale wiesz, jak duże mam parcie na intymność, na przytulanie, na „cześć, kochanie, jak się masz”…

– Przyjadę, to cię poprzytulam…

– Nie chcę ciebie, chcę kogoś obcego.

– To, kurczę, Bonjowi chciał cię przytulać, no tak, zapomniałem, że jego przytulania też nie chciałaś, ale Ivy’ego także nie traktujesz poważnie. A swoją drogą, Wiola, dlaczego nie wsunęłaś się do niego, dlaczego po prostu mu tego nie powiedziałaś? Nie mogłaś się do niego po prostu sama zbliżyć, przytulić go?

– A gdyby on nie chciał?

– Na pewno by cię nie odtrącił.

– Pewnie nie, ale jakby to zrobił tylko dla mnie, no bo tak by było… On nie miał takiej potrzeby, on chciał spać sam, chyba dał mi to wyraźnie do zrozumienia, podobnie jak to, że nie całuje się z językiem.

– Mogłaś się upewnić, spokojnie zapytać, czy tak sobie wyobraża wspólną noc, bo ty nie. Może on nie pomyślał, to facet, bierz poprawkę, singiel od roku, tak?

– Robert, w mojej karierze jeszcze się nie zdarzyło, żeby spać z facetem w jednym łóżku bez wzajemnego czucia swojego ciała. No nie mogę sobie tego przypomnieć. Nawet w moim małżeństwie mąż po dwunastu latach wspólnego bycia, kiedy chciał się wygodnie ułożyć, to mnie pytał, czy może, a i tak nie wytrzymywał, i brał mnie chociaż za rękę.

– Kurwa, Wioletta, ale nie każdy jest twoim byłym, weź to pod uwagę!

– A ty to co, jak masz kobietę na noc, to śpisz na drugim końcu łóżka pod swoją kołdrą i na swojej poduszce?

– Tu nie o mnie mowa, tylko o Ivym. On to nie ja!

– Widocznie nie mogłam inaczej się zachować – powiedziałam dumna, aby ratować swoją reputację. – Po drugie mówiłam ci, że zła zaczęłam być dopiero wtedy, gdy mnie pytał, czy jestem zła.

– Bo ty, kurczę, chciałaś być zła, okazać mu, jak to cię właśnie skrzywdził. A najbardziej to pewnie chciałaś, żeby cię przytulił i przeprosił, i prosił, żebyś została. A że on zareagował inaczej, niż podsuwało ci twoje wyobrażenie, zadarłaś nosa i wyszłaś z przytupem, zostawiając go z poczuciem, że jest beznadziejny.

– Ooo, jakże go to musiało zaboleć. Pewnie z tego powodu nie może zasnąć i tak bardzo o mnie myśli, do tej chwili myśli… – ironizowałam, ale Robert raz po raz ucierał mi nosa.

– Nie, moja droga, wskoczył z powrotem do łóżka i nawet nie pamięta, kiedy zasnął, a ty gadasz ze mną, nakręcasz się i nie chcesz słuchać, że nie nadajesz się już na seks bez zobowiązań. Ale z jednej strony boisz się, że jak nie zgodzisz się na romans, to zostaniesz z pustymi rękoma. Miałaś trzech, a możesz zostać z niczym. Wyeliminowałaś Nieznajomego, Bonjowiemu dałaś do zrozumienia, że jest tylko kumplem, a Ivy… jego chciałaś sobie zostawić na pocieszenie, tylko że takie pocieszenie już ci nie wystarcza i od faceta, do którego tak naprawdę nic nie czujesz, wymagasz, żeby traktował cię jak swoją kobietę. Oczywiście wtedy, kiedy jest ci to na rękę.

– Jesteś zły, że nie pozwoliłam ci zasnąć?

– Nie, Wiola, jestem zły, że masz coś fajnego, pasujecie do siebie, a psujesz to, bo boisz się odrzucenia: nie zapytam, nie spróbuję, nie będę się narzucać, wasze zasady! Zamiast fajnie spędzić noc. Chyba od trzech lat z nikim nie spędziłaś całej nocy, od trzech lat nikt nie zrobił ci rano kawy, no, wykluczając mnie.

– Może i mogłam spróbować – skapitulowałam. – Może mogłam, ale i tak do niego nie pasuję, i on ode mnie niczego nie oczekuje.

– A skąd ty możesz wiedzieć, czy oczekuje, czy nie. Pamiętam, jak ci powiedział, że przyjechał, bo może chociaż raz powiesz „tak” zamiast zawsze „nie”. Zaprosił cię na weekend, to wolałaś iść na imprezę, a mogłaś mieć kolację, masaż i tak dalej. On też wie, że traktujesz go jak przygodę, i pasujecie do siebie. – Robert musiał obstawać przy swoim.

– Niby w jakim sensie pasujemy, no w jakim? I niby dlaczego miałam dla niego zmieniać swoje plany? Wyskoczył z tą kolacją niespodziewanie…

– To ty mogłaś niespodziewanie dać mu do zrozumienia, że, owszem, fajnie iść na imprezę, ale jeszcze lepiej jest ten czas spędzić z nim. Po drugie, gdy szłaś z imprezy, też zadzwonił i rozmawiałaś z nim, i znowu mu odmówiłaś. No tak, jakoś mi się wydaje, że pasujecie… przede wszystkim jesteś przy nim sobą, nikogo nie udajesz, nawet makijażu nie nosisz, jedziesz w dresach…

– Bo on tak lubi, a mnie to jest na rękę. Ot, cała filozofia.

– A nie sądzisz, że to bardzo dużo, gdy facet chce mieć cię taką naturalną, że dla niego jesteś seksowna taka, jaka jesteś?

– Oj, Robert, nie męcz mnie, przecież wiesz, że to nic poważnego. Ja tylko chciałam, żeby on mnie przytulił, a tobie chciałam się wyżalić, że tego nie zrobił, i usłyszeć, że nie jest mnie wart.

– Posłuchaj a może ty nie jesteś warta jego?

– Cooo? Czyś ty, wstając z łóżka, na głowę upadł!? Ja jego? A kim niby on jest!? – Zaczęłam krążyć niespokojne po salonie. Gdybym miała tu któregoś z nich pod ręką, gdyby tylko ktoś się napatoczył…

– A ty? – Kolejny cios prosto w moje ego zwalał mnie z nóg. Jednak nie mogłam poddać się bez walki i krzyknęłam:

– Kobietą!

– I co, to wystarczy, żebyś go krytykowała? – Robert nie przestawał wymyślać coraz trudniejszych pytań, na które za cholerę nie miałam chęci odpowiadać.

– Ja go krytykuję? Ja go oceniam, no nie mogę, ja go tylko nie mogę zrozumieć, Robert, nie mogę pojąć, dlaczego miałam zostać u niego na noc!

– Nie, moja droga, ty go nie masz takiego, jak chcesz, i to cię w kurza. Zostaw go w spokoju, niech sobie facet znajdzie kobietę, która będzie zadowolona z tego, co on jej daje. Nieznajomego potrafiłaś oddać w ręce innej, to z Ivym zrób to samo.

– I zostanę sama… – Nie wiem, jakim cudem te słowa wydobyły się z mojego gardła. Poczułam się, jakbym obnażyła właśnie największy swój lęk, pozwoliłam mu się wydostać i krążyć swobodnie wokół mojej osi. To mogło być wdrukowane przekonanie, lęk który uwolnił się spod powierzchni innych przekonań. Nosimy maski, maseczki, skrywamy emocje pod emocjami, piętrząc w głowi automatyczne myśli, ale czasami wystarczy taki wyzwalacz jak Robert, ktoś, kto wskaże ci jak zakłamane jest twoje życie, aby cała piramida, mająca na celu chronić mnie przed nagością uczuć runęła. Wyzwalasz swoje prawdziwe obawy, już wiesz gdzie leży źródło towarzyszącej ci frustracji. I dopiero po uwolnieniu się z tych sznurów zaczynasz rozumieć czego naprawdę pragniesz i masz siłę aby zacząć do tego dążyć.

Samotna, już byłam samotna, więcej nie chcę.

– No i tu jest pies pogrzebany. Mam nadzieję, że teraz poczujesz się lepiej. Wiesz, Wiola, ty też masz prawo do chwili słabości, nie jesteś kamieniem, chociaż jak wiesz, kamień też może zmienić swoją temperaturę. Ty też masz prawo być zła, ale i szczęśliwa nawet wtedy, gdy to szczęście będzie trwało pięć minut, tylko sobie na to pozwól. A tak swoją drogą to jestem ciekawy, jak on się zachował po zamówieniu taksówki.

– Odprowadził mnie i powiedział, że nie myślał, że tak szybko się wkurzam. Szedł za mną, obejmując mnie wpół, upierał się, że zapłaci za taksówkę, a ja mu powtarzałam, że nie, bo przyjechałam tu dla siebie. – Mój głos brzmiał beznamiętnie, jakby już mi było wszystko jedno. Już nie cofnę czasu, już nie.

– No, dla siebie. Przyjechałam cię przelecieć, a teraz już sobie jadę! Skąd ty bierzesz te teksty? O mój Boże, widzisz i nie grzmisz. – Bezradność Roberta przytłaczała mnie jeszcze bardziej.

– Ty do tego Boga nie mieszaj i już okej, już wygrałeś – uniosłam nieco głos. – Kurczę, Robert, sam powiedziałeś, że on już dawno śpi, więc zapewne nie odebrał tak moich słów.

– Wioletta, cokolwiek sobie, pomyślał czy nie pomyślał, to w sumie mało mnie to obchodzi. Ty jesteś moją przyjaciółką i podsumowując tę naszą paplaninę, chcę, żebyś była świadoma, że szarpiesz się sama ze sobą, tak przeciągasz tą linę, raz chcesz coś od siebie dać, ale z drugiej strony nie za dużo, najlepiej tylko seks, chcesz, żeby faceci mieli cię za silną kobietę, ale od czasu do czasu, gdy masz taką potrzebę, powinni się domyślić, że jesteś delikatna i bardzo wrażliwa, i potrzebujesz miłości, a przynajmniej jej niektórych składników, czasami zaś nie. I tak się szarpiąc, wysyłasz im sprzeczne komunikaty, oni głupieją i już nie wiedzą, z kim mają do czynienia. Nie nadążają za tobą, nawet ja czasami nie nadążam. Jeśli Ivy nic dla ciebie nie znaczy, jeśli to tylko seks, to powinno ci być obojętne, czy zadzwoni, czy nie, czy przytuli, czy nie – mniej to gdzieś. Uważam, że po rozstaniu z Nieznajomym masz mętlik w głowie, nie chcesz cierpieć z tego powodu, więc wymyślasz sobie inne.

– Dobra, już mi to mówiłeś, wiem. Ale to nie zmienia faktu, że jak idę z nim do łóżka, to należy mi się trochę uczuć.

– Ty mi dziś spać nie dasz, kobieto! Jakich uczuć, może szacunku, okej, ale uczuć? Wy, kobiety, uważacie, że seks dajecie za coś. A co to, handel wymienny?! Ty mu dajesz ciało, już nie chcę powiedzieć tyłek, a on tobie daje swoje ciało, czyli penisa. Koniec, kropka.

– A nie może być tak, że ja mu oddaję ciało, a on mi coś więcej? – Teraz to już przeholowałam, ale chciałam, aby Robert pozostał ze mną chociaż na linii, jeszcze choćby przez chwilę.

– Nie, nawet szacunek jest za szacunek, ty go szanujesz, a on ciebie. On ci się oddaje, a ty jemu. Jeśli ty go obdarzysz uczuciem jak Nieznajomego, a on ciebie nie, to moim skromnym zdaniem zrobiłaś względem Nieznajomego coś, co mogłaś najlepszego dla siebie zrobić. Nie umiałaś odejść wprost, to sobie poradziłaś w inny sposób, ale nie oczekuj teraz, że Ivy zajmie jego miejsce, że zrzucisz wszystko na faceta, do którego nic nie czujesz i nic od niego nie chcesz, bo tak naprawdę chcesz jedynie, żeby połechtał twoje ego. A gdyby się ciebie zapytał, czy chcesz być jego żoną albo chociaż przyjaciółką, byłabyś w szoku i może nawet byś uciekła. Nie możesz zaspokajać swojej potrzeby kosztem innego człowieka, a jeśli już chciałaś, żeby cię przytulił, mogłaś zaryzykować i się sama do niego przytulić, wykonać gest. Koniec na dziś, bo rano mam coś do załatwienia i jak pomyślę, że twój lowelas śpi w najlepsze, a ty siebie katujesz, to mnie szlag trafia.

– O, Robert, nie bądź na mnie zły, proszę. Nie chciałam, żebyś zarywał przeze mnie noc, no proszę.

– Ty mnie tu nie przepraszaj, ty lepiej wrzuć na luz i idź spać, a następnym razem przejmij inicjatywę albo odpuść. I jeszcze jedno: nie pozwól, żeby ktoś wzbudzał w tobie jakieś uczucia, emocje. Jesteś mądra, wiesz, że to, jak zareagujesz na daną sytuację, zależy tylko od ciebie. On zareagował spokojnie, w zasadzie po tym, co mi o nim powiedziałaś, zachował się bardzo naturalnie.

– No, w drzwiach upewniając się, czy się spotkamy kolejny raz, tyle że też nie zapytał tym razem wprost.

– A jak?

– Nie chciałam kasy za taksówkę, więc powiedział, że następnym razem na to nie pozwoli, i w takim układzie jest moim dłużnikiem.

– No, a ty zapewne nic nie odpowiedziałaś.

– Nic. Pocałowałam go i wyszłam. Wiesz, mogłam zadzwonić do ciebie, jak byłam u niego…

To była twoja decyzja. Może i lepiej, bo gdyby poszło coś nie tak, tobyś mnie obwiniała.

– Aha…

– Dobra, chodźmy, Wiola, spać. Pogadamy, jak przyjadę. I nie zapomnij, że idziemy na kolację.

– Mam nadzieję, że będziemy mieć lepsze tematy do rozmowy.

– Wiesz co, tak naprawdę to lubię z tobą rozmawiać na takie właśnie tematy: o pracy, o dzieciach, o rodzinie, o problemach natury innej niż miłosna. To można zawsze klepać. Pa, śpij dobrze.

Robert rozłączył się, a ja poszłam zmyć resztki zapachu Ivy’ego. Pomyślałam, że ma rację, mogłam spróbować, bo lepiej jest żałować, że się coś zrobiło, niż później gdybać. Udowodniono to nawet w sposób naukowy. Mózg o wiele lepiej radzi sobie z porażką niż z brakiem doświadczenia, tworzy wówczas przeróżne scenariusze, a ich barwa zależna jest od przeszłych doświadczeń. Boimy się czegoś tylko dlatego, że kiedyś się sparzyliśmy, tym samym generalizujemy wszystkich i wszystko. W szczególności zachowania mężczyzn. Skoro jeden powiedział mi, że moje ciało nie jest atrakcyjne, trudno uwierzyć innemu facetowi, który twierdzi, że je uwielbia. Skoro jeden cię odrzucił, nie sposób zrozumieć, że dla innego jesteś całym światem. W łóżku Ivy’ego górę wzięły moje negatywne automatyczne myśli, moje przekonania i moje ego. Teraz tylko mogę pomarzyć o tym, że śpię w jego objęciach. A może dobrze się stało? Bo może rano obudziłabym się obok niego szaleńczo zakochana?

Ciąg dalszy nastąpi  niedzielę, sobotę i środę. 

Witaj serdecznie,

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły