17. Zanim odszedłeś

Oceń stronę/wpis

Uśmiechnęłam się, bo wiem, że odpuszczanie to nie proces, który zajmuje kilka godzin, tylko mozolna praca nad swoim umysłem. Nie można tak w jednej sekundzie przestać marzyć i śnić tylko dlatego, że Nieznajomy pożegnał się ze mną z klasą, jaka jest wpisana w jego osobowość. Tylko dlatego, że bycie ze sobą nie spełniało moich oczekiwań i że to ja chciałam tego rozstania.

Nie ma takiej opcji. Ale będę się starała dorównać słowom, które napisałam do niego w wiadomości zwrotnej: „Nie przepraszaj mnie. Jestem wdzięczna, że mogłam cię poznać i że mogliśmy razem spędzić ten czas. Dziękuję i życzę ci wszystkiego dobrego”.

Pisząc te słowa, wiedziałam, że właśnie dostosowuję się do niego, że za dwa dni albo tydzień będę układać inną wiadomość, przepełnioną goryczą, żalem. Będę chciała mu sprawić ból każdą sylabą, wygarnąć wszystko, czego dla mnie nie zrobił, miliony razy rozłożyć na czynniki pierwsze swój smutek i karmić go nim minimum trzy razy dziennie, żeby nie zapomniał, że zranił mnie swoim zachowaniem.

Hm, może dlatego mnie zablokował, może obawiał się, że moje łagodne słowa to tylko chwilowa akceptacja nowej sytuacji, może domyślał się, że za kilka godzin, dni zabraknie mi go tak bardzo, jak już zaczyna?

– O czym tak myślisz?

– Wiesz, Robert, chyba najbardziej mnie zabolało, że mnie zablokował i że muszę przyjąć za prawdę, że w momencie gdy się ze mną żegnał, był opanowany, że go to nie bolało, że po kilku minutach wrócił do swoich zająć. I że ja też muszę, że nie mogę pozwolić sobie na marnowanie życia tylko dlatego, że on nie jest mój.

Wstawać rano, pracować, uśmiechać się, ćwiczyć oddychanie, iść na intencjonalny spacer, kierować swoje myśli na właściwe tory, kontrolować zachowania, aby osiemdziesiąt razy dziennie nie czytać ostatniej wiadomości od niego, nie oglądać zdjęć przed snem, zrezygnować z domniemanej biografii, bo nagle osiągnęłam swój cel. Teraz tylko trzeba przyjąć, że skoro go osiągnęłam, muszę być z tego powodu dumna.

– Ale dlaczego uważasz, że go to nie zabolało? Na pewno nie był z tego powodu szczęśliwy. Nie wiesz o tym, że statystycznie mężczyźni są bardziej romantyczni i gorzej znoszą rozstanie?

– Robert, zapewne, bo inaczej nie pisałby mi, że było nam ze sobą dobrze, ale chodzi o to, że ja innej prawdy nie znam, wiem tylko to, co przekazał mi słowami. Nie mogę sobie wkręcać, że rozwaliło go to emocjonalnie i że przez tydzień będzie zbierał swoje uczucia z podłogi.

– A może tak było, tak jest… no tak, ale masz rację, to tylko domniemanie i nie ma co sobie tym zawracać głowy. Skoro cierpiałaś po każdym spotkaniu, to dobrze, że to już koniec. Ale masz jedną pewność: że jeszcze raz o tobie pomyślał…

– Tak, gdy mnie blokował – zaczęłam się śmiać. – Idziemy się przejść? O której jutro wyjeżdżasz? – Robert wziął mnie pod rękę i w milczeniu pozwolił mi na pożegnanie z Nieznajomym, które zapewne odbędzie się w mojej głowie jeszcze wiele razy.

Wiem jednak, że przyjdzie taki dzień, gdy usunę wszystkie jego fotografie i wtedy poczuję się wolna. Bo nawet jeśli faktycznie mężczyźni są bardziej romantyczni, to kobiety podchodzą do wielu spraw bardziej emocjonalnie i powrót do równowagi emocjonalnej zajmuje zawsze odrobinę za dużo czasu.

Przestawiłam budzik, aby móc dłużej pospać, ale Robert zdecydował inaczej.

– Słucham – wyjęczałam zaspana – czego chcesz, ja śpię.

– Wstawaj, idziemy pobiegać – oznajmił entuzjastycznie Robert.

– Co? Czyś ty oszalał? Po drugie miałeś wyjeżdżać, a nie mnie na to zimno wyciągać, jak mi tu w łóżku tak dobrze.

– Jadę po południu, za kwadrans jestem z kawą – stwierdził i odłożył słuchawkę. Jakie to w jego stylu, pomyślałam, i postawiłam na podłodze jedną nogę. – Nie mogę – wyjąkałam półgłosem i szybko ją schowałam. Nagle usłyszałam przeraźliwy dzwonek, który postawił mnie w stan gotowości.

– Co przespałam, wizytę Świętego Mikołaja czy orgazm? – krzyknęłam, zawiązując szlafrok. Wiedziałam, że to Robert, nie rozumiałam tylko, jak mogło tak szybko upłynąć piętnaście minut.

– A ty co? W szlafroku jedziesz?

– Gdzie jadę? – mruknęłam, biorąc od niego kubek z kawą. – Pyszna, taka ciepła jak moja kołdra.

– Pij i ubieraj się w biegu – mówił, podchodząc do mojej szafy, z której wyjął sportowe obuwie. – Te zakładasz – zapytał jak mąż martwiący się o moją wygodę i dodał: – czy te?

– Fioletowe… ale gdzie my jedziemy?

– W góry.

– Jakie góry? Co cię opętało?

– Masz pięć minut, zobaczysz, obiecuję, że jak tam dotrzesz, wszystko mi wybaczysz.

– Już ci wybaczyłam – krzyknęłam, obmywając twarz zimną wodą w nadziei, że mnie orzeźwi. – Nie mogłam przecież sobie odmówić zobaczenia, jak wyglądają góry o ósmej rano.

W samochodzie Robert dedykował mi piosenki, najgłośniej krzyczałam przy Przeżyj to sam i Kiedy powiem sobie dość. Ja nie mogłabym, mam jeszcze tyle w życiu do zrobienia i niczego nie chcę żałować, nawet swoich porażek, nawet swoich chwilowych zawahań, nawet seksu na jedną noc.

Takich przyjaciół trzeba szukać. 

ekologia emocji

– Umysł nie lubi pustki.

– Ale substytut? Potrzebny ci jest, żeby nie myśleć? – Robert miał nadzieję, że zmienię zdanie.

– Potrzebny, dziś potrzebny. Mam dość myśli, że ktoś się właśnie dobrze bawi, gdy ja usycham jak paprotka.

– Jak chcesz, to jedź. Mi to lotto, może sama sobie pewne rzeczy musisz uzmysłowić.

– Że niby co, że nie warto z kimś iść do łóżka tylko po to, by o kimś innym zapomnieć?

– Właśnie to już próbowałaś i za każdym razem żałowałaś. Nie rób tego na złość Nieznajomemu…

– Posłuchaj, nawet nie wymawiaj jego imienia, koniec. Jestem gotowa na to, żeby o nim nie rozmawiać. Proszę cię bardzo uprzejmie o to jak o nic nigdy. Proszę, pozwól mi spróbować zapomnieć o nim na mój własny sposób.

– Jasne, próbuj. – Nie brzmiało to jak przyzwolenie, raczej jak kolejne pytanie. – Tylko do czego i dokąd cię to doprowadzi?

– Nie mam zamiaru spędzać czasu samotnie, kręcąc się z boku na bok w łóżku. Dlatego skorzystałam z zaproszenia Bonjowiego. Może to będzie seks bez miłości, ale przynajmniej będzie się coś działo, będę mogła z kimś się pośmiać, porozmawiać, może nawet do kogoś przytulić. Chociaż to już mało prawdopodobne.

Kilka godzin później weszłam do swojego domu, w którym nic pod moją nieobecność się nie zmieniło. W powietrzu unosił się ten sam zapach ziołowych perfum Nieznajomego, które na ostatnim spotkaniu czułam po raz pierwszy. Rozbrzmiewały jego słowa, w których brzmieniu zatracałam swoje myśli, jego oczy świdrowały moje ciało i postawiły wszystkie moje włoski na baczność.

Jego drobne gesty uwiecznione na obrazach w mojej pamięci zmiękczały moje kolana. Nic się nie zmieniło. Zdjęłam z siebie ubrania i włożyłam do kosza z brudną bielizną. Pod prysznicem usiłowałam zmyć zapach zdrady własnych uczuć.

Żałobę, żałobę trzeba przeżyć, nie można jej uniknąć, ominąć, oszukać żalu i smutku, nie można. Do cholery, przecież dobrze o tym wiem, wiedziałam, ale znowu zapomniałam – myśli bombardowały nie tylko mój umysł, ale całe ciało i duszę. Ona, dusza, cierpiała chyba najbardziej, chciała słuchać Roberta, ale ja, ja musiałam spróbować. I cóż, stojąc teraz naga, wycierając swoje ciało, pragnę zetrzeć każdą minutę spędzoną w domu substytutu.

Odruchowo spojrzałam w lustro – tak nie wygląda twarz zadowolonej z siebie kobiety. Robert miał rację: żadna namiastka nie jest w stanie zrewolucjonizować tego, co w sercu. Ale ja nie mam czasu, nie mam. Już nie chcę czekać, chcę do kogoś przynależeć. Tyle że na pewno nie do Bonjowiego, chociaż dba o mnie. Chociaż jest obecny, gdy tylko tego chcę, nie mogę, nigdy się już z nim nie spotkam. Nie mogę samej siebie oszukiwać – i jego też nie.

Zasnęłam, a rano… rano już nie żałowałam, że nie posłuchałam Roberta. Doświadczenie wywiera na człowieku największe wrażenie. Mimo że zostawia bliznę, to jednak każda blizna opowiada naszą historię, która kształtuje nie tylko nasz sposób myślenia, ale i postępowania.

Witaj serdecznie,

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły