14. Zanim odszedłeś

5/5 - (1 vote)

Prawie zasypiałam, gdy naszła mnie przerażająca myśl: na życzenia należy uważać. Ja wielokrotnie po rozstaniu z Nieznajomym wracałam myślami do naszych wspólnie spędzonych chwil, aby móc na nowo rozpadać się na małe kawałki w nadziei, że kiedyś przyjdzie i pozbiera odpryski mojego istnienia…

Tamtego wieczoru jego dłonie pieściły nie tylko moją twarz, ale i oczy, jakby spodziewał się dostrzec pierwiastki mojej tęsknoty. Patrzyłam na niego i już nie liczyłam zysków ani strat, w jego ramionach chciałam zostawić swoje sny.

A teraz, wspominając nasze spotkanie, czuję się jak w muzeum, które mówi o naszej przeszłości. Mijałam ogrody stworzone z jego słów i pola bitwy, które przesączone były moim żalem.

Gdyby ten związek nie był wyłącznie pozorem tanich, wygodnych żądz – rozmyślałam – gdybym umiała zapomnieć się w chwilowym  szczęściu… gdybym w umyśle potrafiła zatrzymać mijanie tych minut. Ale nie potrafię. Może dlatego, że w całej tej miłości nie dostrzegam już ani jednej nuty prawdziwej nadziei?

A może tylko się łudzę, myśląc, że nie ma nadziei? Może weszłam do tej samej rzeki, właśnie kierując się niepostrzeżoną nadzieją na to, że woda w niej nie jest już tą samą? Może bałam się, że jeśli nie spróbuję, to się nigdy nie dowiem, czy czas zmienia ludzi pod wpływem tęsknoty?

A jeżeli rzeczywiście wszystko jest takie samo i nic nie jest w stanie zmienić człowieka, czy będzie boleć? Czy dam radę wycofać się bez skazy, bez rozdarcia zastygłych ran? Jeśli nawet przegram, to przecież czas pozwoli uspokoić się skołatanym emocjom? Chyba…

pocałunek wiersz

***

 

Ja i Nieznajomy ponownie razem w dzień i w nocy, połączeni wirtualnie wysyłanymi sobie słowami, które nie układały się ani w pytania, ani w obietnice. Oboje przyglądaliśmy się sytuacji z różnych perspektyw. Zanim weszliśmy do wynajętego pokoju, przez siedem dni trwała wymiana tak znanych mi uprzejmości. Tuż przed jego przyjazdem, pomimo pełnego zadowolenia ze swojej decyzji, gdzieś w głębi kłębiły się całkowicie przeciwne emocje.

Można powiedzieć, że ogarnięta ambiwalencją uczuć raz chciałam iść, a raz zamknąć drzwi swojego mieszkania i schować sama przed sobą klucz, żeby tylko tam nie pójść. Wiem, że nie jestem odosobniona, że takiej huśtawki uczuć, wynikającej między innymi z braku zaufania, doświadcza wiele osób. Raz go kocham, a raz nienawidzę. Raz tęsknię, a raz nie chcę go widzieć, chcę iść i nie chcę – takie zachowanie dawno zostało wyrażone mądrymi słowami przez psychologów i psychiatrów.

Ambiwalencja jest charakterystyczną cechą schizofrenii, ale potocznie doznajemy jej niemalże wszyscy. Różnica polega na tym, że osoba cierpiąca na chorobę psychiczną doznaje sprzecznych emocji w jednym czasie – następuje rozszczepienie. U ludzi zdrowych istnieją dwa przeciwstawne uczucia (pozytywne i negatywne), ale odczuwane są one osobno. Czy wynika to jednak wyłącznie z braku zaufania do danej osoby?

Ile składników ma wpływ na naszą zmienność oceny danej sytuacji lub człowieka? Może czasami warto poszukać przyczyny również w sobie? Zrobić porządek z przekonaniami, rozstać się z doświadczeniami z przeszłości, pozostawiając tylko wynik analizy? Może warto nie mierzyć wszystkich jedną miarą, aby dać sobie szansę na miłość?

 

***

 

Pomimo tego, że znam większość mądrości wypływających spod piór naukowców, Nieznajomy i tak wywołuje we mnie stan melancholijny. Nie wiem dlaczego, ale za każdym razem gdy o nim pomyślę, przymiotniki nabierają barwy szarej z odrobiną świetlistego pyłu, który symbolizuje tlącą się nadzieję, z góry jednak skazaną na niepowodzenie.

Nie wiem też, dlaczego gdy wchodzę z nim do hotelowego pokoju, budzi się we mnie poczucie zawstydzenia, a przecież moje fantazje tuż przed spotkaniem daleko odbiegają od obrazu, który teraz nabrał realnych kształtów. Nie marzę o tym, aby siedzieć z nim na brzegu łóżka i szturchać się ramieniem, nie wiedząc, jak zacząć się całować.

Sparaliżowany patrzy na mnie, na moją twarz, która wydaje mi się twarzą speszonej nastolatki. A przecież to rysy dojrzałej kobiety, która rzuciłaby się na niego najchętniej już w windzie. Mimo to moje ciało nieruchomieje w oczekiwaniu. On zaczyna pierwszy, nigdy ja. Jakby dawał nam przyzwolenie.

poezja i proza

– Powiedz mi, kiedy jestem sobą: czy wtedy, gdy już od drzwi zaczyna się dziki, namiętny seks, czy może właśnie przy Nieznajomym?

– Może i wtedy, i wtedy, może to zależy od partnera, nie od ciebie – odezwał się Robert, ale jakoś nie przekonała mnie jego odpowiedź.

– Hm, to by było zbyt łatwe…

– A co, wszystko musi być skomplikowane i mieć filozoficzne podłoże? – podniósł nieco głos Robert, co powstrzymało mnie od polemizowania z nim na ten temat.

– Pewnie masz rację, pewnie tak…

– Wiola, różnie reagujemy na różnych ludzi. Niektórzy wywołują w nas takie, a inni inne emocje i reakcje. Poza tym chyba pęka zawstydzenie, jak już zaczynacie się kochać? Czy jak?

– W sumie tak, to znaczy zawsze jest namiętność, pożądanie i z mojej, i z jego strony, ale nigdy nie ma takiej pełnej otwartości, nie czuję, że mogłabym z nim wszystko, nie mam odwagi nawet odwiedzić go pod prysznicem.

– Co to znaczy?

– To znaczy, że jego marzeniem jest seks pod prysznicem, ale on tylko o tym mówi przed spotkaniem, a potem nie umie tego zainicjować, ja natomiast, chociaż bardzo bym chciała, też nie.

– Chciałabyś to dla niego zrobić? – upewniał się Robert.

– Tak, chciałabym…

– Dlaczego? – przerwał mi.

– Bo, booo, no wiesz, może byłabym tą pierwszą – odpowiedziałam niepewnie, jak gdyby było to pytanie egzaminacyjne, a ja się niezbyt dobrze do niego przygotowałam.

– Lubisz seks pod prysznicem? – Kolejne pytanie. Czułam się coachowana.

– Lubię, tylko musiałabym tego dnia być bez makijażu – zaczęłam się śmiać i dodałam: – I musiałby zorganizować jakieś przyciemnione światło. – Nie zdążyłam dokończyć, gdy usłyszałam:

– No to chyba sobie już odpowiedziałaś, dlaczego ty nie inicjujesz seksu pod prysznicem. Pozostało ci tylko dowiedzieć się, dlaczego on tego nie robi… – Głos Roberta był po brzegi wypełniony dumą, bo oto odkrył źródło mojego problemu. Och, ci faceci, lubią karmić swoje ego i Robert nie jest wyjątkiem, ale nie mówię, że to źle, przecież każdy powinien siebie rozpieszczać i doceniać.

– To znaczy? Co masz na myśli?

– Wiolka…

– Tak, Robercie – zaśmiałam się.

– Ty to się go wstydzisz, jeszcze się tego nie wyzbyłaś…

– Ależ to żadna nowość – wykrzyczałam.

– Ale dziwnie o tym zapominasz… makijaż, światło, cycki, brzuch, może gdybym miała młodsze ciało, może gdybym miała zgrabniejszy tyłek, a może jak trochę schudnę…ej, wy, kobiety, zapominacie, że jak facet jest napalony albo oczywiście zakochany, to nic nie widzi, to dla niego jesteś w danym momencie boginią!

– Wow, jak to pięknie zabrzmiało, ogłośmy to światu, Robert! Niech wszystkie kobiety nagle pozbędą się kompleksów, niech pokazują swoje ciała facetom bez skrępowania, bo to przecież prawda oczywista, mało tego, naukowo udowodniona. W końcu w stanie euforii mamy odcięte płaty przedczołowe, a nawet upośledzenie wzroku. Podajmy kobietom bibliografię i niech się kształcą, niech się zmieniają, niech są otwarte, bo faceci i tak nie widzą naszego cellulitu!

– Nie drwij, tylko idź z nim pod ten prysznic…

– Już biegnę, lecę…

Nie poszłam ani na pierwszej randce, ani na drugiej. Jednak czas postanowił mnie przekonać, że faktycznie pewni ludzie wywołują w nas określone reakcje.

Kliknij w to zdanie i czytaj kolejny odcinek. 

Witaj serdecznie, 

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły