13. Zanim odszedłeś

5/5 - (1 vote)

Przy kolacji nie wytrzymałam i powiedziałam Robertowi, że spotkałam Ivy’ego, a przedwczoraj byłam u Bonjowiego i że Nieznajomy zadał mi jedno pytanie, przed którym uciekam. Nie skomentował, tylko wstał i zaczął szukać czegoś w szufladzie.

– Mam – wykrzyknął uradowany jak małe dziecko, a następnie wręczył mi prezent.

– A to co? Ja mam kalendarz, a poza tym rok się zaraz kończy. – Patrzyłam podejrzliwie, bo coś mi się zdawało, że za tym upominkiem kryje się jakiś podstęp.

– Wiola, ale twój jest duży, nie zawsze go masz przy sobie, a ten, kieszonkowy, zabierzesz nawet na randkę i jak podczas spotkania z Bonjowim zadzwoni na przykład Nieznajomy albo Ivy, to szybko zerkniesz, z którym na kiedy się umówiłaś. Teraz ty będziesz tworzyć plany i terminy.

– Ahaaaa, jaki ty jesteś troskliwy i sprytny, że też sama nie wpadłam na ten pomysł. No popatrz, popatrz, jak to dobrze jest z kimś porozmawiać – kontynuowałam z przekąsem. – Jestem ci taka wdzięczna… A chociaż pusty ten kalendarz czy może ty go używałeś do swoich randkowych terminów?

– Wiola, ja swoje mam w głowie, bo nie przypominam sobie, żebym się umawiał z więcej niż dwiema kobietami w jednym czasie…

– Aha – przerwałam mu – to ty tak z zazdrości, bo cię przebiłam. – Zmrużyłam oczy i wyczekiwałam odpowiedzi.

– Tylko nie zapominaj o zakupie prezerwatywy w aptece, ewentualnie w drogerii, oby nie w supermarkecie, nigdy nie wiadomo, ile tam leżą. – Ot, cały Robert, do niego musi należeć ostatnie zdanie.

– Posłuchaj mój drogi, spałam z Willym i to on miał prezerwatywy, miesiąc później spałam z Bonjowim.

– Nie miesiąc, moja droga, jeszcze miesiąca nie było…

– Okej, ale z Willym już spać nie będę, a z Nieznajomym jeszcze nie spałam, natomiast z Ivym nie mam zamiaru.

– Ale na kolację pójdziesz?

– Nie wiem, a co?

– No jeszcze nie wiesz i jeszcze nie spałaś, ale wszystko się może wydarzyć, nie wiesz, co los dla ciebie szykuje… – Robert wstał i pokazał gestem, że i ja muszę, bo czas posprzątać po kolacji.

– A ty od kiedy wierzysz w przeznaczenie? – dodałam, zbierając naczynia.

– No co, sama zobacz, jaki prezent zrobił ci los: w ciągu trzech dni spotkałaś trzech facetów i każdy chce cię karmić. – Myślałam, że się uduszę, bo do ust właśnie wzięłam gumę do żucia.

– Chcesz mnie zabić! I tak polisa jest na syna! – wykrzyknęłam ze łzami w oczach.

– Ja ciebie? No coś ty, tylko zazdrosny jestem, że może ich kuchnia okaże się lepsza od mojej i już się nie będziesz u mnie stołować.

– Wpiszę cię w grafik, mój drogi…

– Ooo, ulżyło mi. Ale tak poważnie, to co zamierzasz? A… i nie mówiłaś do tej pory, co to za pytanie zadał ci Nieznajomy.

– Nie domyślasz się?

– Oj tam, domyślasz. Jedyne, co mi może przyjść do głowy, to czy nie chcesz się z nim seksować.

– To by było zbyt proste. On mnie zapytał, czy nie mogłabym odrobinę go zrozumieć, że on mnie naprawdę bardzo lubi i chce ze mną spędzać czas, ale nie do końca tak, jak ja tego pragnę, bo on ma wiele zobowiązań…

– Weź ty się umów z tym Ivym, już lepiej niech tak będzie. – Robert spojrzał na mnie i potrząsał głową z niedowierzaniem.

– Hm, to też nie takie proste. Nieznajomy mnie rozbraja swoją szczerością i chociaż chciałam mu wykrzyczeć, że lubi to się czekoladę, to on, nie wiem, po prostu…

Robert przerwał moje poszukiwanie odpowiednich określeń.

– Po prostu chce mieć cię na swoich warunkach.

– Ale jest prawdziwy, nie mydli mi oczu, nie mówi, że będzie tak, jak sobie zaplanowałam, gdy się w nim zakochiwałam. Mówi tak, jak jest.

– No ale wiedział, że ty tak nie chcesz. Myśli, że zmieniłaś zdanie, bo nie widzieliście się miesiącami, zadzwonił, bo nikt ci nie dorównał. I dlaczego pozwolił ci odejść? – Robert zarzucał mnie pytaniami, jakbym miała wiedzieć, co facetowi chodzi po głowie, a ja przecież nawet go dobrze nie znam… Ale próbowałam zachować zimną krew.

– No widzisz, bo mężczyźni zawsze robią to, o co ich proszę – powiedziałam z przekorą w głosie. – Starają się zaspokajać moje zachcianki…

– Wiola, z całym szacunkiem, miałem nadzieję, że ten związek przekształci się w coś bardziej realnego, że przekroczy koleją fazę. Czasami twierdziłem, że sama nie wiesz, czego chcesz, obstawałem za nim, ale on teraz pojawia się i mówi ci, że jeśli wrócisz, to się nic nie zmieni, on ci to obiecuje, rozumiesz ty to?! Nic się nie zmieni! Jedni faceci robią sobie zdjęcia z pieskami, kotkami – nie cierpisz tego. On przychodzi ze szczerością, podaje ci ją jak wykwintne danie i jest pewien, że będziesz się nim delektować…!

– To chyba dobrze, że jest szczery? Czy jak?

– On wie, że tym cię urzeknie i że jak się zgodzisz być z nim, to nie będziesz miała nawet prawa marudzić, bo przecież on niczego nie obiecywał. Tylko że wy, kobiety, potem o tym zapominacie, wymazujecie te słowa z pamięci albo tłumaczycie sobie, że to było na początku, a po miesiącu to on sam się do szaleństwa zakocha. I rozpacz dopada was dopiero wtedy, gdy się okazuje, że nie! Daj spokój, jak zadzwoni Bonjowi czy Ivy, to idź i dobrze się baw. – Robert nie mógł uwierzyć, że chciałam się na to złapać.

– Myślisz, że Nieznajomy miał inne w tym czasie? – wypaliłam nagle.

– Interesuje cię to?

– Jeszcze nie wiem. Nie myślałam tymi kategoriami, raczej sama zastanawiałam się, co by pomyślał, gdyby wiedział, że spałam już z innymi.

– No kurczę, chyba nie liczył na cud, że zachowasz wierność tej miłości do końca życia, ale żeby nie przyszło ci do głowy mu o tym mówić, nawet w złości – Robert spojrzał na mnie, jakby czekał na znak, że zrozumiałam, i zapewnienie, że Nieznajomy nie dowie się o moich ekscesach – nic mu do tego, gdy nie byłaś jego, i nic ci do tego, gdy go zostawiłaś. Byliście i właściwie jesteście i dorośli, i wolni, to wasza sprawa, to znaczy każdego z osobna – tłumaczył mi, jakby się obawiał, że za pierwszym razem nie zrozumiałam.

– Tak jest, generale. Nic poza mój umysł się nie wyślizgnie…

– Ja myślę. – Przytaknął głową, jak przystało na dowódcę. – Chodź, zjemy sobie lody. – Podnosząc tyłek z sofy, pociągnął mnie za sobą.

Przy polewaniu lodów likierem doszłam do wniosku, że naprawdę jakoś tłoczno się zrobiło w moim życiu. No cóż, może to prawda, że gdy wzrasta oksytocyna, inni wyczuwają ją na odległość i tłoczą się w nadziei, że to im uda się wedrzeć na stałe do mózgu bezbronnej kobiety. To jak wyścig plemników, liczy się spryt i szybkość.

***

Wracałam do domu pieszo. Lubię, gdy ulice są puste i słychać tylko moje buty dotykające chodnika. I jedynie czasami, opętana melancholijnym nastrojem, podglądam rzeczywistość innych, dyskretnie zaglądając w ich okna. Na chwilę zatrzymuję się tam, gdzie w kuchni krząta się cała rodzina, przygotowując kolację lub po niej sprzątając. Dziwne, że mając trzech adoratorów w swojej kuchni, tylko na moment zapalę światło, naleję szklankę mleka, a może wina, i pomyślę, że chłód, który uderza prosto w moją klatkę piersiową, zawiał z otwartej lodówki.

Kliknij w to zdanie i czytaj kolejny odcinek. 

Witaj serdecznie,

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły