10. Zanim odszedłeś

5/5 - (1 vote)

– Tak, słucham.

– Cześć.

– Cześć – odpowiedziałam niepewnie, a potem nastała cisza, która wydawała się nie mieć końca. Po chwili wydusiłam z siebie:

– Coś się stało?

– Nie, nie… tylko od dawna chciałem cię usłyszeć i…

– To miło, że dzwonisz…

– Wioletta, chciałbym z tobą porozmawiać. Moglibyśmy się spotkać?

Chciałam być sarkastyczna i powiedzieć, że skoro zdobyłeś się na wysiłek i dzwonisz, skoro już gdzieś pod stertą innych ważnych spraw na wierzch wypłynęła moja… i tak dalej, to tak, możemy, ale nie, ja jak zawsze musiałam być uprzejma, do pieprzonego bólu zachować się z klasą.

 

– Okej, jeśli uważasz, że to dobry pomysł, to się spotkajmy.

– Masz czas jutro tak po osiemnastej?

O nie, pomyślałam, jutro? Jak ja do jutra wytrzymam? Jak mam do jutra się zastanawiać, co mi powie, co ma mi do powiedzenia…!!!?

– Tak, możemy się zobaczyć jutro.

– Jeśli nie zmieniłaś miejsca zamieszkania, to przyjadę po ciebie…

– Przyjedź, nic się nie zmieniło… to znaczy adresu nie zmieniłam – dodałam szybko, bo zmieniło się przecież wiele, a może nie…?

– Wioletta, życzę ci miłego dnia, ciszę się, że cię usłyszałem.

– Tobie również Nieznajomy, do jutra…

 

Włączyłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy, mając nadzieję, że jej głos zagłuszy wspomnienia, które zaczęły napływać do mojej głowy, ale obrazy z nim związane przesuwały się coraz szybciej i stawały się coraz bardziej wyraźne. Czułam, jak zalewają cały mój teren, jak sufit zaczyna się obniżać i kurczą się płuca, jak kruszeje pod naporem wspomnień cała teraźniejszość, moja przyszłość, którą układałam sobie bez niego, moje obietnice.

W gruzach legła cała moja nadzieja, że uwolniłam się od miłości, która mnie raniła, która nic dobrego nie wnosiła w moje życie. Jeden telefon, dźwięk jednego znajomego głosu… dlaczego nie powiedziałam: „nie, nie mogę się z tobą zobaczyć, już nawet moje ciało do ciebie nie należy, dotykał go ktoś inny…”.

Boże, nie, nie miałabym odwagi mu tego powiedzieć, nie mogłabym mu powiedzieć, że tak szybko poszłam z innym do łóżka, że ten inny dał mi coś… coś, co trwało tylko chwilę… Tak, nawet nie byłoby sensu tego wspominać, tylko bym go zraniła. Na szczęście on o to nie zapyta, nie będzie mnie pytał, czy wciąż jestem jego… nie, nie zapyta!

Odczuwałam niemal fizyczny ból, jednym swoim brzmieniem rozwalił mój system wartości, z mozołem zbudowane nowe połączenia nerwowe w moim mózgu. Musiałam zrobić coś, aby móc dotrwać do jutra, tylko co? Nagle spojrzałam na zegarek – o kurczę, co ja włożę?! Otworzyłam szafę i znowu zadzwonił telefon. Nie pozwolą się ubrać – pomyślałam.

– Tak?

– Cześć, Wioletta, to ja.

– O, cześć, nie jesteś w pracy?

– Mam dziś wolne i pomyślałem, że miałabyś ochotę zjeść ze mną kolację.

– Tak, chętnie, o której?

– O dziewiętnastej?

– Jasne, ale teraz już powinnam być w drodze… Przyjedziesz po mnie?

– Tak, o dziewiętnastej.

– Okej, pa.

 

Nie wiem, czy zgodą na kolację bardziej zaskoczyłam siebie, czy Bonjowiego. Od tygodni mu odmawiałam, od miesiąca go nie widziałam. A teraz, teraz już było mi wszystko jedno – Robert powiedziałby, że napatoczył się w najbardziej odpowiednim momencie.

Usiadłam na łóżku i poczułam, jakby zatrzymał się czas. Siedziałam z twarzą zakrytą dłońmi i już o niczym nie chciałam myśleć. Po kilku głębokich oddechach dokończyłam ubieranie się, a cały bałagan w głowie zostawiłam za zamkniętymi drzwiami – chyba.

– Gdzieś się wybierasz?

– Tak, idę na kolację.

– Super. – Robert cieszył się, że wychodzę, a ja, mimo że bardzo chciałam, nie wiedziałam, jak mu powiedzieć, że dopadła mnie przeszłość.

– Tak, ale to nic takiego, tylko kolacja, raczej mam inny problem… – I zamilkłam.

– Jaki? – zapytał niespokojnie Robert.

– Bo widzisz, bo ja… ja jutro spotkam się z Nieznajomym – wykrztusiłam.

– Cooo!!!? Jak to, napisał do ciebie? Po co? – Robert, oszołomiony wiadomością, nawet nie zapytał, z kim idę na kolację. Liczył się tylko gest Nieznajomego.

– Nie wiem po co, ale nie pisał, zadzwonił… Wiesz, nie chcę o tym rozmawiać, nie radzę sobie z tą myślą, nie radzę sobie z myślą o nim, o Willym, a na głowie mam ważniejsze sprawy. Nie rozmawiajmy o tym, powiedz mi, po co dzwonisz.

– Chciałem cię prosić, żebyś porozmawiała z moją córką. Ostatnio zachowuje się dziwnie, chce wyjechać do Kanady, ma tam koleżankę, a ja boję się ją stracić… zadzwoń do niej… proszę.

– Robert, przecież wiesz, że nie możesz jej niczego narzucać, to jej życie…

Rozmowa na inny temat pozwoliła mi spojrzeć na poranne wydarzenia z zupełnie innej perspektywy. Powróciłam do rzeczywistości, a dwie godziny później jadłam kolację z Bonjowim. Sympatyczny wieczór przerodził się w noc wypełnioną seksualnymi wyczynami. To był sport, środek odstresowujący – wmawiałam sobie, gdy leżałam już w swoim łóżku – to już się nie powtórzy, nie powtórzy. Nie powiem tego Robertowi, nawet jemu się nie przyznam, nikomu.

Całą noc śnił mi się Nieznajomy, który robił mi wyrzuty, i to nie z powodu Willy’ego, ale właśnie Bonjowiego.

Obudziłam się cała mokra od łez. Tak nie można żyć, w strachu przed tym, co powiedzą inni, w obawie przed opinią, tak nie można żyć. A może nie można uciekać? Może lepiej by było, gdybym wciąż opłakiwała rozstanie z Nieznajomym? Może Willy, Bonjowi… może to nic dobrego nie niesie, to tylko zachowania ucieczkowe, tak jak upajanie się alkoholem i wmawianie sobie, że to nie jest uśmierzanie problemów, zamiatanie ich pod dywan.

Wstałam. Dzień był słoneczny, tak jakby lato się żegnało, ale nie mogło odejść, a przecież jest już prawie listopad. Podobnie jest z myślą o Nieznajomym, niby już go nie było, a jednak…

Kliknij w to zdanie i czytaj kolejny odcinek. 

 

Witaj serdecznie, 

bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam szczerą nadzieję, że pierwsze kartki, wzbudziły w Tobie nie tylko chęć śledzenia historii głównych bohaterów tej książki, ale przede wszystkim wzmożył się Twój apetyt na emocjonalną podróż w głąb umysłu kobiety po czterdziestce, która wierzy, że każdy ma szansę na miłość.

Książka, Zanim odszedłeś, którą w całości za darmo ofiaruję Ci na moim blogu, jest kontynuacją pierwszej części zatytułowanej, Miłość odmieniana przez przypadki. I jeśli już teraz chcesz dowiedzieć się, o czym, w każdą sobotę, niedzielę i środę będziesz czytać, zajrzyj na stronę dedykowaną pierwszej książce. Wystarczy, że dotkniesz zdjęcia.

Będę na Ciebie czekać.

 

miłość odmieniana przez przypadki

Pozdrawiam Cię ciepło i dziękuje, że z nami jesteś,

Wiola

Masz jeszcze chwilę na relaks, więc naciśnij zdjęcie i wybierz coś wyłącznie dla siebie. 
opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły