Wojowniczka czy taka karma? – Fragment książki “Miłość odmieniana przez przypadki”

– A co ma seks do karmy?
– Dużo. Dziś przyśnił mi się mój pierwszy kochanek. Tylko
w tamtym związku czułam się bezpieczna, wolna, niczym nieograniczona.
Teraz, gdy mam ponad czterdzieści lat, muszę za to
płacić. Choć zawsze byłam wyzwolona, teraz chciałabym należeć
do kogoś, czuć, że jestem czyjaś – przerwałam, bo łzy napływały
mi do oczu. Cholera, czy to musi tak boleć? Czy ja zawsze
muszę dostarczać sobie tak silnych bodźców, aby czuć, że żyję? –
Dlaczego nie mogłam spotykać się z Ralfem albo małym Luisem?
Dlaczego odpychają mnie faceci, o których nie mogę powalczyć?

Robert spojrzał na mnie.
– Jesteś wojowniczką, Wiola. Nawet jeśli usidlisz i powalisz
Nieznajomego, satysfakcja pojawi się, ale na krótko. Owszem,
będziesz z nim, może nawet obdarzysz go miłością, ale nie pozwolisz
sobie, aby cię ograniczał; raczej to ty zechcesz go kontrolować.
Czujesz się sfrustrowana, bo wymyka ci się, bo też ceni swobodę.
Z drugiej strony – to najbardziej cię w nim podnieca. Dlatego
myślisz o nim w każdym momencie – zamilkł. – Mylę się? – zapytał
zaczepnie po chwili. – Powiedz, Wiola, czy się mylę.

Milczałam. W mojej głowie szalał sztorm. Tak dużo się dzieje,
gdy nie jesteśmy pewni, na czym stoimy; gdy nie pytamy, a odpowiedź
sama nie przychodzi.
– Odpowiedz, Wiola – odezwał się Robert – czy innych miłości
nie przeżywałaś równie intensywnie do czasu, gdy facet ci
uległ? Co było z twoim drugim mężem? Co czułaś wobec doktorka?
Za wszelką cenę prowokowałaś kolejne spotkania, by z ekstazą
w głosie informować, że dla ciebie tracił rozum. A teraz? Jakie
miejsce zajmuje w twoim życiu?
– Przestań, to stare dzieje. Po prostu się wypaliło.
– Wypaliło…? Przez kilka miesięcy nie uprawiałaś seksu, mimo
to nie pojechałaś do niego. Dlaczego? Bo już cię nie interesuje.
Bo go zdobyłaś.

Może Robert ma rację? Ostatnio doszłam do wniosku, że ani
razu nie wyszłam za mąż z miłości. Pierwszego męża w ogóle nie
kochałam, ale mogłam się nim opiekować. Drugiego pożądałam
tak bardzo, że na bazie tego uczucia budowałam z nim rodzinę.
– Robert – doznałam olśnienia – ale pożądam swojego
wybranka cały czas, do końca małżeństwa, a nawet jeden dzień
dłużej. A gdy upatrzę sobie kogoś, kto dorównuje mi temperamentem,
kto mi nie ulega….
Chyba muszę przyznać Robertowi rację. Jestem zdobywcą.
Jestem łowcą. Nie interesują mnie związki, które nie budzą pierwotnych
instynktów. Ale może nie jestem w tym odosobniona?

Może inni też potrzebują zawalczyć o swoją pozycję, o partnera,
o miłość…? Gdy to osiągniemy, chcemy więcej, bo przestają nam
wystarczać niezobowiązujące noce, trzymanie się za ręce, patrzenie
w oczy, rozmowy o pieluchach. Może pewnego ranka budzimy
się całkiem odmienieni, bo mieliśmy sen o wolności, bezpruderyjności,
przekraczaniu granic własnych możliwości; o tym jedynym,
który jest stworzony właśnie dla mnie. I manifestujemy siebie lub
chowamy się w oczekiwaniu na znak z góry, który powie nam, że
już czas zaszaleć. A jeśli nikt nie da nam znaku…?

Całość dostępna w renomowanych księgarniach internetowych np. TU:

http://www.empik.com/milosc-odmieniana-przez-przypadki-klinicka-wioletta,p1169357497,ksiazka-p

Pozdrawiam,

Wioletta K.

 

 

Recommended Posts