To, co Twoje niekoniecznie jest moje!

No i mamy kolejny dowód, że przekonania nami rządzą i wpływają destrukcyjnie nie tylko na tych, którzy je wypowiadają na głos, ale i na tych, którzy im przyklaskują, na tych, którym ciężko o własne zdanie, na tych, którzy z natury widzą wszystko w czarnych barwach i na tych którzy uwielbiają narzekać i szukać wymówek.

To znacie; „W Polsce jest bieda” „My biedacy i tak mamy gó..no do gadania” „Pogoda jest dla bogaczy” „Wszystkie blondynki są głupie” itd.

 Na grupie Zmotywowana dla kobiet pozwoliłam udostępnić sobie wpis

„Wygląd tylko przyciąga, to charakter zatrzymuje”

Uderz w stół a nożyce się odezwą.

Pani Y napisała, coś w tym stylu, że

można takie zachowanie przypisać kobietom, bo faceci to kierują się jednym zmysłem – wzrokiem, czyli są wzrokowcami.

Na to Pani X odpisała cyt.

„Jeszcze są też tacy, co maja charakter”.

Pani Y nie dała za wygraną i odpisała cyt. „…ale na wymarciu”

Zastanawiam się, jaka liczba kobiet przytaknie pani Y a jaka poprze stwierdzenie pani X. I co powoduje, że właśnie takiego wyboru dokonają.

Niektórzy stwierdzą w pierwszej kolejności, że to doświadczenie życiowe. A wiecie, że często to nawet nie doświadczenie, często to są przekonania tylko zasłyszane od innych. Od rodziców, koleżanek, w szkole czy w kościele.

Bo czy pani Y jest kobietą bez charakteru, czy jej osobowość nie zasługuje na uwagę mężczyzny? Czy jest kobietą, na którą patrzy się tylko, jako na obiekt pożądania?

Zapewniam was, że jest to kobieta szalenie atrakcyjna, ale na równi z jej urodą idzie jej inteligencja. Jest mądra, utalentowana, ma świetną pracę i cudowną pasję. Czy jej partner widzi w niej tylko długie nogi i piękną twarz? Nie wydaje mi się, bo po pierwsze czy mężczyzna pragnie dzielić życie z kimś, kogo nie uważałby za partnerkę godną siebie?

Być może są związki, gdzie facet wybiera na żonę kobietę, o której myśli, że jest intelektualnie mniej rozwinięta od niego, być może chce w ten sposób podwyższyć swoje ego, ale ile kobiet byłaby szczęśliwa w takim związku?

Jednak biologii nie da się oszukać, każdy mężczyzna i każda kobieta szukając swojej drugiej połówki podświadomie wybiera partnerkę/partnera, który będzie według niego/niej idealną żoną i matką, mężem i ojcem.  Która/który ma „coś” w sobie wartościowego. Dla niej/niego jedyne w swoim rodzaju.

I na przykład pan X to widzi a pan Y już tego w tej samej kobiecie nie dostrzega. Przecież niejednokrotnie patrzymy na pary i widzimy, że tak wzrokowo to niezbyt do siebie pasują. A jednak on szepcze coś jej do ucha, a ona spogląda na niego z zachwytem.

Pewnie, że jesteśmy wzrokowcami i zdziwicie się, ale to ponad 70% populacji w tym również kobiety (w równej części).

Piękne uda, pośladki, oczy. (Oczywiście piękno dla każdego to też pojęcie względne). Ale gdy dochodzi, co, do czego niejednokrotnie rezygnujemy z tego, co się świeci na rzecz tego, co w nas wywołuje poczucie jedności. To ten charakter, o którym pisała pani X.

Moim zdaniem należy o siebie dbać, o ciało, o wygląd, urodę i płomień. Bez dwóch zdań piękno jest w każdym człowieku i piszę tu nie tylko o duchowym, ale i fizycznym, należy je tylko umiejętnie eksponować. Ale dbać musimy również o swoje przekonania. O to, co przyjmujemy i co głosimy. Tu możesz poczytać o przekonaniach.

Jeśli młodej dziewczynie zaczniemy wpajać, że każdy facet to świnia, to jej podświadomość zakoduje ten fakt. Na skutek tego może mieć problem ze znalezieniem partnera.  Zrobisz jej krzywdę, pozbawisz szansy na doświadczanie. Czy o to tobie chodzi? Aby bezwzględu na konsekwencje inni przytakiwali i wyznawali Twoje prawdy? A czy wogóle one są Twoje?

Często robią to mamusie, które tkwią nieszczęśliwe w związku. Przekazują córkom swoje przekonania na temat mężczyzn. Smutne jest to, że same nie potrafią uporządkować swojego życia, ponieważ rządzi nimi inne przekonanie, które otrzymały w spadku po swojej mamie lub babci, że jak był ślub to należy w związku trwać do śmierci itp.

Czy nie lepiej by było, gdyby pesymistyczne spostrzeżenia zamieniać na optymistyczne? Szukać pozytywów, wyciągać wnioski i doświadczać?

Bo czy faktycznie wszystkie brunetki są posępne i pozbawione emocji, a blondynki głupie?

Oto, czym jest doskonalenie własnej codzienności.

Bo rozwój osobisty ma być czymś, co ma realny wpływ na twoje życie.

Pozdrawiam, Wioletta

Polecane artykuły