Tak się zaczęłam zastanawiać…

Tak się zaczęłam zastanawiać nad pięknem i urodą. Tak mnie ogarnął żal, że ktoś, kogo lubię może patrzeć z uwielbieniem na inną kobietę. Na taką, która wygląda jak laleczka. Duży biuścik, mała pupa, długie włosy. Wszystko mocno wyeksponowane, właśnie dla takich jak on. Dla tych uzależnionych od pięknych obrazków, dla tych naiwnych.

A gdy ja kocham się z nim to on, z kim? Jeśli imponuje mojemu facetowi kobieta, która być może jest dla niego nie osiągalna to, co ja tu robię? Czy chcę być rzeczywiście dla niego wyłącznie opcją? Kimś po prostu w zasięgu ręki. Jak daleko sięgnie moja naiwność? Bo tej, po drugiej stronie, nie zależy na tym moim facecie. A czy mi powinno? Czy uznać to za mały grzeszek, który jest do wybaczenia? Taka wada, z którą można żyć. Jeśli dwoje ludzi się spotyka, bez względu na powód to czy jest miejsce dla tej trzeciej?

U mnie nie. Ja jestem zbyt pewna siebie, zbyt zaborcza i zbyt dojrzała, na to, aby patrzeć i nie widzieć, aby tłumić w sobie gniew, aby hodować w sobie zazdrość. Ja jestem zbyt skomplikowana w swojej prostocie, bo ja wiem, czego chcę od mężczyzny nawet, jeśli łączy nas tylko seks, jeśli łączy nas nie wiele.

Chcę być dla niego tą, na którą patrzy i wie, że na inną już nie musi. Chcę spotykać się z kimś, kto doceni mnie w każdym moim centymetrze. Chcę to widzieć, wiedzieć i czuć…

Pozdrawiam, Wioletta

Polecane artykuły