Skuteczność działań przed moralnością – to na czym koncentruje się człowiek

– Nie uważasz, że takie zachowanie byłoby niemoralne?

– Ale sprawcze. Poza tym nikomu nie wyrządziłabyś krzywdy. Zadbasz jedynie o swoją popularność. Przecież już ci tłumaczyłem: jeśli chcesz, aby twoje książki się sprzedawały, musisz coś wymyślić.

– Wymyślić, czyli zrobić wokół siebie szum. A czy szum godny zapamiętania musi być amoralny?

– Nawet jeśli będziesz tańczyła nago podczas mszy, dla części społeczeństwa i tak będziesz za mało arogancka i szybko o tobie zapomną.

– Tak, Robert, bo człowiek nie może być interesujący tylko dlatego, że robi coś wykraczającego poza normy społeczne.

– Społeczne? A ja myślałem, że indywidualne. Że twoim zdaniem granice moralności są przesuwane zgodnie z indywidualną perspektywą. To, co mnie szokuje, niekoniecznie musi szokować Renatę.

– Tak uważam, po drugie, zgadzam się z teorią George’a Bernarda Shaw, który powiedział: „Moralność to punkt patrzenia na ludzi, których nie lubimy”. Kwestię moralności świetnie ujął też Wojciszke: „Gdy kogoś lubimy, nie patrzymy na niego z punktu widzenia moralności. Kogo człowiek najbardziej lubi? Ano, siebie samego. Na siebie i swoje działania nie patrzymy przez pryzmat moralności, ale na innych – owszem, i to nawet wtedy, kiedy oni nas ani ziębią, ani grzeją”.

– Hmm… Tak, mają rację, bo siebie oceniamy według tego, czy udało nam się zrealizować cel czy nie. I często nie ma ani słowa o tym, czy było to moralne. Liczy się wynik – podsumował z dumą Robert.

– Właśnie, a ja, owszem, chcę zwiększyć bilans sprzedaży moich książek, ale chcę również, aby moje działania były i moralne, i skuteczne. Chcę nie tylko sprawnych działań, lecz także móc rano spojrzeć sobie w oczy… – mówiłam jak nakręcona.

– Oj tam, Wiola – przerwał mi i zaczął się śmiać. – Przymknąłbym oczy, gdyby twoje działania nie do końca były moralne.

– Wiesz, znam jeszcze kilku takich, którzy nawet pożądają odrobiny niemoralności, dziwnym trafem szczególnie wieczorem i w sytuacjach sam na sam – zaczęłam się śmiać. Prawie zapomnieliśmy o tym, że mieliśmy układać strategię marketingową – taki był cel naszego spotkania. Z minuty na minutę nasze umysły podsuwały nam coraz bardziej grzeszne myśli. Targowaliśmy się, kto jest bardziej wyuzdany.

– Wiola – powiedział Robert tuż przed wyjściem. – Nasze dzisiejsze spotkanie nie było ani moralne, ani skuteczne. Jutro postaram się coś wymyślić. Porozmawiam też z Jurkiem, który zna się na kreowaniu wizerunku.

Gdy zamknęłam drzwi, sięgnęłam po jedną z prac profesora Wojciszke. Podział zachowań ludzkich wygląda następująco:

– dobre moralnie i sprawne;

– dobre moralnie ale nie sprawne;

– złe moralnie, ale sprawne;

– złe moralne i w dodatku niesprawne.

Jak widać, chociaż każde ludzkie działanie można interpretować w dwojaki sposób, naukowcy udowadniają, że przystajemy tylko przy jednej interpretacji – i od niej uzależniamy swoje opinie. Mało tego! Swoje zachowania oraz zachowania osób, które lubimy, interpretujemy pod kątem sprawności (czy udało nam się zrealizować cel, pomijając moralność), natomiast zachowania osób nam nieznanych lub tych, których nie lubimy, rozpatrujemy pod kątem moralności. W końcu co nas obchodzi, czy ktoś osiągnął swój cel czy nie. Ponadto jeśli ktoś jest zachowawczo moralny, może nam tylko przynieść korzyści, a zaszkodzić niemoralnością.

Hmm…

Wioletta K.

Trener Integracji Personalnej

Zapraszam do księgarni TU:

 

 

Polecane artykuły