Powrót do byłego. Czy warto?

5/5 - (1 vote)

Stali w milczeniu. Parne powietrze zacieśniało przestrzeń pomiędzy nimi. Jego oczy, myślała, jego oczy, chociaż zmęczone latami pogoni za nie wiadomo czym, oprawione srebrną poświatą brwi, wciąż te same. Ciepłe, tajemnicze i wpatrzone w moje, tak jak tego ostatniego razu. Tylko wówczas zmęczone były walką, którą wygrały dzieci.

 

CZY TO MOŻE SIĘ UDAĆ?

POWRÓT DO BYŁEGO ZWIĄZKU.

 

Pamiętam ten dzień jak dziś, jesień szeleściła pomiędzy pomnikami, przerywając raz po raz ciszę, która zdawała się nieoczekiwanie wkradać pomiędzy nasze słowa. Już nic więcej nie mieliśmy do dodania. Po powrocie z cmentarza spakowałam do swoich walizek ostatni jego pocałunek. Pamiętam to jak dziś…. Gdy całował mnie tego popołudnia, miałam wrażenie, że szumią wszystkie karty spisanej poezji. Wtuliłam swoje ciało w jego ramiona i nie pozwalając mu zgadywać, chciałam bezkreśnie trwać w tej finezji uczuć, ale moi chłopcy czekali już w samochodzie.

Uciekłam, uciekłam przed chłodem spojrzeń, przed goryczą serca, przed swoim uczuciem. Zabrałam tę miłość, nauczyłam się jej bólu na pamięć i nigdy za nią nie zapłakałam, chociaż nieraz chciałam. Jednak moje łzy… ich zapas chyba skończył się, gdy pierwszy mąż mnie bił, oszukiwał, aż w końcu – z woli Boga – porzucił. Myślałam, że i z woli Boga – w nagrodę, że tak długo wytrzymałam – poznałam Waldka.

 

Rok później, dla złagodzenia cierpienia, poznałam swojego drugiego męża. O Waldku nie myślałam już prawie wcale. No może tylko wtedy, gdy odwiedzałam swojego pierwszego męża na cmentarzu. Tam poznałam się z Waldkiem. Tam, gdy staliśmy pochyleni w tęsknocie za bliskością utraconych, narodziło się uczucie, początkowo niczym nieokiełznane. Hm, uśmiechnęła się Maria, okiełznały je dzieci.

 

Randki w Waldkiem były jak walc: delikatne gesty, delikatne ruchy, powolne przyzwolenie na ułamek szczęścia. W tygodniu kawa na mieście, spacer wśród tłumu lub w lesie. Godzinka, dwie i tajemnice, opowiadane nieśmiałymi pocałunkami. Nigdzie się nie spieszyliśmy – bo i po co? Przecież wieczność przed nami. Teraz na pierwszym planie były dzieci.

 

CZY POTRZEBOWLIŚMY ZGODY NA NOWY ZWIĄZEK?

 

Moi chłopcy mieli piętnaście i szesnaście lat. Jego córka była już kobietą, a syn, młodszy od niej o trzy lata, miał właśnie obchodzić osiemnaste urodziny. Kupiłam prezent, czułam się przed tą wizytą jak gość honorowy. Nie spodziewałam się tylko, że ich wzrok będzie kłuł moją dumę i serce niczym dziób okrętu, który z wola wynurza się spod cichej tafli oświetlonego słońcem oceanu.

 

Dwa lata to i tak długo. Tyle wytrzymaliśmy. Próbował rozmawiać z córką, ja próbowałam, ale żadne obietnice, dotyczące tego, że nie zabiorę im nic ze spadku, że nigdy nie zajmę miejsca matki, że zaopiekuję się jej ojcem, gdy ona będzie już musiała zajmować się własną rodziną, nie były w stanie przekonać jej do mnie. A od kiedy postanowiliśmy zamieszkać razem, przestała odwiedzać ojca. Nie mogłam znieść tego poczucia winy, chociaż dobrze wiedziałam, że nic złego nie zrobiłam… Odeszłam.

 

Tuż po moim drugim ślubie widziałam go, tak z daleka. Nie podeszłam. Przykleiłam się do szarej ściany układającego się do snu domu i próbowałam uchwycić oddech. Szedł za rękę z inną kobietą.

 

CZY MOŻNA WRÓCIĆ DO SIEBIE PO LATACH?

 

A teraz… dwadzieścia lat później, dwa pomniki więcej, los połączył na gwarnej ulicy dwa serca, które jak wówczas oszalały z miłości. Nikt się nagle nie spieszył, czas przestał znaczyć tak wiele, oboje mieli pewność, że chcą trwać w tej sprezentowanej im chwili.

Maria pierwsza spuściła wzrok. On wciąż patrzył, jakby odurzony jej obecnością, owładnięty chwilą. Nie chcąc znowu zaprzepaścić szansy, wziął jej dłoń i przycisnął do serca.

– Czujesz? – wyszeptał.

Na ich ślubie jego córka, która w ramionach tuliła swoją wnuczkę, zdołała tylko Marii zdradzić tajemnicę ojca: „Ty byłaś zawsze w jego pamięci, byłaś pierwsza”.

Są pożegnania, które mają trwać tylko przez chwilę…

Wioletta Klinicka

 

Zapraszam Cię w kolejną podróż, ponieważ emocje są najpiękniejszą nutą brzmiącą w teraźniejszości.

opowiadania na zakręcie

 

Poszukując własnego szczęścia, aprobaty, miłości pukamy do różnych drzwi. Uważam, że w pierwszej kolejności powinniśmy otworzyć się na siebie, poznać swoje potrzeby i uzewnętrznić skrywane w najciemniejszych czeluściach umysłu pragnienia. Kolejno spójrz na otaczający Cię Świat z otwartym sercem, aprobatą i oczekiwaniem tego, co najlepsze.
Ja zapukałam do jednego z portali randkowych, aby odnaleźć mężczyznę, który obdarzy mnie nie tylko wyrafinowanymi komplementami, okaże bezgraniczne zainteresowanie moim umysłem i seksapilem, ale również obejmie niekończącym się poczuciem przynależności.

Nie spodziewałam się, że podróż po łączach wywoła ucisk w mojej klatce piersiowej, odbierać będzie logiczne myślenie, aby po chwili, racjonalność wzbudzała we mnie nieuchwytny strach.

Poznaj tę historię! Poznaj bezgranicznie szczere opinie innych czytelniczek, na temat zachowań bohaterki „Miłości odmienianej…” a może i Ty zechcesz do nich dołączyć i wyrazić swoje zdanie lub spróbować zakochać się jeszcze raz…

miłość odmieniana przez przypadki

 

Chcesz dokonać własnego wyboru? Rozumiem, a nawet popieram, każdy powinien czytać, to co lubi. Dlatego, ja daję Ci taką możliwość poprzez jedno dotknięcie zdjęcia.

opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły