Odgrzewany kotlet

Tak na spontanie mam do was pytanie?

Ponieważ od ponad dwóch lat jestem sama, nie licząc jakieś pojedyncze randki, to w taki wieczór jak ten, tęsknię za moim byłym. No może nie za nim, może za tym, aby się przytulić, aby opowiedzieć komuś jak minął mi dzień i podzielić się swoim szczęściem.

A może jednak za nim? Czy tęsknimy za osobą, czy za przyzwyczajeniami?

Nie wiem jak w innych przypadkach, ale w mojej pamięci bardziej wyraźne są pozytywne obrazy byłego związku. Widzę nas śmiejących się, a przecież nie pamiętam kiedy się ostatnio razem śmieliśmy, widzę jak uprawiamy namiętny seks, a już od dawna nie czułam szaleństwa w łóżku. Widzę jak on okazuje mi swoje zainteresowanie, a przecież dokładnie wiem, że czułam, iż dla niego jestem obojętna.

Dziś miałam sen. Najpierw moja znajoma umówiła mnie na randkę z jakimś mężczyzną, ale gdy go oczekiwałam pojawił się mój były. Wyglądał jak wówczas gdy go poznałam młody, świeży, przystojny i patrzył na mnie tymi swoimi oczami. Wkradł się w sen chaos i nie bardzo pamiętam jak to się stało, ale on prosił mnie abym tym razem została z nim, abym tym razem była jego. Nagle okazało się , że biegnę, że chcę być ten jeden raz z nim, nie z tym innym, a tu się zgubiłam. Biegłam gdzieś po polach, daleko widać było miasto a ja nie mogłam do niego odnaleźć drogi. Cały czas myślałam, że on o nic mnie nie prosił i tak bardzo chcę ten jeden raz spełnić jego życzenie. Biegłam i na drodze spotkałam dziewczynkę, miała w ręku tel. Chciałam od niej do niego zadzwonić, już wybrałam nr gdy ona powiedziała, że telefon jest pusty, nie ma środków. Za chwilkę jednak zaczęła się śmiać i zapytała dlaczego nie zadzwonię od siebie. W ogóle o tym nie pomyślałam. Zatrzymałam się, widziałam jak on na mnie czeka, pamiętam teraz jak wyglądał, czułam jak czuł się samotny, widziałam jak rozglądał się. Nie wybrałam nr telefonu, nie odnalazłam drogi, stałam i patrzyłam na niego i się obudziłam.

Jak to jest, czy związek odgrzewany ma rację przetrwania?

Co jest prawdą, czy to, że dwie połączone dusze, nawet gdy się rozejdą aby np. się czegoś nauczyć, coś przerobić, to i tak zawsze się w końcu połączą.

Czy prawdą jest to, że do tej samej rzeki dwa razy się nie wchodzi, że już nic z tego nie będzie, że to tylko siła przyzwyczajenia i strach przed zmianą oraz samotnością?

Jest takie powiedzenie, że pobierają się ze sobą misie i żabcie a rozwodzą krowy i osły. Czy po takim burzliwym rozejściu, czy człowiek jest w stanie zapomnieć słowa, które ubodły? Nawet jeśli w związku rozwód to przyjemność, trwa półgodziny to czy w momencie gdy leży obok już nie mąż a kochanek w tej samej osobie, to jest on już kimś innym? Jak długo potrwa sielanka i dlaczego tym razem miało by być inaczej? Bo tak sobie obiecaliśmy?

Kiedy po raz pierwszy padnie zdanie „wtedy to mi powiedziałeś/powiedziałaś to czy tamto”? Kiedy stanie się naszą bronią jego amunicja niegdyś wystrzelona prosto w nasze serce?

Nie mogłam go odnaleźć w moim śnie i to nie pierwszy już raz. Pozwoliłam mu odejść nie po to, aby teraz odbierać mu wolność. Czy jednak byłam naprawdę tak dobroduszna? Na bank nie! To sobie pozwoliłam na nowe życie, sobie dałam szansę być jeszcze raz szczęśliwa.

Ludzie kłócą się będąc w związkach, są nawet w tych związkach ciche dni. Różny przebieg te kłótnie mają są takie wyważone, spokojne i padają tylko argumenty, ale są też takie, gdzie fruwają sprzęty domowe i padają słowa ostre niczym nóż. Zależy od temperamentu od stanu emocjonalnego, od wielu innych czynników.

Nie ma reguły różne bywają też rozstania bolesne i pachnące intrygami i takie jak moje spokojne oraz pełne żalu, że do tego doszło. Ironią jest to, że mój związek będąc burzliwym, a kłótnie niczym wojny zakończył się pełnym rozejmem.

Może już wcześniej zostało wszystko powiedziane, wykrzyczane, może? A może to dwie dusze, które wiedzą doskonale, że czas dojrzeć bo kiedyś się jeszcze spotkają.

Pozdrawiam, Wioletta Klinicka

Polecane artykuły