Nowe życie po rozwodzie nie istnieje! Wstęp

5/5 - (1 vote)

Nie wiem, czy jesteś w trakcie rozwodu, czy już po. A może właśnie kończy lub zakończył się twój wieloletni związek, który nie był przypieczętowany sakramentalnym tak. A może to był krótki romans… Nie wiem, kim jesteś – może się dowiem, może zechcesz do mnie napisać, opisując uczucia, z jakimi się borykasz – ale wiem jedno: nie jesteś jedyną osobą na świecie, która tak się czuje, przeżywasz emocje, które i mnie towarzyszyły:

ból rozłąki, strach przed nową formą spędzania czasu, złość na nią czy niego, a może i na siebie. I nie dajesz już sobie rady z tym wewnętrznym chaosem wywołanym skrajnymi myślami i targającymi tobą krańcowymi emocjami oraz cierpieniem spowodowanym stratą, które rozrywa twoje serce i mózg.

Szukasz pocieszenia to tu, to tam. Na osłodę pragniesz słuchać pokrzepiających słów i je słyszysz.

Jedni umiejętnie cię pocieszają, inni swoją obecnością i mądrością wylewającą się im z ust drażnią cię i irytują, ponieważ po pewnym czasie słowa, nieprzekładające się na rzeczywistość, przestają wystarczać.

Ale kto tworzy rzeczywistość?

Słuchając o tym, ile korzyści przyniesie ci rozwód, że teraz nowe życie prosi cię do tańca, a twój eks nie był ciebie wart i że ten jedyny gdzieś tam jest, coraz szerzej otwierasz oczy. Co za bzdury – myślisz przekornie – ty wcale nie chcesz żyć tylko dla siebie, co niby miałabyś robić sama ze sobą? Troszczyć się o siebie? A niby po co, dla kogo? Nie jestem singielką – recytujesz dużymi literami – jestem żałosną rozwódką. Rozwódką! Krzyczysz, ale nikt tego krzyku nie słyszy, bo łzy zalewają ci usta. Milczysz, przytakując głową, bo tak należy. Trzeba podziękować im za wysiłek, jaki włożyli w próbę ratowania ciebie.

Tylko przed czym i przed kim?

Bliscy, dumni z siebie, że zdołali ci pomóc, zamykają drzwi i zostawiają cię samą, nie zdając sobie sprawy, że zanim dotrą do swoich domów, ty będziesz dusić się własnymi wyobrażeniami nowego życia, o którym tak rozprawiali.

Jakie nowe życie?! – myślisz, przypalając kolejnego papierosa lub nalewając sobie kolejną szklaneczkę wina. I masz rację, życie po rozstaniu nie będzie nowym życiem, nie będzie żadnej stop-klatki i czarnej dziury w życiorysie, nie zaczniesz od białej karty. Życie będzie płynąć swoim rytmem. Jedyne, co się wydarzy, to twoja zmiana postrzegania świata, siebie samej i ludzi cię otaczających! I nie wierzysz, że wraz z orzeczeniem rozwodu lub podjęciem ostatecznej decyzji o rozstaniu jesteś wolna – bo wolna od czego? Od faceta, którego darzyłaś uczuciem? Od związku, w który tyle zainwestowałaś? Od części siebie?

Życie toczy się dalej, dziś niezmienne, dziś nie takie, jakie sobie wymarzyłaś, ale jedyne, jakie posiadasz.

Czym jest samo życie?

Oddechem?

Popołudniowym spacerem, pracą?

Obowiązkiem porannego wstawania i wieczornego kładzenia się spać?

Myciem zębów, poświęceniem się drugiemu człowiekowi, swojemu hobby?

Jaki ułamek twojego życia wypełniał partner?

Co pozostaje, gdy kończy się związek z drugim człowiekiem?

Co jest niezmienne?

Kim jesteś bez partnera?

Jedyne, co obecnie do twojego życia wnosi rozwód, który nie jest nagłym losowym zdarzeniem, to postawienie cię w opozycji do nowo zaistniałej sytuacji, na którą, z różnych przyczyn, się nie przygotowałaś. Byłaś z kimś, a teraz jesteś sama – nie chcesz być sama, boisz się być sama, i to tylko dlatego, że już zapomniałaś, jak to jest być samą, już zapomniałaś, co robiłaś i kim byłaś, zanim weszłaś w związek z ukochaną osobą.

Bronisz się przed tym, co albo już nastąpiło, albo zaraz nastąpi, bronisz się przed nieuniknionym – przed napierającą zmianą, przed wejściem obiema nogami w nową rzeczywistość, niby wiesz, jak jest, a jednak nie wierzysz. I zrobiłabyś wiele, aby cofnąć czas, coś naprawić i wrócić „do dziś”, które miałoby całkowicie poprzestawiane molekuły.

Wiem, jakie emocje tobą targają. Przeżyłam je wszystkie podczas dwóch kolejnych rozwodów.

Ja też czytałam poradniki, uczestniczyłam w mobilizujących do działania kursach dla kobiet, spędzałam czas na siłowni i stałam przed pólkami z coraz droższymi kremami, aby na powrót poczuć się wyjątkową kobietą. Odzyskać pewność siebie, która pozostała za drzwiami sali rozpraw rozwodowych. Pewnego dnia na siłowni, spotkałam kobietę taką, jak ja.

Mój wzrok przykuła jej lwia zmarszczka. Jej twarz wydawała się spięta. Pomyślałam, że nieprzyjemne emocje mają pod kontrolą cały jej wewnętrzny i zewnętrzny świat. Zrozumiałam, że i na mojej twarzy miesza się smutek ze złością, rozżalenia z niepewnością a w głosie wyczuwalna jest nuta chwiejącej się wątpliwość. Dostałam olśnienia. 

Zrozumiałam, że jedyne, co może pomóc ci przetrwać okres po traumatycznym wydarzeniu, to nie fantazjowanie o nowym życiu (na to przyjdzie czas), a wytyczenie sobie drogi prowadzącej do równowagi emocjonalnej i kontrolowanie, aby z niej nie zboczyć.

Zapamiętaj:

Życie to ciągłość składająca się z różnorodnych etapów. Twój kolejny etap właśnie się zaczął. Nic już tego nie zmieni i powiem krótko, jedyne, co możesz teraz zrobić, to – dla zdrowia psychicznego i somatycznego – fakt ten jak najszybciej zaakceptować.

Odnalezienie się w nowej sytuacji wymaga od ciebie zaakceptowania: rozwodu, towarzyszącego bólu, braku zrozumienia tego, co się wydarzyło, lęku oraz złości. Jeśli chcesz, aby wewnętrzny koszmar kiedyś się skończył, musisz się pogodzić z faktem, że obecnie jesteś singielką. Jesteś osobą żyjącą w pojedynkę, która ma wpływ jedynie na siebie, na swoje nastawienie psychiczne względem nowo zaistniałej sytuacji, na relację pomiędzy własnym ciałem a rozumem i swoją samoświadomością.

Rozstanie boli. Boli fakt, że nowego życia nie będzie. Ciężko się robi na samą myśl, że to o istniejące życie trzeba zadbać, i to poprzez wykonanie określonej pracy.

Owszem, coś tracisz, a stracie zawsze towarzyszy smutek, ale też coś zyskasz, tylko jeszcze nie wiesz co. A niewiadomej zawsze towarzyszy lęk.

Nowe życie po rozwodzie nie istnieje, to, które masz, toczy się dalej i aby go nie zniszczyć, trwając nieustannie w cierpieniu, w sabotażu siebie samej i w lęku o jutro, przestań inwestować w półśrodki pochodzące z zewnątrz, z otaczającego cię świata, a zainwestuj w siebie wewnętrzną.

Pamiętaj, że wszystko przeminie, trauma po rozwodzie też. Wiem to z własnego doświadczenia. I tylko od ciebie zależy, w jakim czasie się z tym uporasz i czy efekty twojej pracy będą krótko- czy długotrwałe. Od ciebie zależy jakość twojego dalszego życia.

***

Zrezygnowałam z bycia emocjonalnym wrakiem i wdrapywania się po drabinie, która prowadziła wyłącznie do niespełnionych tęsknot. Zadbałam o swój umysł.

Jestem pewna, że i Ciebie, przed powrotem do równowagi emocjonalnej, poczuciem szczęścia i spełnienia powstrzymuje jedynie własny umysł. Teraz masz szansę zrozumieć siebie i o siebie zadbać, a pomogą Ci w tym moje artykuły. 

Życie po rozwodzie to cykl artykułów, które prezentują treści, bogate w wiedzę merytoryczną. Przeplatane konstruktywnymi i łatwymi ćwiczeniami, pomogły wielu kobietom w odnalezieniu sensu życia po rozstaniu, stawianiu czoła wyzwaniom i kreacji codzienności, która jest najważniejszym składnikiem rzeczywistości.   

I Ty powinnaś się w niej odnaleźć, abyś mogła dotknąć własnego nieba.  

Zapraszam Cię w dalszą podróż, która pomaga zbudować wewnętrzną harmonię, poznać na nowo autentyczną siebie i wzmocnić wiarę w swoje możliwości oraz skuteczność działania.

Dotknij wybrane zdjęcie i bezpłatnie uzupełnij wiedzę, która ułatwi Ci:

żyć godnie po rozwodzie,

jak żyć po rozwodzie

 

powrócić do równowagi emocjonalnej,

 

zmieniać nawyki działania ale również myślenia,

zacząć działać w kierunku własnych sukcesów

jak się zmienić

 

lub na nowo flirtować z mężczyznami i tworzyć udany związek.

jak radzić sobie z samotnością

Wioletta Klinicka – Twój coach kryzysowy

Recommended Posts