Na której randce chcesz ją wziąć do łóżka?

– Nie ma takiej opcji – powiedział Robert, gdy zapytałam go o to, czy to grzech iść na pierwszej randce do łóżka. – Czasami możesz czekać i do dziesiątego spotkania, a facet i tak okazuje się palantem i cię zostawia. Myślę, że znaczenie ma fakt, czy trafiasz na zdobywców, czy na tych, którzy po prostu próbują.

– Niby czego mają próbować? – zapytałam, chociaż doskonale wiedziałam, o co mu chodzi. Chciałam jednak, aby temat się rozwinął. – Jak jest z blondynką, a jak z rudą?

– Tak, której piersi smakują lepiej – zaczął się śmiać. – Nie wygłupiaj się, tylko przyznaj mi rację.

– Od razu rację! Wytłumacz mi, przybliż temat.

Postanowiłam być natrętna.

– Chcesz ze mną pogadać, przyznaj się!

– Nie, Robert, chcę napisać kolejny artykuł – chciałam go podkręcić.

– Jak zwykle mnie wykorzystujesz.

– Ja – ciebie? – powiedziałam. – Hm… To tak jak nas faceci na pierwszych randkach – od razu chcą nam włożyć rękę w spodnie – dodałam.

Wzięłam kubki po kawie i wyszłam do kuchni.

– Super, to już nie pod spódnicę? – krzyczał Robert. Wychylił się, aby sprawdzić, co mam na sobie.

– Uważaj, bo spadniesz! – odpowiedziałam.

Wróciłam do pokoju.

 – Podobają ci się? – powiedziałam i obróciłam się przed nim. Miałam na sobie nowiutkie dżinsy. – Chyba coraz częściej w spodnie…. Swoją drogą, czy kobiety przypadkiem też nie mają na to coraz częściej ochoty? Najpierw włożyć rękę w wasze spodnie, a dopiero potem pogadać?

– Wow, nie zastanawiałem się nigdy nad tym. Na pierwszych randkach zwykle nie czuję zbyt dużego oporu – zamyślił się na chwilę. – Czasem może tylko zbyt wielki napór – dodał. – Wina…? – zapytał niewinnie.

– Chcesz mnie upić jak te kobiety, co cię pożądają? A ty ulegasz, bo jesteś taki dobry i uczynny i chcesz każdej pomóc w potrzebie, ulżyć cierpieniu jej zmysłom i jajnikom.

– Nie przeginaj – zaoponował. – Tylko tym w moim guście. Ty nie jesteś, więc możesz pić – dokończył rozbawiony.

– No tak, zapomniałam o tym drobnym szczególe.

Wzięłam łyk francuskiego wina

– To jak to jest? – zapytałam. – Zostajemy negatywnie ocenione, gdy idziemy od razu do łóżka?

– Wiesz, Wiola, gdybyś pisała artykuły dla nastolatków, młodych i zakochanych, powiedziałbym: tak, nie można iść na pierwszej randce do łóżka. Trzeba poczuć cały proces na własnej skórze. Ale mamy już tyle lat, że robimy głupoty nie przez przypadek, lecz z wyrachowania. To, co sprawdzało się za młodu, nie ma zastosowania w naszym wieku. Chcemy tego. Ty jesteś po czterdziestce a ja ciut, ciut straszy – roześmiał się, bo dzieliła nas prawie dyszka. – Jeśli jest chemia, to nad czym się zastanawiać?

– No tak, ale wiesz, że stereotypowe mury nie pękają tak szybko? Zobacz, technika rozwija się jak szalona, tymczasem mentalność ludzka od wieków pozostaje niezmienna. Kobieta wciąż ma nosić spódnicę i czekać na pierwszy ruch faceta.

– Są tacy faceci, że mogłabyś całe życie czekać – powiedział – tak się to DNA wymieszało. Jest chemia, więc kochamy się, uprawiamy seks. Jeśli okaże się, że było beznadziejnie, po prostu nie spotykamy się więcej, a jeśli było fajnie, możemy to powtórzyć raz lub do końca życia ze sobą powtarzać. Skoro jakiś osioł ocenia przez to kobietę, powiem tylko: oby mu już nie stanął – zakończył dumnie.

– Wow, zaskoczyłeś mnie. Bardzo mi się podoba twoje stanowisko. W sumie o facecie też można powiedzieć: dziwkarz, jeśli na pierwszej randce idzie z kobietą do łóżka. Przecież wy nam też coś dajecie. A może się mylę? – dodałam i zrobiłam znaczącą pauzę, aby podkreślić stereotypowe myślenie. – Nie, nie, facet to zdobywca, jemu wolno, wypada, co więcej – jest wówczas uważany za najlepszego samca. Wszystkie chcą z nim, by inne jej zazdrościły.

Wzięłam łyk wina i czekałam na reakcję Roberta.

– No w sumie tak – odezwał się. – Jeśli mamy równouprawnienie, to honorujmy je na każdej płaszczyźnie. A co do twojej uszczypliwości, moja droga, to takie zrobiła na mnie wrażenie jak twoja bucząca pralka w łazience.

– No tak, sprawdzasz ją drugi tydzień. Faktycznie nie przeszkadza ci, że tak głośno chodzi – stwierdziłam kąśliwie. – Ale zamówiłam już fachowca. Może będzie młody i przystojny.

– Listonosz już ci się znudził? – zapytał Robert, udając zaskoczenie.

– Ha, ha, ale śmieszne. Hydraulika przytrzymam do trzeciej randki.

Robert zamyślił się.

– Nie zastanawiałaś się kiedyś – odezwał się po chwili – kto wymyśla te wszystkie zasady? Trzecia randka, trzy miesiące, rok, zanim powiesz, że za niego wyjdziesz.

– Może ktoś, komu nie wyszedł seks na pierwszej randce, a tak, jak ci powiedziałam: przekonania są cechą niezmienną; nawet gdy je zmodyfikujemy, zawsze znajdzie się w nich pierwiastek zakorzenionej moralności. Albo to chemia mózgu i tak jesteśmy skonstruowani od wewnątrz. Przecież rządzi nami mózg gadzi, który posługuje się utartymi wzorcami.

„A może wszyscy grzeszą – pomyślałam – tylko nie wszyscy się do tego przyznają? Nie wiem tylko, czy wynika to z tego, że tak bardzo zakorzenione są w nas zasady moralne, czy publicznie wyrażamy takie opinie, jak nakazuje tradycja?”.

Długo jeszcze po rozmowie z Robertem zastanawiałam się, czy faktycznie jeśli ktoś ocenia nas za seks na pierwszym spotkaniu, powinniśmy odwrócić się na pięcie i zignorować tę krytykę czy zmienić swoje postępowanie, ukorzyć się, a nawet przeprosić, abyśmy przypadkiem nie zostali odrzuceni przez otoczenie. A może  należy ukrywać ten fakt? Z drugiej strony – jak bronić się przed facetami, którzy najpierw idą z nami do łóżka, a potem linczują i przyczepiają etykietkę? Może rzeczywiście warto zacząć uświadamiać mężczyznom, że oni też są wykorzystywani?

Postarałam się zebrać kilka opinii na ten temat. Są kontrowersyjne czy zaskakujące? Sam oceń.

Iwona: Uprawiaj seks wtedy, gdy robisz to dla siebie, a nie dla kogoś. Gdy mimo tego, że nie masz pewności, czy nie będzie to pierwszy i ostatni raz, dajesz sobie pozwolenie na przyjemność, szczęście, uniesienie… Która to będzie randka – nie ma znaczenia.

Katarina: .Na to pytanie, niestety, nie ma reguły. W tej kwestii chyba nie ma słów: »wypada« czy też »nie wypada«. Zbyt wiele czynników, emocji wiąże się ze sferą erotyczną każdego z nas.

Kasia: Seks idzie w parze z uczuciem. W moim przypadku wiem, bo próby były. Inaczej nie da rady.

Sylwia: Moim zdaniem trzeba się trochę bardziej poznać.

Ja: Też dobra rada, ale… ile?

Ewa: Nie wiem, intuicja powinna podpowiedzieć.

Sylwia: A ja jestem za pójściem do łóżka tylko po ślubie z mężem.

Ja: Ojejku, a jak się okaże, że ma 8 cm?

Ewa: Po ślubie to chyba nie, przecież trzeba sprawdzić, czy jest OK..

Natala: Na której randce? Seks może się odbyć bez randki. Jeśli o mnie chodzi… Hmm… musi zacząć iskrzyć. Jeśli jest silne pożądanie, nieważne, czy to początek znajomości/związku, czy kilka tygodni po… Mam stałego partnera. Randkujemy co jakiś czas, zatem seks się odbywa na pierwszej randce.

Edyta: Wypada czy nie – co to za pytanie? Myślę, że to kwestia indywidualnych decyzji i nie można tego ograniczyć do kalkulacji, po ilu razach można iść do łóżka. Jeśli to TA druga połówka, to fajnie, że obie strony rozumieją się od zaraz. A jeśli nie… to have fun.

Andżelika: Nie wypada, Droga Pani, pytać o te rzeczy. Kiedy….? To iskra. Zapłon, buch i jest lub… długo niezapalony lont.

Ja: Bez komentarza 😉

Andżelika: Ha, ha, ha… To chyba niewypał. Tak było dawno temu wpajane, że na trzeciej randce można zaszaleć. Teraz inni ludzie, inne czasy. Czas leci zbyt szybko, więc nie czekają.

Ja: Zatem… korzystajmy, Andżeliko?

Andżelika: Pomyślimy

Bogusław: Po tej randce, po której się czuje, aby pójść. Nie ma tu żadnych reguł. Żadnych. Wszystko jest indywidualnym doświadczeniem z danym partnerem. Dlatego z jedną osobą może być od razu, a z inną na przykład po roku. Jak dla mnie czas ani liczba randek nie mają kompletnie znaczenia. Liczy się to, co podpowiada nam intuicja.

Joanna: Ja uważam, że jeśli oboje mają ochotę na seks, to i na pierwszej randce można. Albo jest mięta, albo jej nie ma.

Anna: Zależy pewnie od mężczyzny i tego, jak go odbieramy i co do niego czujemy.

Joasia:  Nie pomogę 🙂 W stałym związku jestem od 20 lat i nie bardzo pamiętam, co to randki 🙂

Anna: Joanna, jak najszybciej powinnaś iść na randkę z mężem.

Joanna: Anna, na randki chodzę, ale to tysięczne z kolei, zatem trudno mi się wypowiedzieć, Aniu, na której wypada iść do łóżka 🙂 Mnie już po każdej wolno, ksiądz pobłogosławił ha, ha, ha

Anna: Hahhahah, nawet trzeba, nie tylko wypada 🙂

Anna: A nie można iść na lody? Albo zapiekanki?

Ja: Tam to dopiero by były lody.

Dlaczego zgadzamy się na seks na pierwszym spotkaniu? Boimy się, że więcej może nam się nie przydarzyć, czy może mamy coraz większe wymagania wobec stałych partnerów, więc zanim się zwiążemy, chcemy posmakować życia we własny sposób?

Wioletta K.

Trener Integracji Personalnej

Potrzebujesz natychmiastowego wsparcia, rozmowy, rozładować emocje i stres?

Napisz do mnie o@klinicka.com

W tytule wpisz “surogatka”

Omówimy szczegóły.

Zadbaj o swoją rzeczywistość! Skorzystaj z łatwych metod zawartych w moich kursach.

Kliknij TU 

 

(…) – A widzisz – podłapałam temat – ja nie zasypiam przed telewizorem. Jest tylko cisza. Jest głęboka analiza…

– …penetracja każdego słowa które napisał? – roześmiał się Robert. – Odmieniasz słowo „miłość” przez wszystkie przypadki, w nadziei, że coś więcej się za nim kryje? A może jednak w zdaniu: „Ja też chcę poznać cię w realu” kryje się cała paleta głębokich uczuć lub emocji seksualnych? – ciągnął ironicznie. (…).

Fragment książki „Miłość odmieniana przez przypadki”

zakup na stronie www.miloscodmienianaprzezprzypadki.pl

Polecane artykuły