Miłość odmieniana przez przypadki – fragment książki

Taki blef

(Ten rozdział w całości dostępny jest tylko po zakupie książki)

(…)

Olek, niezwykle przystojny, męski i młodszy ode mnie, miał czelność skorzystać z mojego numeru.

Długo tłumaczył, w jaki sposób go zdobył. Przyznał, że widział wcześniej moje zdjęcia, że bardzo mu się spodobałam, i że Karol odpuścił ze względu na niego. Z jednej strony czułam wściekłość, z drugiej podobał mi się fakt, że wyszukiwał słowa, którym mogłabym ulec.

Aby z gracją wyjść z sytuacji, powiedziałam, że jest dla mnie za młody. Dodałam, że gustuję w mężczyznach, którzy mogą zaoferować mi coś więcej niż tylko akrobacje łóżkowe.

Po tych słowach odpuścił, ale tylko na dwa tygodnie. Ponownie złożył ofertę. Pech chciał, że w tym czasie poznałam małego Luisa, z którym umówiłam się na randkę. Resztką kamuflowanej lojalności przerwałam pisanie z Olkiem w momencie, w którym oznajmił, że „naprawdę nie ma nikogo, a teraz leży sam w łóżku i trochę się nudzi”. Samotny? Samotny i użalający się nad sobą facet? To tak teraz podrywa się kobiety?

Po dwóch tygodniach postanowiłam odpisać. Metodycznie podszedł do sprawy. „Kim jesteś? – zapytał. „Już o mnie zapomniałeś?” – zaczęłam, nie spodziewając się, że za chwilę przeczytam litanię faktów z mojego życia. Zanim skończył zapewniać mnie, że jest urzeczony moją urodą, zadzwonił i umówiliśmy się na spotkanie.

Rano przesłał mi kolejną porcję komplementów, w południe stwierdził, że zadzwoni, bo jeszcze raz chce mnie usłyszeć. Nie mogliśmy wyznaczyć ani konkretnej godziny, ani miejsca randki, ponieważ po pracy miał umówione spotkanie z szefem. Nie przeszkadzało mi to, bo umówiłam się ze znajomymi na mecz.

Podobało mi się, że moje słowa o akrobacjach łóżkowych nie poszły w eter. Zapytał, co chcę robić. Spacer? Kino? Kawa na mieście? Kolacja? „Pomyślimy, jak się zobaczymy” – odpowiedziałam tylko i spokojnie wróciłam do pracy.

Wieczorem stanęłam przed szafą i zastanawiałam się, w czym będę wyglądać o dziesięć lat młodziej. Tuż przed wyjściem spojrzałam na telefon. Nie było żadnej wiadomości. Godzinę później również nie było. Nie było nawet wtedy, gdy nasi przegrywali. Nie było, gdy śmiejąc się, wracałam do domu. Sama! I chociaż jego numer do dziś mam zapisany, nigdy z niego nie skorzystałam. On z mojego też nie.

* * *

(…)

– Robert, ale tak poważnie: dlaczego tak jest, że faceci flirtują online, a gdy ma do czegoś dojść, wykręcają się i nie dochodzi do spotkania? – zapytałam mojego eksperta.

– No wiesz, albo są to żonaci faceci, którzy szukają tylko pożywki dla swojego ego i potwierdzenia, że jakaś laska jeszcze na nich leci, albo to ich najzwyczajniej w świecie podnieca, albo boją się. Po prostu.

– Boją się? Czego? – zapytałam, a raczej niemal wykrzyczałam mu do ucha.

– Wiola, w tym wieku nie zawsze można stanąć na wysokości zadania. To zabija – roześmiał się Robert, ale jego śmiech nie był ironiczny.

– Zdarzyło ci się? – zapytałam, bo z natury jestem ciekawska. Jeśli chodzi o facetów, chciałabym wiedzieć wszystko.

– Czy zdarzyło mi się? – zapytał i zamilkł. – Będę szczery. Za szybko skończyłem i czułem się jak mały chłopiec, który nie widział nigdy kiecki. To trochę żenujące. Obiecaj, że mnie nie wydasz – zakończył.

– Nie wydam, tylko opiszę w moim kolejnym artykule – rzuciłam.

– Ani się waż! – krzyknął do słuchawki.

(…)

Między słowem a czynem

Wiedziałam, że przyjedzie czarnym autem, i czułam, że nie wysiądzie z niego.

Wydawało mi się, że idę i idę. Dwa razy obejrzałam się za siebie,
jakbym sprawdzała, czy nikt mnie nie widzi. Co ja robię? Co ja robię?

Znasz to uczucie? Nogi jak z waty, zupełnie jak przed egzaminem. Bo to chyba był egzamin: ktoś właśnie cię ocenia, obserwuje, choć sam siedzi spokojnie. Plątały mi się nogi. Musiałam sobie powtarzać: „Uśmiechaj się! Uśmiech, Wioletta! Nie zrób tej swojej standardowej miny i nie zadzieraj nosa!”. Przypomniała mi się moja przyjaciółka, która doskonale mnie naśladuje w takiej sytuacji: „Idziesz taka dumna, nie patrzysz na nikogo. Jak faceci mają cię poderwać?!”. To trwało wieczność.

– Hej – usłyszałam jego głos, kiedy nachylił się nad siedzeniem pasażera, by otworzyć mi drzwi…

Fragment książki “Miłość odmieniana przez przypadki”.

Wioletta K. 

Ps.

Książka “Miłość odmieniana przez przypadki” na wyciągnięcie ręki. Dostępna w renomowanych księgarniach internetowych.

Jesteś singielką? Chcesz coś zmienić? Nie wiesz od czego zacząć?

Zamów książkę – efektywny kurs kobiet – “Singielka. Od równowagi emocjonalnej do miłości”,  która jest gotowym narzędziem czekającym na kobiety takie jak Ty. Historie prawdziwe, kształtująca wiedza merytoryczna i łatwe oraz proste do wykonania ćwiczenia dają szansę  na nową jakość życia.

Zapoznaj się również z warsztatami w formie e-booków, które dla Ciebie przygotowałam w celu poprawy codzienności, nabrania pewności siebie i skuteczniejszego działania.

Kliknij zdjęcie i zrób zakupy.

Już wkrótce ukażą się kolejne pozycje wydawnicze autorki, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku. 

Pozdrawiam ciepło. 

Wioletta K. 

Trener Integracji Personalnej. 

 

Recommended Posts