Miłość na kozetce – Po rozstaniu 5.1

– Wolno nam, proszę pani, kochać nieudaczników, tych, którzy za kołnierz nie wylewają, tych, których co miesiąc szef z pracy wyrzuca. Nawet gdy zdradzi, to jest społeczne przyzwolenie na kochanie, nawet jeśli czasami w twarz kobiecie przyłoży, to trzeba wybaczyć i kochać dalej, bo pewnie mu się ręka raz omsknęła. Można kochać nawet zbyt młodego, bo że za starego się kocha, to od dawna ludzie są do tego przyzwyczajeni, byleby on był nasz, chrześcijanin, katolik, a już najlepiej Polak.

Magda nie odwróciła się nawet przez chwilę. Wpatrzona w zroszoną od deszczu szybę wyglądała jakby ich wszystkich, tych, w przypadku których istnieje społeczne przyzwolenie na kochanie, wśród skulonych od zimnego przedwiośnia ludzi, biegnących po pracy do domu.

Poczułam się bardzo niezręcznie, gdy zamilkła. Sama również nie mogłam nic powiedzieć, nic, co przyniosłoby jej ulgę, nic, co przywróciłoby jej wiarę w to, że jeśli jeden człowiek kocha, kocha tak szczerze jak ona, tak gorliwie, bez zbędnych oczekiwań, to inni ludzie, patrząc na jej szczęście, nie będą mierzyć jej subiektywnie dobranymi zasadami moralnymi, szufladkować jej miłości, z góry skazywać jej związku na niepowodzenie. Co mogłam powiedzieć, skoro obłudą i kłamstwem wydaje się myśl, że cieszyć się będą razem z nią i że pozwolą się jej dzielić z nim swoim szczęściem, i nie będą osądzać, gdy ta pomyślność przeminie.

Niezdecydowanym ruchem Magda odwróciła się i przez krótką chwilę pozwoliła mi popatrzeć w jej oczy. Nie wiem, czy to był akt zaufania, ale wiedziałam, że choćby nie wiem co, nie mogę jej zawieść, nie mogę nawet w najgłębszych czeluściach swojego umysłu pomyśleć, że cierpienie zafundowała sobie sama, bo mężczyzna, którego wybrała, jest nacechowany. Świadomie otwarta i tolerancyjna bałam się swojej podświadomości, obawiałam się przesiąknięcia energią osób, z którymi na co dzień się nie zgadzałam, z którymi nie łączą mnie wspólne uprzedzenia. A jeśli boję się strachu, sama siebie, skoro o tym rozmyślam? To czy to oznacza, że jednak zdolna jestem do bezpodstawnego opiniowania, które wywołane jest naciskiem zbiorowej świadomości?

Magda obserwowała moją twarz, kontynuując:

– Tak, proszę pani, idea jasnej skóry, błękitnych oczu i wzrostu powyżej stu siedemdziesięciu pięciu centymetrów przetrwała i, o ironio, w tych, którzy właśnie tę ideę powinni dusić w zarodku. – Znowu przerwała, a w moim umyśle wzmagała się panika.

Nikt nie jest doskonały, nikt tak do końca nie wie, co za ideały mamy zaszczepione w głowach. Niektóre uaktywniają się dopiero w momencie, gdy staje przed tobą Magda i mówi o czymś, czego nie doświadczyłeś, ale jak się okazuje, potrafisz wydać na temat jej wzruszeń swój wysublimowany ogląd i stronniczo ustosunkować się do jej przeżyć. Ulżyło mi dopiero wtedy, gdy zaczęła od słów:

– Wie pani, żałuję, żałuję, że zanim do pani trafiłam, wszystkich poinformowałam o swoim rozstaniu. Tak bardzo żałuję, bo ich moje cierpienie nie interesuje, ich cieszy, że jeszcze jedna Polka nie spłodzi kolejnego muzułmanina. – Nie nadążała zbierać dłońmi spływających łez. Miałam wrażenie, że palą ją tak samo jak prośba, którą wypowiadała przez ostatnie trzy lata z nadzieją na spełnienie. – A ja chciałam, tak bardzo chciałam pod sercem nosić jego pierwiastek, tę małą cząstkę, malutką… Tak bardzo chciałam… – Pełnym rozpaczy głosem pozbywała się złudzeń, uwalniała swój umysł od marzeń, ciało do odczuć, na doświadczenie których traciła nadzieję.

CDN.

Są kobiety, które kochają “niepoprawnie politycznych” mężczyzn.

Ta część “Miłości na kozetce” jest zadedykowana dla jednej z nich.

A jeśli, odnajdziesz pomiędzy wersami własną historię, to oznacza, że felieton dedykuję również Tobie.

Recommended Posts

Skomentuj wpis