Miłość na kozetce, cz. 3.1. Zdradzony

Patrzyłam na niego i próbowałam słuchać. Próbowałam, bo tak naprawdę starałam się zebrać własne myśli, które niesfornie plątały się w mojej głowie. Nie jest moim zadaniem rozumieć ludzkie zachowania, tylko akceptować, akceptować je takimi, jakie są. Nie jest też moim zadaniem nakierowywać moich klientów na właściwą drogę, bo jestem tylko człowiekiem i to by była moja droga, mój subiektywny, najlepszy w moim mniemaniu wybór. Decyzja podyktowana moimi doświadczeniami. I chociaż wiem, że to nie ma być moja decyzja, to aż krzyczeć mi się chciało, żeby ją zostawił, żeby poszedł w cholerę, aby to on odszedł, spakował swoją bieliznę, filtry do papierosów – nie, może niech je zostawi, i te butelki z piwem, które traktuje jako naturalny środek na sen. Po chwili jednak, gdy dotarło do mnie, że on już postawił kropkę na końcu zdania, spojrzałam na jego wyczekujący mojej reakcji wyraz twarzy i w moim umyśle spadła lawina pytań, na które nie znałam odpowiedzi. Lawina pytań, które nadszedł czas zadać.

– W cholerę z tym całym równouprawnieniem. Poświęciłem się, chciałem tego, ona wydawało się, że też. Mieliśmy plany, przecież przyjechaliśmy tu, żeby coś osiągnąć, jestem tu, bo tak oboje zdecydowaliśmy. Dlaczego teraz ona decyduje sama? Może mi pani powiedzieć, czy to jest w porządku? Czy można komuś tak nagle burzyć poukładany świat? Jakim prawem, jakim?! – Uniósł nieco głos, właściwie to po raz pierwszy wydobyła się z niego odrobina gniewu, do tej pory wyczuwałam w tonie jego głosu jedynie niedowierzanie; nie pojmuję, nie rozumiem, nie wierzę, przecież to bez sensu, gdzie w tym logika… Mogę do tego typu stwierdzeń tworzyć wszelkie istniejące synonimy dostępne w słowniku, a nawet te, które on sam wymyśla na potrzeby wyrażenia własnych uczuć.

– Czy ty bywasz czasami na tę sytuację, na swoją żonę zły? – Spojrzał na mnie i zamyślił się, jakby przeszukiwał swoją pamięć podręczną, a nie mogąc w niej doszukać się odpowiedzi, sięgał gdzieś głębiej. To dlatego milczenie trwało nie sekundy, a minuty.

– Może na początku, wtedy gdy po kilku dniach dotarło do mnie, że mi o tym powiedziała, nie, że zrobiła, ale że mnie raczyła tym poczęstować – zaśmiał się pod nosem. – Tak poczęstowała – powtórzył – jakby dzieliła się tortem, który własnoręcznie upiekła. I kawałeczek, ten, gdzie opadła masa, dała skosztować właśnie mnie. Mnie, po tylu dniach, tygodniach, miesiącach, latach, po tym, jak stałem się dla niej, dla nas, dla rodziny facetem od pieluch i garów. – Wie pani, co mnie teraz, gdy już ta złość przeszła, gdy irytacja ustępuje, wie pani, co teraz sobie myślę?

– Nie, powiedz mi.

– Że ona odebrała mi resztki męskiej godności, podeptała moją męskość, mogę nawet przyznać, że poniżyła moje ego, tą informacją wykrzyczała mi w twarz, że jestem dla niej niemęski, że byłem cipą, zgadzając się na przejęcie w domu kobiecej roli. I teraz, teraz to mi nikt nie wmówi, że tacy faceci, którzy zostają w domu, żeby się opiekować dziećmi, którzy pozwalają żonie robić karierę, którzy im to umożliwiają, wspierają je, są doceniani, są pożądani, są traktowani na równi z tymi, co idą zarabiać pieniądze, a żonom z łaską dają kieszonkowe za to, że urodziły dziecko i siedzą przy pociechach, gdy te chorują, w tym samym czasie jedną ręką gotując obiad. To boli, boli może i najbardziej nie ten jej romans, to jej zakochanie, zauroczenie kimś innym, bo to może się zdarzyć, gdy związek trwa tak długo, ale ona zadrwiła z mojej męskości. – Uciął nagle potok słów, znowu się uśmiechnął, a ja pomyślałam w tym momencie o milionach kobiet, które robią to, co on, i nie mogłam sobie przypomnieć, abym kiedykolwiek słyszała o podeptanej godności kobiecej, o zranionym ego. Gdzieś w głowie słyszałam szepczące głosy: poświeciłam mu lata, a teraz on odszedł, ja mu dzieci chowałam, a on znalazł sobie młodszą, ja mu prałam, gotowałam, by on mógł robić karierę, a teraz zostawił mnie z niczym… I być może te zdania wyrażają myśl: moja godność została zdeptana, ale żadna z przemykających w moim umyśle kobiecych twarzy nie mówiła wprost o zdruzgotanej godności kobiecej. Dlaczego? Bo zajmowanie się domem i dziećmi oraz mężem to kobieca powinność? I boli tylko brak jej docenienia? Jeśli tak, to czy faktycznie ma to związek z pierwotnymi instynktami, z rolami społecznymi, które są głęboko zakorzenione w społeczeństwie, a nam tylko się wydaje, że istnieje równouprawnienie, a tymczasem to sztuczny wytwór, który jest tak bardzo iluzoryczny, że ma prawo bytu tylko do momentu zderzenia się z rzeczywistością? Czy faktycznie jesteśmy tak silnie obarczeni pierwotnymi instynktami, że nasza atrakcyjność spada, gdy nasze zachowanie odbiega od z góry przydzielonej roli społecznej? I chociażbyśmy podpisali certyfikat własną krwią, to i tak umowa, pod presją dziedziczności ról, prędzej czy później zostanie złamana?

A dlaczego pomyślałam o kobietach, zamiast rozważać jego przypadek? Czy to efekt solidarności płci? Ocknęłam się z wirtualnych wyobrażeń o zranionych kobietach dopiero w chwili, gdy zapytał:

– Czy dopuszczalne jest, żeby człowiek człowieka poniżał, a może to mnie tak dotknęło, ponieważ moja wiara w siebie, w swoją atrakcyjność nigdy nie była we mnie mocno ugruntowana? – „Człowiek człowiekowi”… zawstydziłam się, słysząc te słowa, i chyba nawet zarumieniałam, bo jakie to ma znaczenie, mężczyzna czy kobieta. Człowiek został zraniony.

Gdy wracałam do domu, zastanawiałam się, co „B” napisze na swoim prywatnym (utajnionym) blogu odnośnie do wiary w swoją atrakcyjność. I nie tę fizyczną stronę miałam na myśli, a mentalną. I jakie środki dobierze, aby ją w sobie pobudzić i ugruntować. Czy w chaosie uczuć i zapętleniu myśli można podejmować słuszne decyzje?

CDN.

Zapowiedź kolejnego felietonu:

Gdzie się tacy rodzą? – pomyślałam niegrzecznie, gdy usłyszałam, czego on chce. (…) Ale może to strach lub któraś z form egoizmu? (…) Bo czy można później patrzeć na tę drugą osobę i pożądać jej, pragnąć pomimo świadomości, że trzymała w ustach penisa innego faceta?…

Wioletta K.

Książka “Miłość odmieniana przez przypadki” na wyciągnięcie ręki. Dostępna w renomowanych księgarniach internetowych.

Sprawdź teraz:   https://oklinicka.com/ksiazki/

Pobierz w całości bezpłatny fragment warsztatu “Singielka – Od równowagi emocjonalnej do miłości”

Jesteś singielką? Chcesz coś zmienić? Nie wiesz od czego zacząć?

Zamów książkę – efektywny kurs kobiet – “Singielka. Od równowagi emocjonalnej do miłości”,  która jest gotowym narzędziem czekającym na kobiety takie jak Ty. Historie prawdziwe, kształtująca wiedza merytoryczna i łatwe oraz proste do wykonania ćwiczenia dają szansę  na nową jakość życia.

#singielka #emocje #kobieta #efektywnekursykobiet #relaks #kobieta

Zapoznaj się również z warsztatami w formie e-booków, które dla Ciebie przygotowałam w celu poprawy codzienności, nabrania pewności siebie i skuteczniejszego działania.

Już wkrótce ukażą się kolejne pozycje wydawnicze autorki, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku.

Pozdrawiam ciepło.

Wioletta K.

Trener Integracji Personalnej

Recommended Posts