Jakiego wsparcia oczekujesz po rozwodzie? – mów głośno!

Jakie to szczęście mieć przyjaciół, wie tylko ten człowiek, który ich nie ma, lub ten, który w swoim poczuciu samotności nagle spotkał kogoś, kto potrafi go wysłuchać – i to nie jeden raz, ale dziesiąty z kolei.

„Nic nie zrobiłam”, mówiłam, kiedy mój przyjaciel po raz kolejny podkreślał, że cieszy się, że mnie poznał. I dopiero pewnego dnia, gdy dotknął mnie przeszywający ból cierpienia, zrozumiałam jego wdzięczność. To prawda, gdy on dowiedział się o zdradzie swojej żony i jej wystąpieniu o rozwód, ja po prostu stanęłam na jego drodze, aby go słuchać, słuchać nie negując jego przemyśleń, nie zamykając mu ust i nie karmiąc frazami typu „wszystko się ułoży”. On mówił, a ja wiedziałam, o czym mówi, dając mu to do zrozumienia poprzez werbalne i niewerbalne okazywanie zrozumienia i empatii, oświadczenia asertywne lub gdy wtrącając się do monologu, przeformułowywałam jego wypowiedzi, jak też poprzez normalizację doświadczenia, czyli uświadomienie, że obecne przeżycia są wynikiem trudnej sytuacji, a jego reakcje i zachowania są normalne oraz całkowicie uzasadnione w sytuacji, w której się znalazł.

 

Mów o swoich emocjach

Coaching kryzysowy w przeciwieństwie do klasycznego coachingu urzekł mnie tym, że po pierwsze, osoba cierpiąca ma prawo do – potocznie mówiąc – „wygadania się”. Każdy człowiek po traumatycznym wydarzeniu, jakim jest również rozwód, potrzebuje pary uszu, które w pierwszej fazie będą cierpliwie słuchać bez zbędnych pouczeń i dawania znakomitych rad. Żaden coach kryzysowy nie zmusza cię do natychmiastowego działania. Przede wszystkim dlatego, że w pierwszej fazie kryzysu osoba czująca się pokrzywdzoną nie jest w stanie logicznie myśleć. Jej mózg emocjonalny, który kieruje nami podczas stresu, upośledza pracę ośrodka decyzyjnego, umiejscowionego w przednich częściach płatów czołowych, a to tam znajduje się pamięć operacyjna pełniąca funkcję wykonawczą (odcięcie od pamięci operacyjnej jest odcięciem od takich zasobów jak: pojmowanie, rozumowanie, planowanie, uczenie się, podejmowanie decyzji).

Postrzeganie świata przez osobę będącą w kryzysie jest zdeformowane przez ból cierpienia, złość i smutek i jest czymś całkowicie naturalnym. A więc jeśli po rozwodzie czujesz, że potrzebujesz pomocy i wsparcia, to zacznij od poszukiwań uszu, a nie ust. Szukaj ludzi, przy których czujesz się zrozumiana i bezpieczna.

 

Mów, czego potrzebujesz

Z doświadczenia wiem, że to niełatwe, kiedy ktoś próbuje przy tobie być, stara się jak może, a ty, zamiast okazać wdzięczność, narzekasz. Ale z drugiej strony, kto z twoich znajomych wie, jakie emocje towarzyszą ci po rozstaniu z partnerem? Kto oprócz ciebie ma pojęcie, jak cię wesprzeć i co przyniosłoby ci ulgę?

Ludzie niosą ci pomoc, patrząc przez pryzmat swoich potrzeb. Bardzo często świadomie się zastanawiają, co by im pomogło w danej sytuacji. Mam znajomego, który z góry założył, że będzie ze mną po rozwodzie rozmawiał o wszystkim, tylko nie o moim rozstaniu. Chociaż wiedziałam, że postępuje w ten sposób, bo inaczej nie potrafi, to poczucie ignorowania mojego problemu przygnębiało mnie, a czasami nawet irytowało.

Twoi przyjaciele, rodzina, rozmówca nie są specjalistami, pomagają ci w sposób intuicyjny, ale ty możesz to zmienić – albo poprzez otwarte wyrażanie swoich potrzeb, albo poprzez znalezienie zaufanego specjalisty.

 

Nie pozwól dać się złapać w pułapkę natychmiastowego działania

Najważniejsze, abyś wiedział, że twoim zadaniem w pierwszej kolejności jest eliminacja sensora[i], który wywołał stres[ii], a nie działanie mające na celu rozwiązanie problemu. Wiem, że chciałabyś już zacząć planować, interweniować w swoje życie, zmieniać je, ale to jest fizycznie niemożliwe, ponieważ – jak powyżej wspominałam – człowiek w stresie odcięty jest od własnych zasobów.

Posiadasz zbyt mało paliwa, a jak wiesz, na pustym baku daleko nie zajedziesz. Tak, człowiek budzi się z określoną ilością energii mentalnej i fizycznej – to twoje paliwo. Podczas stresu system ostrzegawczy organizmu mobilizuje wszystkie środki do obrony przeciw stresowi. Dlatego należy zacząć od odzyskania dostępu do swoich zasobów:

  • Daj upust emocjom.
  • Odzyskaj energię.
  • Odzyskaj rzeczywiste spojrzenie na sytuację.

Jeśli w odpowiednim czasie nie zareagujesz, jeśli pominiesz powyższy etap, to znajdziesz się w sytuacji, w której organizm, wyczerpany walką ze stresem, nie będzie w stanie poradzić sobie z najdrobniejszymi sprawami. Najmniej istotna rzecz rozdrażni cię wtedy i stanie się czynnikiem spustowym wywołującym reakcję kryzysową.

Dopiero po tym etapie możemy przejść do rozważań nad realnie roztaczającymi się możliwościami, czyli nad wykonalnymi i bezpiecznymi dla ciebie rozwiązaniami problemu, zmniejszeniem poziomu lęku i stresu poprzez powrót do pozytywnego i konstruktywnego myślenia, przypomnienie strategii, które już kiedyś wykorzystywałaś do radzenie sobie z problemami, oraz nauczanie nowych procedur, które w danej chwili będziesz w stanie wykorzystać.

Ponieważ wiele osób – z różnych przyczyn, ale najczęściej ze wstydu przed przyznaniem się do stresu, nadal uważanego w naszym społeczeństwie za rzecz wstydliwą – pomija etap pierwszy i przechodzi od razu do działania, to niestety częściej odnoszą oni porażki w radzeniu sobie w kolejnych trudnych sytuacjach.

Okres po pierwszym rozpadzie małżeństwa, kiedy to eks zostawił mnie bez środków do życia i bez opieki w trzecim miesiącu ciąży, zakończył się dla mnie ponad półrocznym stanem depresyjnym. Znalazłam się, jak to określają psychologowie, w trzecim etapie – w stadium wyczerpania.

Po urodzeniu dziecka przeszłam od razu do planowania i działania. Uważałam, że siła, która pochodziła z zewnątrz, wynikająca z chęci jak najszybszego usamodzielnienia się, jest wystarczającym katalizatorem do odbudowy mojego stanu psychicznego. Kiedy wzięłam mojego syna w ramiona, ból i cierpienie, które obezwładniło mnie na czas ciąży, minęły. To było jak machnięcie czarodziejską różdżką, nie byłam już sama, trzeba było kochać i troszczyć się o kogoś jeszcze bardziej bezbronnego niż ja jeszcze wczoraj. Niestety najmniejsze nieoczekiwane i niechciane wydarzenie wytrącało mnie z równowagi. Zbyt późno zostałam uświadomiona, że mój przemęczony już organizm wciąż walczył ze skutkami sensora, co redukowało moją energię psychiczną i fizyczną, obniżało poziom dostępnych zasobów i gdy tylko pojawił się nowy stresor, reagowałam zbyt emocjonalnie, a nawet popadałam w kryzysy. Przez wiele lat nie użyłam stwierdzenia, że moje nagłe zmiany nastrojów wynikają nie z nowych trudnych sytuacji, które były tylko zapalnikami, a z braku fachowej pomocy podczas przeżywanej traumy.

Działałam tylko dlatego, że byłam zorientowana na problem[iii], nie przywiązywałam wagi do nauki opanowywania swoich reakcji emocjonalnych przez rozpoznanie swoich uczuć, skupienie się na nich i ich przepracowanie. Należy to odróżnić od przeżuwania – czyli rozpamiętywania negatywnych myśli (a nie emocji). Otwarte mówienie o swoich emocjach pomogło mi zaakceptować sytuację sprzed wielu lat: tak, byłam porzuconą kobietą w ciąży i nic tego nie zmieni, stałam się rozwódką, samotną matką z dzieckiem. Czasami los rzuca nas tam, gdzie wcale nie planowaliśmy być, przyjmujemy życiowe role, w których nie chcemy tkwić, a jednak godzimy się na nie. A skoro już tak się dzieje, to czy nie lepiej spróbować zaakceptować i pokochać to, kim się jest i gdzie się jest?

Kiedy mój przyjaciel przeżywał nieuchronność rozwodu, wiedziałam, co może się dziać w jego mózgu, i jako osoba doświadczona, wyedukowana oraz przygotowana do niesienia pomocy ludziom znajdującym się w kryzysie, mogłam sprawnie i efektywnie go poprowadzić. Godzinne dyskusje wydawałyby się nie mieć sensu i wkładu w jego życie, ale to tylko pozory. Podczas gdy ja po powrocie do domu odcinałam się od jego problemów, przywracając sobie tym samym jasność umysłu i regenerując siły na kolejne starcie ze stresorami innych osób, on poszukiwał odpowiedzi na pytania, które mimochodem rzuciłam. Zaczynał myśleć sensownie, pogłębiać swoją samoświadomość, przestawał kierować się wyłącznie emocjami i zawierał kontrakt ze swoim zranionym ego. Teraz patrzę, jak cieszy go każde nowe doświadczenie. Jego zadowolenie z życia to pieszczoty dla mojego ego.

Pomoc przyjaciół jest nieocenionym wkładem w twoje życie. Pokieruj ich odrobinę, przyznając się do swoich potrzeb, a sama ich obecność i troska wniosą w twoje życie promień nadziei na lepsze jutro, który rozwiniesz, gdy tylko poprzedzi to akceptacja rozwodu i akceptacja samej siebie w nowej sytuacji.

****

W każdą niedzielę zapraszam do czytania i czerpania inspiracji z artykułów, z cyklu:  Życie po rozwodzie. Prezentowane treści, bogate w wiedzę merytoryczną, przeplatane konstruktywnymi i łatwymi ćwiczeniami, pomogły wielu kobietom w odnalezieniu sensu życia po rozstaniu, stawianiu czoła wyzwaniom i kreacji codzienności, która jest najważniejszym składnikiem rzeczywistości w której należy się odnaleźć, aby dotknąć własnego nieba.  

Pozdrawiam, 

twój trener rozwoju osobistego

Wioletta K.

(Klinicka) 

 

poradnik coacha

poradniki i kursy – rozwój osobisty

[i] Stresor – zdarzenie lub sytuacja zewnętrzna powodujące silne, przytłaczające napięcie. Stres – fizyczna i psychiczna reakcja na działanie stresora. Stres jest typem reakcji emocjonalnej – co za tym idzie, ocena poznawcza, czyli interpretacja, ma istotny wpływ na wielkość stresu, jaki odczuwamy w obecności stresora. Ocena poznawcza – nasza interpretacja stresora i posiadanych możliwości poradzenia sobie z nim. Źródło: Elżbieta Kluska, www.coachingkryzysowy.pl, dostęp: 12.02.2020.

[ii] Radzenie sobie – polega na podejmowaniu działań, które redukują lub eliminują przyczyny stresu, a nie tylko jego symptomy. Aby radzić sobie ze stresem, musisz stawić mu czoło. Zidentyfikować stresor i opracować sposób rozwiązania problemu lub zredukować szkody, jakie ten stresor przynosi. Źródło: Elżbieta Kluska, www.coachingkryzysowy.pl, dostęp: 12.02.2020.

[iii] Nie każdy człowiek przeżywający stres traumatyczny lub chroniczny narażony jest na reakcję kryzysową. Zależne jest to od cech indywidualnych: typu osobowości, strategii radzenia sobie itp. Nie każdy człowiek wybierze tę samą metodę radzenia sobie ze stresem. Jedni z natury ukierunkowani są na działanie zewnętrzne, inni potrzebują się skupić na swoich wewnętrznych odczuciach i muszą zacząć od poradzenia sobie z emocjami.

Polecane artykuły