Jak nie reagować złością – pomiędzy bodźcem a reakcją

Jak przerwać nawyk postępowania: bodziec – reakcja

Jeśli masz możliwość poznać charaktery, osobowość i postępowanie swoich przodków, jesteś szczęściarzem. Wiele technik i metod mających na celu umożliwienie powrotu do równowagi emocjonalnej i zdrowia psychicznego opiera się na powrocie do przeszłości. Do dzieciństwa, do pokoleń, o których nawet już twoi rodzice nic nie wiedzą, a nawet innych twoich wcieleń. Rozgrzebywane zdarzenia z przeszłości, niejednokrotnie zadające ból i wywołujące cierpienie, mają na celu uświadomić ludziom ich obecne zachowania, nastroje, błędnie podejmowane decyzje. Czyli: jesteś taki, bo tego czy tamtego doświadczyłeś. Czy jednak taki model uleczania faktycznie leczy? Czy przerywa poczucie beznadziejności, winy i braku wiary w siebie? Czy znajomość minionych faktów, które wyparłeś, przynosi psychiczną ulgę, wycisza emocje, motywuje cię do działania? Czy każdy człowiek dotykający przeszłości jest w stanie poradzić sobie z nowo nabytymi informacjami, które często przerzucają winę ludzkiego postępowania na teraźniejszość?

Ojciec molestował córkę. Ona, leżąc na kozetce, właśnie to sobie przypomina. Czy będzie w stanie wyeliminować nienawiść, która w niej wzrośnie? Czy zdoła przyznać, że ten fakt zaistniał, a następnie wybaczyć ojcu?

W przeszłym wcieleniu zabiłeś człowieka, teraz rozumiesz, dlaczego pijany kierowca potrącił twoje dziecko, które walczy o życie, a może już je utraciło. Czy byłbyś w stanie wybaczyć sobie błąd przeszłości?

Twoja matka bardzo często, gdy byłeś małym dzieckiem, biła cię za każdą niedoskonałość, teraz ty karzesz swoje dzieci za najdrobniejsze przewinienia. Wiesz, że postępujesz źle, ale nie potrafisz tego zmienić – masz pojęcie dlaczego?

Dlaczego jesteśmy tym, kim jesteśmy?

Dlaczego podejmujesz wciąż też same decyzje, reagujesz w ten sam sposób, postępujesz tak, jak obiecywałeś sobie, że postępować nie będziesz?

Grzebiesz i oczekujesz, że poprzez połączenie życiorysów przodków z twoim życiem, twojej przeszłości z twoją teraźniejszością, coś zmieni się w przyszłości, że ty się zmienisz, że zmieni się twoje zachowanie. Nie przeczę, że przeszłość nie ma na ciebie wpływu, że kształtują nas obserwowane zachowania, charakter i osobowość rodziców, rówieśników, nauczycielki, księdza, otaczających cię ludzi. Niemniej jednak dziś nie chodzi o to, co kto ci zrobił, kim ci ludzie byli, jaka krzywda cię dotknęła.

Dziś chodzi o ciebie, o ciebie osadzonego w realnym życiu, w tym dniu, w tej chwili. O twoje emocje, o twój spokój umysłu, który jest najbardziej pożądanym uczuciem. Dziś chodzi o to, abyś potrafił uwolnić się od przeszłości, od związanych z nią ludzi, od obsesyjnej myśli, że twój charakter ma ścisły związek z twoim wychowaniem.

Czy jesteś gotów na powrót do przeszłości? Na odkrywanie tego, co twój umysł skrył w ciemnych czeluściach? Czy twój terapeuta zapoznał cię z konsekwencjami swojej metody? Czy poinformował cię, że rozdrapywanie przeszłości nie może stać się wymówką i usprawiedliwieniem twoich czynów, a ma być symbolicznym jej pogrzebem? Czy upewnił cię, że poradzisz sobie psychicznie z krzywdami, o których dziś nie pamiętasz? Czy udało mu się w stu procentach przygotować cię do zmiany i czy rozumiesz, że jako dorosły człowiek masz prawo wyboru? To ty, bez względu na przeszłość, decydujesz o reakcji na dany bodziec. To ty wybierasz metodę rozwiązywania problemów, metodę radzenia sobie z kryzysem oraz targającymi cię emocjami. Szukasz wsparcia? Tak naprawdę poszukujesz nowego wzorca postępowania, a wiedz, że aby go odnaleźć i wdrożyć w życie oraz by twoje starania przyniosły pozytywne i trwałe rezultaty, musisz zacząć od przyznania i zaakceptowania swojej biografii, miejsca, w którym się znalazłeś, oraz siebie. Następnie musisz uwolnić się od uporczywej chęci zrozumienia, dlaczego to czy tamto miało miejsce, dlaczego postępujesz i jesteś taki, jaki jesteś, a w to miejsce wybaczyć sobie i innym doznane krzywdy. Wtedy i tylko wtedy możesz pójść dalej, bez obciążającego bagażu. Dokonać zmian, z których będziesz dumny i które przyniosą korzyści tobie, twoim bliskim i wszystkiemu, co cię otacza.

Najskuteczniejsza nauka odpuszczenia, która powinna ci zawsze towarzyszyć, odbywa się poprzez trening uważności i medytację.

W trakcie medytowania niczego nie oczekuj, o nic się nie staraj – obserwuj, bądź, pozwól myślom, emocjom płynąć, niczego dla siebie nie zatrzymując.

Jako ludzie uwolnieni od przeszłości, cieszący się spokojem umysłu i równowagą emocjonalną, dostrzegamy przestrzeń pomiędzy bodźcem a reakcją, umiejąc ją wykorzystać w celu głębszego postrzegania danej sytuacji i daleko płynących konsekwencji z własnych wyborów.

 

Schemat działania

Poczucie winy – w zasadzie nie znam osoby, która lubi ten stan. W celu jego zniszczenia wyparcia, zapomnienia przychodzą z pomocą wymówki. Nie bronisz tylko siebie, bardzo często również bronisz krzywdzących cię osób. Można by powiedzieć, że przecież to dobrze, przecież dzięki usprawiedliwianiu niepożądanych czynów przychodzi wybaczenie, o którym tak dużo mówi się nie tylko w rozwoju duchowym, ale i osobistym. Czy jednak nie mylimy pewnych mechanizmów? O tym pisałam w poprzednich artykułach, dziś natomiast pozostańmy zorientowani na procesie bodziec – reakcja. Pomówmy o tym, dlaczego wciąż zachowujesz się tak samo, dlaczego wciąż podnosisz głos, gdy dzieci zbyt rezolutnie się bawią (to, że z równowagi wyprowadza cię wówczas zmęczenie, jest wymówką), dlaczego gdy kolejny partner okazuje się nie tym jedynym, kładziesz się do łóżka i objadasz nadmierną ilością czekolady, dlaczego ojciec bije swoje dziecko, dlaczego ludzie krzywdzą innych ludzi. Naturalnie artykuł nie ma na celu usprawiedliwiania, lecz wskazanie początku drogi do zmian.

Wyobraź sobie, że prowadzisz auto, spieszysz się do pracy, a tu wyskakuje przed tobą niedzielny kierowca – ani go wyminąć, ani jak poprosić, żeby trochę mocniej nacisnął pedał gazu. Ale ty próbujesz i krzycząc na mozolnego kierowcę, tak jakby miał cię usłyszeć, zjeżdżasz na niedozwolony pas. Dumny z siebie wpadasz wprost w czujne ręce policjantów. „Co oni tu robią!?” – wciąż obrażony na cały świat podajesz im dokumenty. To bardzo delikatny przykład. Nie podając bardzo drastycznych, powiem tylko, że złość, agresja, rękoczyny, płacz, smutek, strach, żal, nienawiść, zawiść – wszystkie te emocje tłoczą się pomiędzy bodźcem a reakcją. Wystarczy, że mąż odejdzie do innej, niedoświadczony kierowca popełni błąd na drodze, przyjaciółka powie, co myśli, zostaniesz pobita, zgwałcona, umiera ci bliska osoba. Dotknęło cię coś niespodziewanego, nie masz więc czasu na myślenie, jak powinieneś się czuć, a następnie zachować. W mgnieniu oka sięgasz po jedyny znany ci wzorzec postępowania. Musisz się bronić natychmiast, bo obrona jest priorytetową funkcją organizmu. Musisz przetrwać w nienaruszonym stanie, rozładować napięcie powstałe w wyniku danego doświadczenia. Traumatyczne wydarzenia zawsze równają się niemiłym emocjom i ponieważ wówczas twoja logiczna część mózgu jest odłączona i działasz na mózgu emocjonalnym, wciąż i wciąż sięgasz po te same metody uwolnienia się od ciężaru niechcianych uczuć oraz te same techniki rozwiązywania problemów. W danym momencie – pomiędzy bodźcem a reakcją – nie ma miejsca, czasu ani nawet chęci na myślenie. Zautomatyzowane, nawykowe działanie ułatwia życie, oszczędza czas i energię mentalną. A przecież kiedyś dane doświadczenie było tym pierwszym razem, wówczas dokonywałeś wyboru działania po raz pierwszy. Jak to się więc stało, że na marudny płacz dziecka zareagowałeś agresją? Zapewne nie jest dla ciebie niczym odkrywczym, gdy powiem, że wzorce zachowania przejąłeś w procesie obserwacji rodziców lub innych osób, które napotykasz lub napotkałeś w swoim życiu.

Spróbuję sobie pokrzyczeć, może i mi pomoże.

Też będę nienawidzić, może również mi przyniesie to ulgę.

Będę uciekał jak najdalej od ludzi z problemami, może to pozwoli mi zapomnieć, że one są również moje. I tak dalej…

Czasami jednak gdy emocje opadną, gdy czas z lekka wyciszy żal, gdy powracamy do równowagi emocjonalnej i prawie już osiągasz ten upragniony spokój umysłu, wdziera się zawstydzenie z powodu podjętych decyzji, własnych reakcji, a nawet minionych uczuć. Wstyd i poczucie winy kosztują cię kilka kolejnych nieprzespanych nocy. Czy nie mogłem postąpić inaczej? Dlaczego zachowałem się znowu jak idiota? Dlaczego znowu kogoś skrzywdziłem?

Możesz usłyszeć, że jesteś złym człowiekiem, a nawet sam o sobie tak pomyśleć. Ale nie daj się zwieść tym skrótom myślowym, nie ty, lecz twoje czyny są/były złe. To twoje reakcje są/były nieadekwatne do danej sytuacji. To twój brak umiejętności zachowania spokoju działa na twoją niekorzyść i przetrzymuje w ciele emocje, pod wpływem których zachowujesz się szablonowo. To twój brak kompetencji z obszaru inteligencji emocjonalnej nie pozwala ci na skorzystanie z innych metod radzenia sobie z traumatycznym wydarzeniem lub kryzysem. Ty jesteś, jak każdy z nas, człowiekiem zdolnym do zmian, kształtowania swoich reakcji, uczenia się. Dość długo obrazowałam problem, jakim jest fakt, że pomiędzy bodźcem a reakcją ludzie nie pozwalają sobie na czas. Oczywiście, gdy dotkniesz gorącego żelazka, nie będziesz go trzymał w celu zastanowienia się, co powinieneś teraz czuć i zrobić. Jednak ten czas daj sobie i innym na przykład w chwili kłótni z partnerem – zamiast wypluwać z siebie słowa, których za godzinę będziesz żałować, zatrzymaj się. Zdecyduj, świadomie podejmij decyzję, czy twoje nadchodzące zachowanie, twoja nawykowa metoda działania przyniesie ci więcej korzyści, czy strat?

Ludzie lubią zyski, korzyści, ale z badań wynika, że bardziej boją się coś stracić. Wygrywasz bitwę, ale czy wojnę? Co stracę, a co zyskam – to wydaje mi się najłatwiejszym sposobem na wyegzekwowanie czasu pomiędzy bodźcem a reakcją. Czasami jednak nie umiemy przewidzieć, co się bardziej opłaca. Wówczas możesz posłużyć się metodą, którą preferuję: kieruj się dobrem, miłością, empatią, a nawet współczuciem.

To, że masz świadomość nietaktownego, złego i niepożądanego przez siebie zachowania, bardzo dobrze o tobie świadczy. Jesteś na drodze zmian. Teraz tylko podejmij decyzję, że chcesz ich dokonać. Analizuj swoje postępowanie i wyobrażaj sobie, jak teraz, gdy emocje już opadły, byś się zachował. Rób to za każdym razem i tak intensywnie, aby poczuć się w swojej wyobraźni bardzo realnie. Wówczas twój mózg zapamiętuje twoje wyimaginowane zachowanie, a gdy jest ono naszpikowane odpowiednią dawką emocji, zapisze je jako realne zdarzenie. Po wielu próbach wyparcia twojego nowego postępowania w końcu podda się, zapisując je w umyśle jako nowe połączenie neuronowe, i podczas kolejnych doświadczeń życiowych podsunie ci je jako trafną reakcję.

To wydaje się takie łatwe, ale jak pokazują statystyki, wcale takie nie jest.

Po pierwsze, ty już o tej metodzie słyszałeś i może nawet raz udało ci się ją zastosować, ale niestety przemęczony umysł nie chce uczyć się niczego nowego i wysyła technikę do diabła. Każda zmiana zachowania wymaga powtórzeń i cierpliwości.

Po drugie, nawet gdy twój mózg zechce zużyć na naukę nowych zachowań zgromadzoną w mózgu energię mentalną, wciąż nie udaje ci się wydłużyć czasu przed reakcją. I teraz znowu nie napiszę niczego odkrywczego: po prostu musisz zacząć medytować, zwolnić chociaż raz dziennie na pół godziny (naukę medytacji i uważności zacznij od kilku symbolicznych minut i zwiększaj je sukcesywnie) tempo życia. Przeznacz ten czas na nicnierobienie, tylko przyglądanie się swojemu oddechowi. Przeznacz ten czas na nieocenianie, tylko przyglądaj się swoim myślom. Przeznacz ten czas na nieoczekiwanie, tylko bądź taki, jaki jesteś. Pozwól, żeby wszystko przez ciebie płynęło, niczego nie zatrzymuj. „O, właśnie myślę o Marioli z trzeciego piętra, ta znowu mnie obgadała, okej, poproszę następną myśl. O, czuję się zażenowana, bo nakrzyczałam na zbyt głośno bawiące się dzieci pod moim balkonem, okej, poproszę następną emocję”. Jedno z moich krzepliwych zapożyczonych powiedzeń to: czy to dobrze, czy źle, kto to wie. Kieruj się tą dewizą nie tylko podczas medytacji, ale i w codziennym życiu, ponieważ ona wspiera i pomaga zachować spokój umysłu, zaakceptować dane wydarzenie, wybaczyć, odpuścić.

Ludzie czasami mnie zadziwiają, szarpiąc się z zamkniętym oknem, gdy otwarte są drzwi.

Nie chcą zaczynać od zera, jeżdżąc za swoimi mentorami, tłoczą się wśród celebrytów i gwaru. A zmiana wymaga od ciebie tylko ciszy, chwili skupienia na twoim wnętrzu i najczulszego dotykania bolących miejsc. Medytacja nie wymaga od ciebie nowej pary butów, plakietki z nazwiskiem, lecz uważności, aby dostrzec po otwarciu oczu złociste odcienie na tle szarego życia.

 

  •  Kurs EIK do zakupu, po najechaniu kursywą na poniższy tekst i jego kliknięciu 🙂

Zapisuję się na kurs 

Nakłaniam 😉  do zapoznania się z innymi kursami KLIKNIJ MNIE

Pozdrawiam,

Twój coach kryzysowy – Wioletta Klinicka

ekologia emocji

Jak radzić sobie z emocjami

Polecane artykuły