Jak nie dać się wmanewrować w agresywne zachowanie?

Jestem zła!”. „Jestem wściekła!”. Jak często wypowiadasz te słowa?

Czy zdarza ci się reagować agresywnie? Jak czujesz się, gdy opadają emocje?

Czy nie jest tak, że pojawia się poczucie wstydu i pewnego rodzaju zażenowanie? Bywa, że atakowana strona bierze na siebie odpowiedzialność – i często o to chodzi agresorowi; o poniżenie drugiej osoby i zmuszenie jej do uległości i wzięcia na siebie winy; wówczas napastnik mniej lub bardziej świadomie triumfuje.

Jak pisałam we wcześniejszym poście, najbardziej konstruktywnym sposobem radzenia sobie z emocją złości jest jej wygaszenie. Aby jednak nauczyć się tego, potrzebujesz być świadom/a swoich emocji i stanu, w jakim się znajdujesz. Gdy opanujesz tę umiejętność, gdy zaczniesz kontrolować swoje emocje, nigdy więcej nie dopuścisz do zachowań agresywnych, tym samym zaoszczędzając sobie poczucia braku godności lub braku człowieczeństwa oraz chroniąc swoich bliskich przed poniżeniem.

Wiele osób nie przyznaje się do zachowań destrukcyjnych nawet przed samym sobą, tłumacząc się i najczęściej zrzucając winę na drugą stronę. Rozumiem to – w takiej sytuacji jest o wiele łatwiej pozbyć się odpowiedzialności za własne zachowanie. Postępując w ten sposób, pozwalasz jednak, aby kierowały tobą instynkty, rozgoryczenie, frustracja, żal, i tym samym odbierasz sobie wolność. Bo wolność to wybór pomiędzy przynajmniej dwiema opcjami; wybór, którego dokonujesz świadomie. Będąc wolnym człowiekiem, bierzesz odpowiedzialność za swoje gesty, zachowania, słowa, a nawet myśli. Będąc wolnym człowiekiem, decydujesz, czy chcesz podjąć się pracy nad swoim postępowaniem, czy odrzucasz taką możliwość.

Jeśli chociaż raz wybuchłeś/aś gniewem, to wiedz, że sytuacja powtórzy się, a z każdym kolejnym razem destrukcyjne zachowania będą przybierały na sile. Dlatego warto nauczyć się identyfikować i rozumieć swoje emocje i umiejętnie je uwalniać.

Teraz przeanalizuj swoje zachowanie.

Jestem zły, gdy… (opisz sytuację).

W momencie gniewu zaczynam/robię… (opisz swoje zachowanie).

Moja frustracja najczęściej odbija się na… (napisz, na kim wyładowujesz złość).

Na miejscu tej osoby czułbym/czułabym się…

Agresja jest wynikiem kiełkującego gniewu, a gniew jako emocja jest wynikiem frustracji. Frustracja natomiast, o czym pisze W. Wosińska w swojej pracy „Psychologia życia społecznego”, to efekt niezaspokojonych potrzeb; inaczej mówiąc: stan rozgoryczenia spowodowany brakiem dostępu do pewnych dóbr

(nie tylko materialnych). Im bardziej czegoś pragniesz i im większą ma to dla ciebie wartość (a jednocześnie znajduje się poza twoim zasięgiem), tym bardziej denerwujesz się i popadasz w niezadowolenie, złość, wściekłość i gniew, które w końcu wyrażasz w sposób agresywny.

Agresja pełni funkcję ochronną i obronną w środowisku naturalnym, ale bywa również destrukcyjna – sprawia fizyczny i psychiczny ból. W odniesieniu do ludzi najczęściej ma na celu wyrządzenie innym krzywdy, zaś w odniesieniu do przedmiotów – ich zniszczenie. Agresywne zachowania doprowadzają do smutku, zażenowania, wstydu i łez. Agresja przybiera różne formy; to nie tylko rękoczyny, lecz także psychiczne znęcanie się, nadwyrężanie zaufania, krzywdzące i uwłaczające drugiej osobie słowa, plotki, wyszydzanie, insynuacje oraz oskarżenia. Agresywne zachowanie może być również wyuczone, stosowane w celu osiągnięciu zamierzonego celu, korzyści lub uniknięcia czy pozbycia się nieprzyjemnych sytuacji.

Poznając siebie, swoje potrzeby i emocje, jesteś w stanie zmienić swoje zachowanie i podnieść jakość swojej codzienności. Poznając mechanizm działania swojego zachowania i reakcji, jesteś w stanie poprawić relacje z otoczeniem.

Gdy odczuwasz agresję skierowaną w twoim kierunku, przeanalizuj sytuację, biorąc pod uwagę trzy krótkie pytania:

Jaki był rodzaj agresji? (rękoczyny, komunikat słowny, niewerbalny itp.)

Jakie emocje odczuwałeś/odczuwałaś? (smutek, żal, rozgoryczenie, pustkę)

Jak postrzegałeś/postrzegałaś siebie? (poniżenie, brak poczucia wartości, w opozycji)

Jeżeli kiedykolwiek zechcesz wyładować na kimś swój gniew, przypomnij sobie swoje odczucia w podobnym kontekście. Czy chwilowe rozładowanie napięcia jest współmierne do powagi danej sytuacji? Czy na pewno osoba, na której chcesz się wyżyć, jest prawdziwą przyczyną twojej złości, czy tylko bodźcem do wyładowania skumulowanych w tobie emocji? (pisałam o tym w zeszły piątek)

Co zrobić, gdy ktoś się na tobie wyżywa? Postaraj się zachować spokój. Wiem, że często nie jest to łatwe, ponieważ osoba atakująca niejako wymusza na nas postawę obronną, która – biorąc pod uwagę naturę ssaków – bywa reakcją agresywną. Możesz jednak wypracować w sobie nawyk, który przełamuje schematyczne i automatyczne zachowania.

W chwili, gdy ktoś próbuje mnie atakować, nauczyłam się powtarzać jedno zdanie: „Nie będę zniżać się do jego poziomu”. W moim przypadku nie było to łatwe, ponieważ byłam osobą choleryczną, która wyznawała zasadę „ząb za ząb” i do której zawsze musiało należeć ostatnie słowo. Odkąd jednak poznałam metodę uważności i zaczęłam świadomie reagować na otaczające mnie zdarzenia, praca nad sobą zwiększyła tempo, a rezultaty okazały się zaskakujące. Oczywiście był to proces i choć niejednokrotnie ulegałam presji spontanicznej reakcji, analizowałam, co wyprowadza mnie z równowagi, w którym momencie poddawałam się i – wyciągając wnioski – poznawałam samą siebie i swoje emocje, dowiadując się, co i dlaczego mnie frustruje. Zadawałam sobie pytanie, czy stres jest wart braków, które odczuwam. Bo – jak już wiesz – gniew oznacza właśnie niedobór pewnych dóbr; zarówno materialnych, jak i psychicznych. Czy osoba, która wyładowuje na mnie swoją agresję, jest warta utraty mojego spokoju? Czy tak bardzo zależy mi, aby mi uległa? Odpowiedź zawsze brzmi: „Nie!”. Jeśli zależy mi na napastniku, przerywam jego destrukcyjne zachowanie pytaniami, które zazwyczaj zbijają z tropu agresora:

„Dlaczego złościsz się na mnie?”, „Czy jesteś pewny/a, że to ja jestem winna zaistniałej sytuacji?”. A jeśli tego typu pytania nie przynoszą efektu, pozwalam sobie na zwrócenie światła w jego kierunku: „Zaczynasz się złościć. Twoja twarz czerwienieje, a oczy stają się wytrzeszczone. Twój podniesiony głos sprawia mi przykrość. Moim zdaniem nie myślisz teraz logicznie. Twoje słowa sprawiają mi ból. Jest mi smutno, że w ten sposób mnie traktujesz. Rozumiem, że ta sprawa wytrąciła cię z równowagi, że twoje oczekiwanie nie zostało spełnione, ale czy takie zachowanie coś zmieni? Czy taka postawa zapewni ci to, czego pragniesz? Jeśli potrzebujesz wsparcia, to proszę, powiedz, w jaki sposób mogę ci pomoc. Proponuję, abyśmy odłożyli tę rozmowę na jakiś czas, aż będziesz w stanie spokojnie wyrazić swoje pragnienia”.

Oczywiście ta przemowa nie jest obligatoryjna; po prostu w chwili, gdy ktoś próbuje cię zaatakować, zachowaj jej strukturę. Schemat takiej komunikacji jest prosty: spostrzeżenie (co widzę), uczucia (co w związku z tym odczuwam), potrzeby (jaka jest moja potrzeba dotycząca tej danej kwestii) prośba (nie nakazuję, a proszę).

Frustracja, złość, gniew, nienawiść, agresja są emocjami, o których nie lubimy rozmawiać, jednak bez podjęcia trudu ich zrozumienia trudno uniknąć konfliktów oraz zrozumieć zachowanie i postępowanie drugiego człowieka. Poziom komunikacji zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym, wysoce zależny jest od poznania siebie oraz swoich emocji. Wielu ludzi chciałoby zmieniać świat i osoby w swoim otoczeniu, siebie pozostawiając niezmienionymi. Prawda jest taka, że gdy zaczniesz odkrywać siebie na nowo, postrzegasz rzeczywistość przez zupełnie inny pryzmat, i jedyną potrzebą staje się wówczas zmienianie właśnie siebie – bo wiesz, że w ten sposób pomagasz światu.

Pozdrawiam, Wioletta Klinicka

Polecane artykuły