Miłość od pierwszego potknięcia

5/5 - (1 vote)
Wracałam do domu. Nie miałam już żadnych planów.
Gdy wsiadałam do auta, marzyłam o ciepłej kąpieli i delikatnym masażu stóp. Zadzwonił telefon.

 

– Proszę cię, kup mi po drodze parę rzeczy – prosił Robert.
– No dobrze, ale wisisz mi masaż, bo pieką mnie stopy. A może bolą…? Sama już nie wiem.
– Oj tam, oj tam – odrzekł. – Musisz w końcu sobie kogoś znaleźć do tych masaży.
– Tak, już lecę! Już znajduję! Narkaaaa! Będę za jakieś dwadzieścia minut. Wstaw wodę na kawę!

 

– Super, dzięki!

 

Robert odłożył słuchawkę. „Zmiana planów – pomyślałam i westchnęłam głęboko. – Co ci ludzie wiecznie kupują? – marudziłam pod nosem, wchodząc do sklepu. – Hmm… Co ja miałam kupić…? Makaron, pieczarki… Kurczę, coś jeszcze… Sos? Nie, sos zawsze robi ze świeżych pomidorów. To może pomidory? Nie, krakersy! Po, co mu te krakersy?”.

 

Podeszłam do półki, wzięłam jedno opakowanie i po dziesięciu minutach opuszczałam sklep. Nie mogłam się doczekać obiecanego masażu. „Może czas, aby naprawdę ktoś pojawił się w moim życiu? – myślałam. – Może czas otworzyć się na coś nowego?”.
– O, tak mi przykro! Przepraszam ! – usłyszałam.
Wysoki brunet wpadł prosto w moje ramiona. Krakersy upadły na ziemię. Rozdeptał je swoim co najmniej numerem czterdzieści pięć.
Schylił się równocześnie ze mną. Nie dość, że zniszczył ciastka, to jeszcze uderzył mnie w głowę. Zobaczyłam wszystkich świętych.
– Ałaaa – krzyknęłam głośno i ze złością wyrwałam mu ciastka z ręki.
– Naprawdę mi przykro – powiedział.

 

Wtedy po raz pierwszy spojrzałam mu w oczy. Nie wiem i nie chcę wiedzieć, czy to z bólu czas na chwilę się zatrzymał, kasy przestały liczyć, kasjerki nie wygłaszały wyuczonych formułek, klienci nagle zrobili się spokojni, a w powietrzu było czuć słodki zapach bzów. A może pomarańczy?

 

Ocknęłam się, gdy poczułam, że brakuje mi tlenu. „O, kurczę! – pomyślałam. – Mam wstrząs mózgu! – uświadomiłam sobie z przerażeniem. Nagle zauważyłam, że on leży obok i się nie rusza. – Tylko go dotknę – rozmyślałam gorączkowo. – Tylko go musnę”.

 

Jeszcze nie wiedziałam, jak to zrobię, i nie rozumiałam, dlaczego tego pragnę, ale w jednej sekundzie poczułam, że taka chwila się nie powtórzy, że to jedyna szansa.

 

Udało się. Podał mi dłoń. Nie odmówiłam. Wypuszczałam ją powoli, rozmyślnie, aby jak najdłużej czuć jego ciepło.

 

– Coś się stało? – zapytał. „Tak! – chciałam krzyczeć. – Zakochałam się!”.
– Nie, nie, wszystko porządku – odpowiedziałam tylko. Wszyscy nagle ożyli, on też. Albo minął wstrząs.
– Może odkupię te krakersy…? – zawiesił głos.

 

Czy to miłość od pierwszego wejrzenia?

„Boże – pomyślałam – niech on do mnie nie mówi! Niech na mnie nie patrzy! Niech milczy i niech mnie całuje! Niech mnie dotyka swoimi namiętnymi ustani! Niech zrobi ze mną, co zechce. Tu i teraz, proszęęęę…!”.
– Nie, nie trzeba – odpowiedziałam aroganckim głosem, bo przecież… tak wypada.

 

Musiałam potrząsać głową, aby wrócić do rzeczywistości. Musiałam iść, nie oglądając się za siebie. Musiałam, niczego nie mówiąc, wyjść z tego sklepu, bo przecież Robert czeka z kawą.
Idę.

 

jak żyć po rozwodzie

 

Byłam pewna, że już go nie zobaczę. Chyba że gdzieś, kiedyś wpadnie na mnie przypadkiem i coś mi zniszczy. „Teraz to zniszczył moje serce – syknęłam do siebie. – Nie, to możliwie. Wcale nie był przystojny. Wcale a wcale nie był pociągający. Nie było żadnej chemii. Wymyśliłam sobie wszystko, bo marzy mi się masaż – dodawałam kolejne elementy. – No cóż, jadę do domu” – zdecydowałam, niechętnie otwierając drzwi samochodu.

 

Czy miłość przychodzi nieproszona!

 

Wrzuciłam na tylne siedzenie dowody zbrodni chwilowego zauroczenia. „Cholerne krakersy – mruknęłam pod nosem. – Muszę kupić nowe. Muszę go jeszcze zobaczyć. Nie, wstydzę się… Zorientuje się, że wróciłam specjalnie dla niego. Nie, nie zorientuje się – przekonywałam sama siebie. – Zrobi mu się głupio, bo chciał mi je odkupić… Trudno – podjęłam decyzję. – I tak go nie znam.

 

Wzięłam głęboki oddech, odwróciłam się na pięcie i… zobaczyłam znajomą dłoń z paczką krakersów wyciągniętych w moją stronę.
Patrzył na mnie tak, jak nie powinien patrzeć. Pachniał tak, jak nie powinien pachnieć. Zaczął mnie całować tak, jak nigdy nie powinien całować.
Gdy nasze usta rozdzieliły się w milczeniu, objęłam go tak mocno, jak nigdy nikogo nie objęłam.
– Chyba ciebie szukałem…? – zawiesił głos i spojrzał na mnie. – Nie – dodał po chwili. – Jestem pewien, że to na ciebie czekałem.

 

Wioletta Klinicka

Dziękuję, że z nami jesteś i zapraszam Cię w kolejną podróż, ponieważ emocje są najpiękniejszą nutą brzmiącą w teraźniejszości.

opowiadania

 

Poszukując własnego szczęścia, aprobaty, miłości pukamy do różnych drzwi. Uważam, że w pierwszej kolejności powinniśmy otworzyć się na siebie, poznać swoje potrzeby i uzewnętrznić skrywane w najciemniejszych czeluściach umysłu pragnienia. Kolejno spójrz na otaczający Cię Świat z otwartym sercem, aprobatą i oczekiwaniem tego, co najlepsze.
Ja zapukałam do jednego z portali randkowych, aby odnaleźć mężczyznę, który obdarzy mnie nie tylko wyrafinowanymi komplementami, okaże bezgraniczne zainteresowanie moim umysłem i seksapilem, ale również obejmie niekończącym się poczuciem przynależności.

Nie spodziewałam się, że podróż po łączach wywoła ucisk w mojej klatce piersiowej, odbierać będzie logiczne myślenie, aby po chwili, racjonalność wzbudzała we mnie nieuchwytny strach.

Poznaj tę historię! Poznaj bezgranicznie szczere opinie innych czytelniczek, na temat zachowań bohaterki „Miłości odmienianej…” a może i Ty zechcesz do nich dołączyć i wyrazić swoje zdanie lub spróbować zakochać się jeszcze raz…

miłość odmieniana przez przypadki

 

Zastanawiasz się dlaczego właśnie ja kwerenduję ludzkie umysły w celu wydobycia zakamuflowanych emocji? A może i Ty zdecydujesz się mi o sobie opowiedzieć?

coaching kryzysowy

 

Chcesz dokonać własnego wyboru? Rozumiem, a nawet popieram, każdy powinien czytać, to co lubi. Dlatego, ja daję Ci taką możliwość poprzez jedno dotknięcie zdjęcia.

opowiadania na zakręcie

Polecane artykuły