Gotowość do zmian – 4 – czy przykre wspomnienia muszą nas ranić?

– Przykre wspomnienia zawsze nas ranią – powiedziałam kiedyś Kasia.

– Tak uważasz? – zapytałam, zostawiając jej przestrzeń na wypowiedzenie się.

– Zastanawiałam się ostatnio – zaczęła Kasia – nad sensem wypowiedzi mojego byłego partnera. Powiedział mi, że z taką pracoholiczką jak ja nie można budować związku, bo albo nie ma mnie w domu, albo jestem zmęczona.

Myślisz, że ma rację? – zapytała.

– A ty jak uważasz, Kasiu?

– W moim przekonaniu, gdybym nie poświęcała tyle czasu swojej firmie, to albo firma już by nie istniała, albo ja zarabiałabym minimalną kwotę. Ale teraz, wiesz, czuję, że mogę otworzyć się na związek, tylko że gdy o tym myślę, wracam do tego, co było.

– Czy dziś chciałbyś właśnie nad tym popracować? – zapytałam.

– Tak – odpowiedziała Kasia. – Chcę zrozumieć, co się właściwie wydarzyło w ostatnim związku.

– Dlaczego chcesz to zrozumieć? – zapytałam.

Kasia stwierdziła, że pragnie wziąć odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, a przez to uzyskać poczucie wewnętrznego bezpieczeństwa.

– Wiesz – powiedziała – zmiana, którą przechodzę, powoduje, że nie boję się robić kolejne kroki w kierunku realizacji moich celów. Jestem coraz bardziej świadoma, czego naprawdę chcę i do czego zmierzam. Odczuwam coraz większą determinację do działania, a ponieważ rezultaty zauważam w każdej dziedzinie mojego życia, dobrze będzie, jeśli zacznę też porządkować swoje życie uczuciowe, „społeczne”, jak to ty nazywasz. I do tego potrzebuję chyba patrzeć na każdego mężczyznę tak, jakby chciał mnie oderwać od pracy i uwięzić w domu. Czyż nie mam racji? – zapytała Kasia, wciąż pogrążona w swoich myślach.

– Chcesz usłyszeć moje zdanie na ten temat – zapytałam?

– Tak.

– Dobrze – odparłam. – To pozwolę sobie na krótką informację zwrotną.

Osądzanie ludzi i krytyka – zaczęłam – często wypływają z naszych nieuświadomionych braków. Widzimy danego człowieka i jego rezerwy, często pomijając zalety oraz mocne strony. To jest postrzeganie subiektywne, nasza percepcja, która nie zawsze wynika z tego, że jesteśmy pozbawieni empatii do danej osoby, ale z nabytego doświadczenia. Może ten ktoś wykonał jeden mały gest, który w twojej podświadomości od razu skojarzył się z byłym partnerem? A może to był raptem jeden zwrot? Może mimika twarzy? Może spojrzenie?

Przypuśćmy, że mąż jakiejś kobiety był alkoholikiem i że udało jej się wyrwać ze szponów toksycznego związku. Minął pewien czas, kobieta przeszła terapię i nie pakuje się w podobne relacje. Wie, że z alkoholem jest jak z prądem – prąd zapewnia światło, ułatwia życie, z drugiej jednak strony – może zabić. Cała ta wiedza jednak nie pozwala kobiecie zaufać innemu mężczyźnie, a już w szczególności takiemu, który chociażby okazjonalnie wypija jeden drink.

Dlaczego?

Jedną z przyczyn jest to, że wciąż nie ma w mózgu utrwalonego nowego wzorca myślenia. Jej podświadomość nie ma do czego się odwołać. Działamy pod wpływem przebytych doświadczeń, więc aby nastąpiła zmiana, musimy wychodzić jej naprzeciw. Próbować wszystkiego wszystkimi zmysłami. Tworzyć nowe schematy dla naszej podświadomości. Patrzeć na drugiego człowieka bez osądów i krytyki. Wszystko to stworzy nam odpowiedni klimat do zmiany.

Kasia słuchała uważnie.

– No tak – powiedziała głośno.

– Co wzięłabyś dla siebie z tej informacji zwrotnej, Kasiu? – zapytałam.

 

– Po pierwsze, potrzebuję wewnętrznie czuć się gotowa, po drugie, jeśli nie zacznę próbować, to nie nabędę doświadczenia i wciąż będę patrzeć na każdego partnera jedną miarą. Na pewno potrzebuję też stworzyć wzorzec swojego idealnego partnera, aby wiedzieć, na czym się oprzeć, ale zanim to zrobię, dzięki zrozumieniu tego, co zaszło kiedyś, i dzięki wzięciu za to odpowiedzialności, chcę pozbyć się osadów i krytyki wobec innych.

 

Zaczęłyśmy więc formułować jej cel – a właściwie Kasia formułowała go przy pomocy zadawanych przeze mnie konstruktywnych pytań.

 

To był dzień poświecony coachingowi relacji, a naszym celem stało się przemyślenie przyczyn i przebiegu konfliktu z partnerem. Dzięki narzędziu „fakty – myśli – uczucia” Kasia starała się oddzielić wydarzenia, jakie miały miejsce, od tego, w jaki sposób je zinterpretowała i jak się wobec nich poczuła, ponieważ w ten sposób może uwolnić się od dręczących pytań typu: „Dlaczego tak się stało”, „Kto zawinił?”, „Dlaczego mi to zrobił?”.

Fakty to rzeczy, które wydarzyły się naprawdę, i których nie kwestionuje żadna ze stron: od 9.00 do 21.00 Kasia spędzała czas w pracy, łącznie z sobotami. Partner każdego wieczoru witał ją zdaniem: „Nie mogłaś później wrócić?”.

Myśli to wrażenia oraz opinie, jakie powstają w głowie coachi.

„Miałam wrażenie, że chce mnie w ten sposób poniżyć” – powiedziała Kasia. Uczucia to wypowiedzenie własnych emocji powiązane z myślami coachi. Powrót do przeszłości pozwala zrozumieć, co faktycznie się wydarzyło, i wziąć odpowiedzialność za daną sytuację. Nie można jednak klienta pozostawić w przeszłości. Opisane narzędzie służy do wykorzystywania trudnego przeżycia w kierunku lepszej przyszłości, dlatego na koniec posługuję się zawsze wybieganiem w przyszłość; w efekcie tego zabiegu ze strony coachi pada odpowiedź: „Na przyszłość byłoby dla mnie lepiej, gdyby…”.

Pozdrawia,

Wioletta K

Polecane artykuły