Facet to świnia? Blondynka idiotka? Jak reaguje Twój mózg?

– Taka wygodna teoria. – Robert prowadził dialog bardziej z samym sobą niż ze mną.

Jestem pewna, że jeśli doszukujesz się w człowieku zła, to je znajdziesz. Jeśli dobra – również.

– Nie jest wygodna – odpowiedziałam. – Jest po prostu uczciwa.

– Tak, dlatego bronisz Ivy’ego. – Robert podniósł głos. – I życzysz mu wszystkiego najlepszego, bo masz hipotezę, że jest w nim więcej dobra niż zła. Nie, on jest pełen wyłącznie dobra. On jest wspaniały.

Nie rozumiałam, dlaczego Robert się czepia. Przecież Ivy nic mu nie zrobił. Mało tego – nie wspomniałam o nim ani słowa.

– Co cię ugryzło? – przerwałam mu.

– Nic – warknął. – Nic mnie nie ugryzło. Sorry – dodał.

– Nie drażnij mnie. Nie będę cię wypytywać, jeśli nie chcesz mówić, ale Ivy’ego zostaw w spokoju.

Robert westchnął, po czym wstał i zrobił rundę między pokojem a kuchnią. Wrócił i zaczął układać dokumenty. Po chwili znowu westchnął.

Bez słowa zaczęłam zakładać buty.

– Kurczę – wybuchł. – Czy ja mam na czole napisane, że jestem idiotą? Czy do mnie muszą lgnąć tylko wyrachowane i wścibskie baby?

– Wow, wow – odparłam – jak długo jeszcze będziesz to przeżywał? Ogarnij się! Są inne kobiety.

– Nieprawda! – wykrzyknął. – Wszystkie jesteście takie same!

Taką hipotezę Robert postawił po poznaniu Iwony. A może znacznie wcześniej? Tak długo doszukuje się w kobietach wyrachowania i wścibskości, aż je odnajdzie. Czasami zajmuje mu to mniej czasu (na przykład gdy poznaje blondynkę), a czasami dłużej (gdy na jego drodze staje długowłosa szatynka). On po prostu czasami zapomina, że nic nie jest albo czarne, albo białe, nawet nasze charaktery.

Ludzie przeceniają siebie, gdy mówią: „Ja bym tak nie postąpił”, „Ja bym zrobiła dokładnie odwrotnie”; ich słowa stają się jedynie suchymi hipotezami w obliczu traumatycznych wydarzeń.

Ile razy słyszałeś: „Ja bym się rozwiodła, gdyby partner mnie zdradził”, a potem zaobserwowałeś, że zdradzana osoba zostaje z partnerem?

Oczywiście chociaż większość z nas zwykle nie rozmyśla o swoich wartościach, kieruje się nimi w życiu codziennym. Są w nas ugruntowane, niektóre może nawet bezwiednie narzucone, przejęte od rodziców, dziadków, nauczycieli czy dominujących przyjaciół.

Podobnie jest z przekonaniami: „Przecież ślubowałam na dobre i złe”, „Przecież tylko raz upił się i zgłupiał”.

Wracając do dobra i zła – już Eurypides powiedział: „Dobro i zło graniczy ze sobą”. Dlaczego zatem za wszelką cenę staramy się oczyścić siebie z wad i przekonywać (nie tylko siebie), że mamy zalety, dla których warto wybaczyć np. skok w bok? I dlaczego tak rzadko bierzemy pod uwagę fakt, że zanim wyciągniemy rękę do nowo poznanej osoby, ona już nas oceniała? My również oceniamy i z góry zakładamy, kim on/ona się okaże. O intuicji pisałam w poprzednim artykule, teraz chcę cię zapytać, czy wiesz, jak łatwo można ją oszukać.

Bogdan Wojciszke opisał badanie, które świetnie obrazuje to zjawisko: asystentka przyjmująca uczestników na badania pytała ich o dane demograficzne, włącznie z kolejnością urodzenia. Ponieważ badane osoby nie rozumiały pytania, ze złością mówiła: „No, którym z kolei dzieckiem jesteś? Chyba wiesz?!”, następnie informowała uczestnika, aby po wejściu na salę podszedł do osoby, która akurat będzie wolna.

Gdy okazywało się, że obie osoby są wolne, uczestnik wybierał tę, która zewnętrznie była najmniej podobna do asystentki[1]. Naukowcy nie dostrzegają w tym niczego dziwnego: mózg badanych zakodował, że kobieta w krótkich włosach i okularach przysporzy tylko przykrości lub stresu, a przecież tych uczuć chcemy doznawać jak najmniej.

Uczeni mnożą podobne przykłady; wcale się nie dziwię, bo tego rodzaju badania muszą być bardzo ekscytujące, skoro pomagają poznać ludzką naturę. Myślę, że i tobie zdarza się unikać na przykład kogoś, kto do złudzenia przypomina ci byłą/byłego, którym zależało tylko na twojej kasie. Lub kogoś, kto z wygląda przypomina byłego partnera, który poniżał cię w towarzystwie.

Podobno jeśli po rozstaniu nie odczekamy 4 lat, to na kolejnego partnera wybierzemy kogoś bardzo podobnego do poprzedniej osoby lub jej zupełne przeciwieństwo. Tylko jak to ma się, do podanego wyżej przykładu? Dlaczego wybierzemy osobę o rysach podobnych do rysów tej, z którą już nie jesteśmy?

Jedna z hipotez mówi, że w głębi wciąż tęsknimy za tym, co znane. Boimy się nowości, nawet nowych obrazów, twarzy, gestów. Ludzki mózg to mechanizm, który wciąż jest jedną wielką zagadkę. Ale może to dobrze?

„Nasze intuicje są więc takim słabiutkim oznakowaniem, że coś jest dobre albo złe. A jednak często stają się hipotezami silnie zniekształcającymi poszukiwanie danych, ich interpretację, a w konsekwencji również wnioski[2]”.

Te słabiutkie oznakowania deformują rzeczywistość do tego stopnia, że przystojnym facetom kobiety częściej przypisują same zalety, wady z kolei upatrują w osobach bezrobotnych i niezbyt atrakcyjnych. Szczupła kobieta szybciej dopnie swojego niż ta mająca nadwagę. Chore dzieci nie są traktowane na równi z tymi, którym dopisuje zdrowie. Niestety, to nie tylko moje wywody; to fakty, nad którymi rozwodzę się zarówno psychologowie, jak i socjologowie. To przekonania, które wbijają nam do głowy media i marktingowcy, pokazując w wypasionych brykach przystojnych brunetów z dwudniowym zarostem i rollexem na nadgarstku. Schudnij jak ona, bądź trendy jak on; nawet tabletki na potencję reklamują panowie w średnim wieku, który nie mają nawet grama tłuszczu. Hipokryzją byłoby twierdzić, że ludzie są obiektywni w swoich ocenach, ale równie bezduszne jest twierdzenie, że są to oceny subiektywne, ponieważ – jak pisałam – intuicja to nic innego jak zapamiętane doświadczenia i emocje, których doznajemy przy poznawaniu każdej kolejnej osoby. Dla osoby zainteresowanej, oceniającej taka opinia nie jest subiektywna.

Jak zmienić swój stosunek do ludzi?

Cóż, może warto czasami poświęcić trochę więcej czasu, więcej uwagi, zanim przystąpimy do oceniania? Może warto dać każdemu szansę, zamiast wszystkich wysokich blondynów mierzyć jedną miarą? Może warto nie stawiać hipotezy, że każdy facet to świnia, a każda blondynka to idiotka?

Przed takimi założeniami ostrzegają badacze, ponieważ jesteśmy niezwykle uparci; gdy założymy sobie, że ładne kobiety są również inteligentne, to takich cech będziemy w nich poszukiwać do upadłego, aż znajdziemy. Jeśli łysy to maczo, to w kieszeni każdego pozbawionego włosów faceta odnajdziemy maczetę. Poza tym hipotezy zniekształcają również interpretację zachowań. Większość kobiet uważa erotyczną propozycję kolegi z pracy za obraźliwą, natomiast gdy kobieta składa erotyczną propozycję facetowi, ten odbiera to za komplement. Oj, to ja chcę być facetem!

„Co znajdziemy w człowieku, zależy więc od naszych hipotez, z których w dodatku nie zdajemy sobie sprawy, a już z pewnością nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak hipotezy deformują nasze poszukiwania i interpretację danych”[3].

[1] B. Wojciszke, Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, s. 64.

[2] B. Wojciszke, Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, s. 64.

[3] B. Wojciszke, Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe, s. 67.

Wioletta K.

Trener Integracji Personalnej

 

Zapraszam do księgarni TU: 

 

Recommended Posts