Czy to wstyd wyznać nieznajomemu, co się czuje?

Czy zdarzyło ci się wrócić do sklepu i kupić krawat, który tak naprawdę wcale ci się nie podobał?

Wróciłeś tylko dlatego, żeby jeszcze raz usłyszeć jej głos, niechcący musnąć dłoń, poczuć jej zapach.

Znam wielu mężczyzn. Część z nich to moi kumple, część powierza mi swoje najskrytsze tajemnice. Jednak temat, o którym dzisiaj mowa, do wczoraj nigdy nie był poruszany.

Wczoraj rozmawiałam z Robertem, facetem przed pięćdziesiątką, dwukrotnie rozwiedzionym. Ale jak sam twierdzi: „ta jedyna gdzieś jest”.

Poszliśmy na drinka i zaczęliśmy wspominać dawne, stare, dobre czasy. Chwile, gdy nie rządziły nami stereotypowe przekonania, świat wydawał się tajemniczy, a kobiety „grzeszyły w subtelny sposób”, jak to określił Robert.

W pewnym momencie zaczęłam opowiadać, że pod pretekstem interesowania się grą w bilard chodziłam do knajpy, mając nadzieję spotkać tego, do którego rwało się moje serce. A że była to miłość jednostronna (ja podkochiwałam się w nim), tyle było mojego, co patrzenie na jego tyłek, gdy nachylał się nad stołem bilardowym. Jakie wówczas czułam pożądanie…! Serce waliło mi jak młot na samą myśl, że mogę go spotkać…!

– Nie podejrzewałbym cię o to – rzucił Robert. – Chociaż nie, czekaj – dodał po chwili. – Tak, ty mogłaś tak postępować, ale jestem pewien, że nie dałaś tego poznać po sobie i że nawet gdyby wyznał ci miłość w tej knajpie, udawałabyś, że nic nie słyszałaś i że nie jesteś nim zainteresowana.

Wybuchnęliśmy śmiechem, wyobrażając sobie opisaną przez Roberta sytuację.

– A ty? – zapytałam. – Miałeś ulubioną knajpę z najpiękniejszą kelnerką?

Robert zawahał się przez chwilę, szarpnął do tyłu, jakby jego to nie dotyczyło, coś jednak zaczął sobie wyobrażać, bo jego wzrok uciekł ku górze, w prawą stronę.

– Kurczę – zaczął. – Wiesz, nigdy z nikim o tym nie rozmawiałem. Nawet gdyby tak było, chyba wstydziłbym się do tego przyznać. Nie uznałabyś za żenujące codziennego chodzenia do sklepu, by obejrzeć ten sam krawat?

– Krawat? – odparłam i uśmiechnęłam. – Opowiedz mi koniecznie!

Robert wiedział, że nie ma wyjścia, jak tylko opowiedzieć o krawacie i sprzedawczyni, która była przekonana, że jest po prostu niezdecydowanym klientem. Na koniec przyznał, że nigdy jej nie powiedział, a nawet nie dał do zrozumienia, że jest piękną kobietą.

Czy to wstyd wyznać, co się czuje, osobie zupełnie obcej lub takiej, która nie jest tobą zainteresowana? Boimy się odrzucenia? A jeśli to działa w obie strony…?

A jeśli żadna z osób nie ma odwagi przełamać się…? Ile okazji na chociażby poznanie (nie mówiąc o przygodzie, romansie czy związku) przepadło? Ile rzeczy nie wydarzyło się tylko dlatego, że wpojono nam, że „tak nie wypada”?

Czego się boimy? Odrzucenia? Poniżenia? Tego, że nasze ego dostanie po uszach? Tego, że naprawdę bylibyśmy sobą?

Nigdy nie wyznałam tamtemu chłopakowi, że zakochałam się w nim. Mimo że doszło między nami do intymnego zbliżenia i mimo że być może domyślał się, co czuję, te słowa nigdy nie padły. Wiedziałam, że poza tamtymi dwiema nocami nigdy nie byłby mój.

Dziś ma żonę i dzieci. Nie widziałam go od lat. Nasze przypadkowe spotkanie miało miejsce, gdy byłam po raz drugi mężatką i gdy nie czułam do niego absolutnie nic. A jednak…! Gdy nasze oczy zetknęły się w milczeniu, moje serce zadrżało tak, jak Robertowi, który odtworzył w swoim umyśle obraz kobiety pracującej w dziale męskim, która raz w tygodniu, przez miesiąc, pomagała mu wiązać krawat.

Wioletta K.

Trener Integracji Personalnej

Polecane artykuły