Czy między nami jest chemia?

To pytanie zadają sobie nie tylko osoby, które się dopiero poznały, ale i pary z dłuższym stażem. Czy coś nas jeszcze łączy oprócz kredytu i dzieci? Ten artykuł rozwiewa wątpliwości obu grup – wystarczy, że zwrócisz uwagę na dwie kwestie.

W prosty sposób możesz sprawdzić, czy pomiędzy Wami jeszcze coś jest, czy już wszystko wygasło. Wystarczy krótki odpoczynek od siebie, a po przerwie pierwsze spotkanie na randce. Taka aranżacja może wiele wyjaśnić. Jedna z par, którą miałam przyjemność poprowadzić, szybko rzuciła: „NIE! Odpoczynek od siebie to absurd!” – wykrzyczała kobieta. Mężczyzna nie był lepszy, gdy zaproponowałam, aby jego żona pojechała na urlop. Jak się jednak po trzech miesiącach okazało, ten absurd wiele wyjaśnił.

Zacznijmy od tego, czym jest ta tajemnicza chemia między nami.

Feromon to nazwa cząsteczki chemicznej wytwarzanej przez organizm. Wykazuje ona zdolność modulowania fizjologii oraz zachowań innego organizmu tego samego gatunku. Feromony (inaczej środki komunikacji chemicznej), znajdując się w fazie lotnej, szybko się rozprzestrzeniają, co czyni je znakomitymi nośnikami informacyjnymi pomiędzy ludźmi.
Kobiece ciało wytwarza liczne substancje chemiczne, które intensywnie oddziałują na zachowanie mężczyzny. Feromon przyspiesza jego bicie serca, pobudzając popęd seksualny, oraz zwiększa uwagę. Jedna z substancji, estratetraenol, pozostaje bezwonna również w wysokich stężeniach. Czy wiesz, że ten związek chemiczny skraca jego sen o prawie dwie godziny?

Miewasz takie objawy?

Mężczyzna wydziela feromon o nazwie androstadienon – steroid, który odnaleziono w jego krwi, pocie oraz nasieniu. Substancja stymulująca aktywność kobiecego mózgu odpowiada również za przyspieszenie jej tętna, częstotliwość oddechu oraz podniesienie temperatury skóry. Niestety, nawet duże stężenia androstadienonu są niewyczuwalne, jeśli chodzi o zapach.
I po czarach. Na szczęście naukowcy nie są w stanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wybieramy danego partnera. I to w ludziach budzi niepokój – czy to ten właściwy mężczyzna lub właściwa kobieta?
Naturalnie pytania o chemię, pomiędzy mężczyzną a kobietą, padają, ponieważ pary krępują się zapytać o uczucia wprost. Czasami blokada wynika z tego, że nie chcemy urazić drugiej strony, a czasami z zawstydzenia – ludzie krępują się rozmawiania z partnerem o podekscytowaniu, jakie odczuwają. Albo boją się mówić o swoich uczuciach ze względu na obawę przed byciem zdominowanym przez stronę milczącą („gdy mu powiem, będzie miał nade mną władzę”).

A zatem nie znasz odpowiedzi, ponieważ za mało rozmawiacie o emocjach.

Być może nigdy nie myślałaś o chemii między ludźmi jak o emocji. Musisz wiedzieć, że emocje pełnią między innymi funkcję informacyjną – pokazują nam coś o nas samych albo o sytuacji, w jakiej się znajdujemy, i zawsze są skierowane na cel.
Natomiast emocjom towarzyszą zmiany w fizjologii, zachowaniu i myśleniu:
– potliwość dłoni,
– rumieńce na twarzy,
– przyspieszony krok,
– brak składu i ładu w wypowiedziach,
– łoskot w klatce piersiowej,
– utrata poczucia upływającego czasu,
– drżące uda i miękkie kolana oraz jakże częsty brak umiaru w korzystaniu z karty kredytowej.

Miewasz tak?

Odkładasz wszystko na później, aby tylko móc siedzieć i patrzeć na obiekt swojego zainteresowania? Nawet jeśli odczuwasz część objawów i Twój partner również, już wiesz, że chemia istnieje.

Pytanie jednak brzmi: na jak długo jej wystarczy?

Na jedną noc czy tylko do ślubu? Pamiętaj, że iskrzyć powinno, a nawet musi, ale prawdziwa miłość składa się z wielu etapów i aby przetrwać wszystkie, należy się komunikować nie tylko poprzez feromony. O tym zapomniała wspominana wyżej para, ale dzięki temu, że obojgu rozwód nie był w głowie, postanowili wskrzesić dawny romans. Żona pojechała na urlop. Wróciła z tym błyskiem w oku, który pragnął zobaczyć mąż. Nie, już nie odpoczywają od siebie, zdecydowali częściej umawiać się na randki oraz nocować od czasu do czasu poza domem. I oczywiście rozmawiać, nie tylko o nowych meblach i ratach za auto, ale i o własnych pragnieniach mentalnych i fizjologicznych, których realizacja czyni ich dla siebie wzajemnie bardziej atrakcyjnymi partnerami.

Podsumowanie

Jeśli nie jesteś pewna, czy jest między Wami chemia – obserwuj!
Wycisz emocje, słynne różowe okulary. Chociaż to w pierwszej fazie miłości (zauroczenia) dość trudne, jednak wykonalne, na przykład poprzez medytację lub odseparowanie od obiektu zainteresowania na kilka dni. Wygaszone emocje pozwalają uaktywnić się płatom przedczołowym, odpowiedzialnym za logiczne myślenie – wówczas dopiero dostrzeżesz reakcje drugiej strony, a przede wszystkim własne.
Po drugie, jeśli nie możesz opanować euforii i stanu podekscytowania, prosząc o szczerą odpowiedź, *zapytaj wprost: czy między nami jest chemia?* I przyjmij każdą reakcję jako dar od losu. Co ma być Twoje, to będzie.

Czy między nami jest chemia – dialog

– O czym piszesz, gdy nie masz o czym pisać? – zapytał mnie Robert.

– O tobie, Robercie – odpowiedziałam i roześmiałam się. – Nie czytałeś mojego ostatniego wpisu? – dodałam i przymrużyłam oczy, dając mu tym samym znak, że podejrzewam go o to.

– Wybacz – pisnął przez zęby. – Ale wszystko nadrobię – dodał pospiesznie i zrobił słodką minę jak szczeniak, który właśnie pogryzł twoją najlepszą parę butów.

Lubię spotkania z Robertem, ponieważ nie tylko mamy okazję do wyrzucenia z siebie wszystkich nagromadzonych emocji, lecz także śmiejemy się tak mocno, że bolą nas szczęki. To moje naturalne wsparcie.

Kiedyś starsza pani uznała nas za parę i życzyła nam, aby takie emocje, jakie od nas emanują, pozostały w nas do momentu, gdy jedno zabierze Bóg. Nie chcieliśmy pozostawiać jej w niewiedzy co do charakteru naszej relacji, ale ona przyłożyła tylko palec do ust na znak milczenia i odeszła.

Robert popatrzył mi w oczy.

– Nie – usłyszałam po chwili całkiem poważnym głosem. – Ty nie mogłabyś być moją żoną.

– No wiesz – odchyliłam ciało na znak protestu. – A niby czego mi brakuje? – zapytałam, dumnie unosząc podbródek.

– Niczego – odpowiedział, podnosząc brwi.

Ponownie zaczęliśmy się śmiać, temat jednak został rozpoczęty.

– Czułaś kiedyś do mnie chemię? – padło kolejne pytanie.

– Robert, jakbym czuła, to byś o tym wiedział. Tak przynajmniej myślę.

– A po czym mógłbym poznać, skoro mi tego nie mówisz?

– Ty mnie pytasz…?! Czy mężczyzna nie dostrzega, gdy kobieta mówi mu wzrokiem, że chce iść z nim do łóżka?

A czy ty, czytelniku, wiesz, kiedy kobieta jest tobą zainteresowana wyłącznie na podłożu „chemicznym”?

W 1959 roku Karlson i Luscher zdefiniowali nazwę cząsteczki chemicznej – feromonu – którą wytwarza organizm. Wykazuje ona zdolność modulowania fizjologii oraz zachowań innego organizmu tego samego gatunku. Feromony nazywane są też środkami komunikacji chemicznej. Znajdując się w fazie lotnej, potrafią szybko się rozprzestrzeniać, dlatego są bardzo efektywne w przekazywaniu informacji drugiemu człowiekowi.

– W takim razie powiedz mi – usłyszałam po chwili milczenia – czy tamten facet w teatrze parzył na ciebie jak na obiekt pożądania, czy zupełnie z innej perspektywy?

Kobiece ciała wytwarzają szereg substancji chemicznych, które silnie oddziałują na zachowanie mężczyzn. Feromon przyprawia facetów o szybsze bicie serca, pobudzając ich popęd seksualny oraz zwiększając ich uwagę. Jedna z nich, estratetraenol, pozostaje bezwonna również w wysokich stężeniach. Czy wiesz, że ten związek skraca sen mężczyzn o prawie dwie godziny?

– Wydaje mi się, że z innej – odpowiedziałam. – Ale on, to znaczy jego wzrok, był taki tajemniczy… – dodałam i na chwilę odleciałam. Skierowałam wzrok ku górze, w prawą stronę, próbując wyraźnie przypomnieć sobie tamtą chwilę.

– Hej – zaśmiał się Robert. – Dokąd mi odleciałaś?

– Staram się znaleźć odpowiedź na twoje pytanie – odpowiedziałam również ze śmiechem.

– I co, znalazłaś? – zapytał zaciekawiony.

– Wiesz, co się ze mną dzieje, gdy na przykład idę ulicą i czuję, że jakiś mężczyzna… nie, nie jakiś, ale taki, który mi się spodobał, patrzy na mnie z zaciekawieniem?

– Wiola, konkrety, konkrety – ponaglił mnie Robert.

– Oj, daj mi troszkę poprzeciągać, podkoloryzować itp. itd.

– Kiedy nauczysz się, że my nie lubimy ubarwień i niedomówień? Albo tak, albo nie, i nie ma tu nad czym się rozwodzić.

– No widzisz, a sam mnie pouczasz od ponad pięciu minut – zaśmiałam się. – Ale co – „tak” lub „nie”? – dodałam zaciekawiona.

– Wiola, mów, co się z tobą dzieje gdyyyyy…

– No dobra – poddałam się. – Tracę rytm w nogach.

– Co? Jak to – tracisz rytm?

– No normalnie. Idę sobie, widzę go, i kroki mi się mylą. Nie wiem, czy jest to widoczne, ale czuję, jakby nogi zaczynały mi się plątać, albo jakbym unosiła się w powietrzu, a nogi bezwładnie mi zwisały.

– No to chodzisz czy tańczysz? – zaśmiał się ciepło Robert.

– Och, jasne, że przez życie idę tanecznym krokiem – zażartowałam. – Chyba po prostu odczuwam tę emocję w nogach. Moje nogi dają mi znać, że właśnie idzie i że spojrzał na mnie mój potencjalny kochanek. – Ledwo skończyłam, bo oboje wybuchliśmy śmiechem. – Na przykład ostatnio jadłam z synem obiad na sopockim molo – kontynuowałam. – Weszłam do lokalu, by skorzystać z toalety. Gdy wracałam, patrzył na mnie bardzo elegancki facet, a jego zapach czułam na długo po tym zdarzeniu. Patrzył tak pewnie, jakby świat należał do niego, a on sprawdzał, czy wszystko odbywa się w należytym porządku. Może ta jego pewność siebie tak mnie urzekła, bo od chwili, gdy zaczęliśmy na siebie spoglądać, poczułam, że plączą mi się nogi. W każdym razie – tę emocję odczuwam w nogach – dodałam, dumnie stawiając kropkę nad swoim dywagacjami.

– A wiesz – powiedział Robert – nigdy nie myślałem o chemii między ludźmi jak o emocji. Ale masz rację! Z tego, co mi mówiłaś, emocje między innymi pełnią funkcję informacyjną – mówią nam coś o nas samych albo o sytuacji, w jakiej się znajdujemy, i zawsze są skierowane na cel. Twój układ limbiczny funkcjonuje prawidłowo! Kurcze, poczekaj, sprawdzę, o czym informują mnie teraz moje emocje – dodał i szybko zajrzał pod stolik, ale wcale nie popatrzył na swoje nogi. – Teraz niczego mi nie mówią.

Zaczęłam się śmiać.

– No co – zapytał zaczepnie – czy w taki sposób nie mogą nas informować?

– Ależ oczywiście, że mogą! – odparłam. – Zmiany naszej fizjologii, naszego zachowania i myślenia zawsze towarzyszą emocjom. Pocą nam się dłonie, rumienimy się, gubimy krok i zaglądamy pod stół – uśmiechnęłam się. – Po za tym tracimy głowę i po miesiącu przymierzania kupujemy krawat – dodałam i spojrzałam wymownie – by dopiero, gdy emocje opadną, zastanowić się, do czego ten krawat będzie nam pasował. Ale wówczas nie ma już mowy o oddaniu go. Zatem, mój drogi Robercie, zanim coś postanowisz, pozwól, aby twoje emocje powróciły do równowagi. Nawet w stosunku do mnie. Uśmiechnęłam się.

– Ale śmieszne – oznajmił Robert, prostując ciało.

Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu.

– A tak w ogóle – usłyszałam – to jak skończyła się ta historia z nieznajomym z teatru?

Robert zaczął się ze mnie śmiać. Próbował się odgryźć, ponieważ opowiedziałam mu, że po tygodniu ponownie odwiedziłam teatr z dwóch powodów: pierwszym była sztuka, którą chciałam obejrzeć, by na nowo przeżyć opowiedzianą przez aktorów historię i poczuć motyle w brzuchu, drugim był mężczyzna z mojego ostatniego artykułu i chęć zobaczenia go raz jeszcze.

Jak się okazało, nic a nic się nie zmieniłam. Gdy weszłam na salę, był pierwszą osobą, jaką zobaczyłam. Zawstydzona faktem, że jestem tu między innymi z jego powodu, rzuciłam mu krótkie spojrzenie, jakbym chciała mu powiedzieć: „Nie, już nie jestem tobą zainteresowana” (włączył się mój system obronny) , na co on zadał mi cios w plecy – odwrócił się, a gdy podeszła do niego kobieta, którą zapamiętałam doskonale z ostatniego pobytu, objął ją czule. Ponieważ moje emocje szalały sobie w najlepsze, ten obraz nie może ulecieć z mojej pamięci.

No cóż, może patrząc na mnie, ten nieznajomy upewniał się tylko, kim jestem, albo zastanawiał się, skąd jestem, a nade mną górę wzięły emocje, jakich pragnę doświadczać, a jakie z łatwością potrafimy przywoływać? Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki umiemy przecież poczuć w sobie zarówno złość, jak i błogi stan zakochania.

Jednym z najbardziej znanych ludzkich feromonów jest wydzielany przez mężczyzn androstandienon – steroid znajdujący się w krwi, pocie oraz nasieniu. Substancja ta stymuluje aktywność mózgu kobiety i odpowiada za przyspieszenie jej tętna, częstotliwość oddechu oraz podniesienie temperatury skóry. Co ważne, efektywne stężenia androstandienonu są niewyczuwalne, jeśli chodzi o zapach.

To by tłumaczyło moje pobudzenie i zmianę stanu emocjonalnego – wyczułam jego feromony, natomiast owemu nieznajomemu, chociaż może nawet wcale tego nie chciał, zapewniły moją uwagę i moje skupienie.

Wioletta K.

Trener Integracji Personalnej

Polecane artykuły