Czy faktycznie wszyscy ocieramy się o zdradę?

Czy faktycznie wszyscy ocieramy się o zdradę?

Na pewno coś w tym jest. Nie ma możliwości, aby człowiek, chociaż raz nie pomyślał o kimś innym, niż o swoim partnerze. Wydaje mi się, że do zdrad zdolni są w równej mierze i mężczyźni, i kobiety. A jednak statystyki pokazują, iż najwięcej osób rejestrujących się na stronach dla samotnych, to kobiety, mężatki. Zdradzamy, więc częściej, niż nasi mężowie?

Jeśli tak jest to, z jakiego powodu zdradzamy? Odpowiedź nasuwa się tylko jedna, dość banalna. Kobiety są po prostu zaniedbywane przez swoich partnerów.

Ale czy oni wiedza, dlaczego nagle stają się rogaczami? Czy w ogóle są tego świadomi? Świadomi, że my też mamy potrzeby seksualne?

Bo czy nie jest tak, że w pewnym momencie zapewnienie kobiecie poczucia bezpieczeństwa dominuje u mężczyzny nad całą resztą? Masz dach nad głową, co jeść, czasami jest to nawet sportowe auto w garażu i szafa zapchana ciuchami, to musisz być szczęśliwa. Być może, to jest ten prosty tok rozumowania faceta.

A może mężczyźni, bardziej niż kobiety, hołdują tradycji i nie zmienili swoich poglądów od dziewiętnastego wieku. Kobieta jest ozdobą męża, nie wolno ją zbytnio przemęczać. A jak już przyjdzie, co, do czego, to po paciorku, po cichutku pod kołderką, aby sąsiedzi nie słyszeli.

Z drugiej strony, myślę sobie, że nasi partnerzy sami sobie zadają pytania i sami na nie odpowiadają. I w tej dziedzinie, podejmują za nas decyzje. Tak ona na pewno tak nie lubi i nie będzie chciała. Z góry zakładają, że eksperymenty to nie w naszym guście i dlatego swoje pragnienia zaspakajają oglądając świerszczyki lub erotyczne filmy. A jak odwagi starczy, to znajdzie sobie taką, która nie pierze, nie gotuje, nie smaży dla niego naleśników. Bo oni już wiedzą, że jak wrócą do domu, to my będziemy zmęczone albo wciąż zapracowane.

A tym czasem kobiety mają bardzo wybujałą fantazję i swoje ukryte pragnienia. Jedne marzą, aby zamiast kwiatków mąż zabrał je do miłego hotelu i udawał, że są ze sobą pierwszy raz. Inne chciałby seks uprawiać w miejscu publicznym, a są i takie, które chciałyby, chociaż raz zdominować swojego męża.

Niestety, marzenia nie są realizowane i to tak naprawdę z jednego fundamentalnego powodu. Ludzie ze sobą nie rozmawiają. A, gdy już któraś ze stron, próbuje naprawić ten błąd, okazuje się, że jest za późno. Zazwyczaj słyszymy, że znowu coś wymyślamy i od oglądania romansideł w głowach nam się poprzewracało. W efekcie dochodzi do aktów nierządu.

Najczęściej zdradzany mąż nawet nie zdaje sobie sprawy, że jego żona, własna, osobista uwikłała się w cudowny romans. Zdarza się też tak, że poklepuje zdradzony zdradzanego po ramieniu i pociesza, sam nie będąc świadomym, co dzieje się w jego łóżku.

Czego szukamy? Jedno, co wiem to, że w kochanku nie szukamy pocieszenia. Kobiety mają od tego przyjaciółki. Tym drugim nie szlocha się do rękawa. Przy tym drugim cały rzeczywisty świat zostaje za drzwiami. W tym, nieraz ciasnym pokoju, chcemy czuć się jak damy lub nierządnice. Chcemy powalać na kolana swoim seksapilem, chcemy widzieć ten błysk w ich oczach, czuć tą namiętność i pożądanie. Jeszcze raz się upewnić, że jesteśmy atrakcyjne i wciąż mamy w sobie to coś.

Naturalnie, nie wszystkie kobiety, znużone oczekiwaniem na przebudzenie męża, wskakują innemu do łóżka. Są też takie, które kokietują, spoglądają na delikwenta i tak niechcący muskają jego udo. Robią to zawsze dyskretnie, ponętnym ruchem zaznaczając swoje krągłości. A potem, gdy otrzymują już zaproszenie, wycofują się z elegancją, znaną tylko kobietom. Dlaczego to robią? Tylko, dlatego aby ten przystojny, z trzeciego piętra, dodał jej pewności siebie i utwierdził w pozytywnym o sobie przekonaniu.

Kiedy jeszcze brakuje, zaniedbywanej kobiecie, odwagi na zdradę lub kokieterię, z potrzeby wypełnienia pustki, puszcza ona wodze fantazji ze znanym jej tylko z ekranu, facetem. Wpuszcza takiego do małżeńskiego łoża. I śpiący, już od godziny mąż, nie ma nawet bladego pojęcia, że tuż pod jego nosem, żona doznaje orgazmu. Jest to może tylko otarcie się o zdradę, ale w moim przekonaniu nie ma to znaczenia, czy już się z innym przespało, czy tylko innych prowokuje, czy jest to ktoś, o kim można wyłącznie marzyć.

Pięknie jest przeżywać chwile uniesienia, czuć się spełnioną i pożądaną. Każdy człowiek o tym marzy. Pozostaje jednak pewien niedosyt, czasami aż sumienie gryzie, aż dusza się rwie, gdy pomyśli się, że mógłby to być on, mój mąż.

Pozdrawiam, Wioletta

Polecane artykuły