Brak akceptacji rozwodu, to twój grzech!

Czy poczucie samotności wynika z braku akceptacji?

Rozwód może przynieść ulgę. Niejedna kobieta odzyskuje po rozwodzie swoją godność, a co najważniejsze – poczucie bezpieczeństwa i spokój umysłu. Bywa jednak tak, że nawet upragniona wolność może przynieść nieoczekiwane skutki. Nagle zaczyna czegoś brakować, wkrada się smutek i poczucie braku przynależności. Wiele osób – nawet gdy to one podjęły decyzję o rozstaniu – zaczyna żałować swojej decyzji. Może nie w każdym momencie dnia, może nie codziennie, może tylko od czasu do czasu, ale uczucie pustki powtarza się i wywołuje przygnębienie, które potrafi zepsuć nawet najbardziej udany dzień, zmienić całkowicie plany na wieczór oraz spędzić sen z powiek. Często dopiero rano zastanawiasz się, po co była ta histeria, przecież dobrze jest ci samej, przecież właśnie tego chciałaś, przecież święty spokój był twoim celem. Czemu więc tyle kobiet samym sobie ten upragniony, sielankowy stan poczucia wolności odbiera?

Czy to dlatego, że nie kochasz siebie dostatecznie mocno, nie szanujesz swojego serca, mózgu, ręki czy nogi? Czy dlatego, że jest ci wszystko jedno, czy to spaliny z wielkich kominów zatruwają twój organizm, czy robisz to ty sama chemią[1], którą wytwarza twój organizm podczas przewlekłego stresu? To zadziwiające, że ludzie boją Clostridium botulinum[2], a nie obawiają się nadmiaru adrenaliny, noradrenaliny czy kortyzolu!

Powracając do pytania, dlaczego sama siebie krzywdzisz, można stwierdzić, że powód jest tylko jeden: ponieważ nie osiągnęłaś pożądanego stanu, uczucia, nastroju. Czyli cel tak naprawdę nie został osiągnięty. Owszem, jesteś rozwiedziona, ale nie uszczęśliwiło cię to. Do szczęścia brakuje ci… hm?

Przytulania?

Nowej sukienki lub odwiedzin w spa?

Wieczornych rozmów?

Może nawet kłótni o to, kto wyniesie śmieci?

A może akceptacji sytuacji, w jakiej się znalazłaś, i siebie jako singielki?

W pierwszym artykule wprowadzającym napisałam: „Bronisz się przed nieuniknionym – przed napierającą zmianą, przed wejściem obiema nogami w nową rzeczywistość, niby wiesz, jak jest, a jednak nie wierzysz. I zrobiłabyś wiele, aby cofnąć czas, coś naprawić i wrócić „do dziś”, które miałoby całkowicie poprzestawiane molekuły”. Niestety to jest tylko twoje chciejstwo, to są sytuacje, na które już nie masz wpływu. Czas się do tego przyznać!

Akceptacja jest najważniejszym krokiem do uwolnienia się od przeszłości oraz bycia tu i teraz, czyli przeżywania i doświadczania życia, które jest kruche, ulotne i bardzo cenne, co okaże się, jak już wyjdziesz z dołka.

Zanim więc postanowisz pozbawić się dostrzegania piękna, które cię otacza, i miłych doświadczeń, jakie możesz przeżywać, przeczytaj ten artykuł do końca. Wówczas zdecydujesz, co dalej.

Akceptacja wiąże się z samoświadomością, której ty najwidoczniej nie posiadasz. I nie chodzi mi tu o twoją świadomość tego, co robisz, co mówisz czy co lubisz, a o świadomość emocji, jakie w sobie niesłusznie zatrzymałaś, a które automatycznie wypierasz lub przed którymi uciekasz.

Wprowadzę tu jeszcze jeden termin, o którym zapewne słyszałaś: uważność. Samoświadomość możesz rozwijać dzięki prostym technikom uważności, o czym w dalszej części artykułu.

Jesteś w trakcie albo po rozwodzie, ty jego rzuciłaś lub on ciebie – tego nie wiem, ale wiem, że brak akceptacji siebie osadzonej w danej rzeczywistości potrafi nakręcać – w najgorszym rozumieniu tego słowa. Jak może cię cieszyć samotne jedzenie kolacji, skoro jedno nakrycie na stole wywołuje w tobie przygnębienie? Jak możesz cieszyć się ze spaceru, skoro drażni cię widok ludzi trzymających się za rękę? Jak może rozśmieszać cię komedia, skoro brak śmiechu twojego eks wywołuje w tobie smutek?

To tylko trzy emocje, najczęściej spotykane u osób, które jedynie na pozór poradziły sobie z rozwodem. Te pozory znikają tak szybko, jak szybko uwalnia się adrenalina, która podczas procesu rozwodowego nagromadziła się w organizmie. Gdy stężenie chemii opada, ukazuje się przed oczami szara rzeczywistość, z którą każdy radzi sobie, jak potrafi. Niektórzy, aby nie dopuścić do głosu emocji, rzucają się w wir pracy lub wybierają ekstremalne hobby, które nasyci organizm pożądaną chemią. Uczenie się nowych języków, wycieczki w nieznane, przygodny seks. To tylko chwilowe rozwiązania. Wszystko po to, aby nie żałować rozwodu, aby nie poczuć tej obezwładniającej pustki na myśl o samotności. Aby nie musieć pracować nad lepszym samopoczuciem. Niestety, emocje, jakie się w tobie zakotwiczyły, dadzą kiedyś o sobie znać. Znasz to przysłowie, że ludzie nie trafiają do zakładu psychiatrycznego z powodu krachu na giełdzie, a z powodu rozwiązanej sznurówki? Jeśli się nad nim chwilę zastanowisz, domyślisz się, co mam na myśli.

Jeśli zdarza ci się pomiędzy imprezą a imprezą odczuwać samotność, myśleć, że nikt cię nie kocha i nie przytula, to masz dowód swojego braku przygotowania do akceptacji. Zrób z tym porządek!

Moim zdaniem, aby cieszyć się kolejnym etapem swojego życia, trzeba zacząć od zrobienia porządku w swojej głowie (na działanie przyjdzie czas). A to osiągniesz tylko poprzez uwolnienie zastygłych emocji.

W pierwszym artykule pisałam o tym, że najpierw musisz odszukać parę uszu, które będą cię słuchać. Ten etap musi się kiedyś skończyć. No chyba że chcesz, aby inni zaczęli cię unikać, to mów dalej o tym, jaka jesteś nieszczęśliwa. Każdy dobry terapeuta i coach kryzysowy przypomni ci, że ta faza powinna się zakończyć po kilku tygodniach, inaczej wpędzisz się w depresję. A to, jak myślę, nie jest twoim celem.

No dobrze, ale ty już niejednokrotnie czytałaś o akceptacji, jednak wciąż nie wiesz, jak tego dokonać. Próbowałaś i tego, i tamtego – i nic.

Podam ci dwie metody i jeśli czujesz, że dasz radę, to spróbuj samodzielnie je wykonać. Pamiętaj jednak, że wymagają one od ciebie rzetelności i dyscypliny, dlatego warto, abyś poprosiła zaufaną osobę o wsparcie, mające na celu motywować cię do wykonywania tych czynności.

Technika uwalniania, której twórcą jest psychiatra David R. Hawkins, jest moim zdaniem najbardziej skuteczną metodą prowadzącą do poprawy nastroju. Owszem, są inne metody, jak:

  • wypieranie, które odbywa się poza twoją świadomością, mające na celu obronę twojego organizmu, ale niepomagające ci w chwili, gdy na drodze pojawia się inny stresor;
  • tłumienie, już świadomy twój wybór, mające na celu zepchnięcie niepożądanej emocji na bok; ma tendencję do nawrotów odczuwania emocji w postaci zaprzeczenia (wówczas nie przyznajesz, że było ci smutno albo że odczuwałaś złość w kontekście przeżytego doświadczenia);
  • projekcja, która odznacza się przerzucaniem odpowiedzialności za twój stan emocjonalny na inną osobę lub przypisywaniem jej konkretnemu wydarzeniu.

Tymczasem, jak dowiesz się z bonusu, za nasz stan emocjonalny sami jesteśmy odpowiedzialni, ponieważ możesz sama zdecydować, jak zareagujesz na dane zdarzenie. Jeśli tego nie przyznasz, nie możesz zmienić swojego samopoczucia i wciąż będziesz popadać w niepożądane nastroje.

Koleją techniką, którą zapewne z racji jej popularności już znasz, jest wyrażanie emocji. Owszem, należy to robić, ponieważ dwie powyższe strategie (tłumienie i wypieranie), mogą wywołać u człowieka nerwicę, jednak podążając za Freudem, wszelkie negatywne uczucia, jeżeli mają zostać zneutralizowane, muszą zostać przesublimowane, czyli należy je przemieścić w taki obszar życia, gdzie będą wspierać rozwój osobisty i społeczny. Czy Hawkins ma rację, twierdząc, że samo wyrażanie emocji to tylko chwilowe rozładowanie napięcia? Czy faktycznie czynność ta wspiera w nas niepożądany stan i go wzmacnia? Co się dzieje, gdy wracasz po rozmowie z koleżanką do pustego domu? Czy uwalniasz się od emocji raz na zawsze? Jak uważasz, czy można daną emocję wykorzystać w sposób konstruktywny? Czy wiesz, do czego służy nóż? Tak – do krojenia chleba, ale może być również narzędziem zbrodni. Co ma nóż do emocji? Co ma kij, który ma dwa końce, do emocji? Myślę, że już znasz odpowiedź na powyższe pytania.

Ostatnia metoda, która jest powszechnie używana, to „ucieczka”. Czyli zrobisz wszystko, aby odwrócić uwagę od stanu wewnętrznego. Nie muszę przypominać, że wówczas jesteś jak zepsute jajko. Niby skorupka cała, a w środku smród i dopiero po rozbiciu okazuje się, że cała zawartość nadaje się tylko do spłukania w toalecie.

Jak można zauważyć, powyższe techniki są albo nieskuteczne, albo przynoszą krótkotrwałe efekty, nie oznacza to jednak, że są nieprzydatne. Jak słusznie, moim zdaniem, zauważył Hawkins, mogą one służyć do odroczenia konfrontacji z emocją. Dopiero gdy poczujesz, że jesteś gotowa, zacznij stosować technikę uwalniania. Aby twój mózg zechciał z tobą współpracować i wspierał cię, a nie podsuwał dowody na to, że nie warto angażować się w nowy projekt, ponieważ już dość czasu zmarnowałaś na eksperymenty, nakarm go fachową wiedzą, przechodząc do bonusu o emocjach. Tam również znajdziesz krótką notatkę o tym, dlaczego brak ci motywacji i dlaczego twój nastrój musisz potraktować jak nawyk. Twój mózg potrzebuje edukacji, a kolejno – doświadczenia połączonego z przyjemnymi emocjami. Przejdźmy więc do sedna, czyli do szczegółów techniki uwalniania.

Technika uwalniania – opis[3]

 

  • Uświadom sobie emocję, która cię dręczy. Kiedy się pojawi, bądź z nią w kontakcie. Nic w niej nie zmieniaj oraz jej nie etykietuj (czyli jej nie nazywaj, np. słowami „żal”, „złość” itp.) Po prostu pozwól, żeby była. W taki sposób wyrażasz zgodę na to, żeby odczuć daną emocję. Ponadto pozwalasz, żeby zaczęła uwalniać się energia, która jest skumulowana w nieprzyjemnym stanie wewnętrznym.

 

  • Nie stawiaj oporu. Odpuść wszelkie wysiłki. Nie koncentruj się na myślach, tylko na samej emocji. Pamiętaj, że myśli to tylko racjonalizacje – umysł stara się wymyślić, dlaczego czuje się w dany sposób.

 

  • Po jakimś czasie energia emocji zacznie słabnąć. Może się okazać, że pojawi się inny stan wewnętrzny – jego również odpuść. Kontynuuj tę czynność aż do momentu, gdy pojawi się spokój.

 

  • Jeżeli pojawia się opór przed odczuwaniem danej emocji, to skorzystaj z techniki uwalniania po to, aby uwolnić ten opór. Pozwól mu być. On w końcu się wypali. Potem zajmij się emocją. Co ważne, technikę uwalniania można wykorzystywać do usunięcia oporu przed czuciem pozytywnych emocji!

Pamiętaj, że:

  • trwanie w danej emocji jest sytuacją niekomfortową, bądź na to gotowa!
  • długo tłumione emocje wymagają powtórek uwalniania;
  • złożone sytuacje, którym towarzyszą emocje, należy rozłożyć na czynniki i uwolnić stany wewnętrzne związane z każdym czynnikiem osobno;
  • aby osiągać szybsze rezultaty, należy ćwiczyć. Piękny umysł wymaga treningu tak jak twoje ciało;
  • technika uwalania wspomaga żal po stracie, a także neutralizuje uporczywe myśli związane z przeszłością – w myśl, że emocje tworzą myśli;
  • zachęcam również do zapoznania się z mapą poziomów świadomości, której twórcą jest ten sam autor, przyczyni się to do twojego rozwoju.

Jeśli masz jakieś pytania, zawsze możesz się ze mną skontaktować mailowo: kontakt@oklinicka.com, zazwyczaj odpowiadam w ciągu 24 godzin.

Ponieważ wiem, że każdy poszukuje dla siebie najlepszych rozwiązań, takich, które będą z nim rezonować przynajmniej w 99%, poniżej przedstawiam ci jeszcze jedną metodę na zaakceptowanie sytuacji, w jakiej się znalazłaś.

Jak zaakceptować to, że jesteś rozwódką, singielką, osobą samotną? Jak poradzić sobie z powracającym uczuciem straty, porażki lub gniewu?

Behawioryści odpowiedzą: zajmiemy się twoim zachowaniem!

Zwolennicy teorii kognitywnej skupią się na twoich myślach.

Psychoanalityk będzie drążył aż do korzeni.

Czyż nie byłoby najlepiej wszystko to połączyć? Moim zdaniem terapia DBT dr Marshy Linehan właśnie tego dokonała i spełnia wszelkie kryteria, aby ją w tym artykule polecić, ponieważ charakteryzuje się tym, że jest oparta na akceptacji i uważności.

D – oznacza dialektyczny sposób myślenia, czyli z jednej strony chcesz zmiany, a zarazem jej unikasz. Rozwód to zmiana, zauważ jednak, że nie tylko stanu cywilnego. To inny sposób spędzania czasu, to więcej obowiązków, to usamodzielnienie finansowe, to brak kłótni, ale i komplementów. Czy byłaś lub jesteś gotowa na to wszystko? Często o rozwód występuje ta druga strona, więc nie było czasu na racjonalne myślenie, bo to nie ty byłaś osobą decydującą. Odrzucenie wywołuje w sposobie postrzegania siebie ogromne spustoszenie. Czujesz się niedowartościowana, oszukana, wściekła. Emocje biorą górę! Pisałam na ten temat w poprzednim artykule, który – mam nadzieję – już czytałaś, a jeśli nie, to serdecznie ci go polecam.

Wówczas stoisz w całkowitej opozycji do zmiany, jak również do akceptacji. Walczysz lub walczyłaś, ale przegrałaś. I dopóki tego nie przyznasz, dopóty będziesz zatruwać swoje życie, swój organizm i mózg. Technika DBT może ci pomóc, ponieważ łączy ona w sobie terapię indywidualną, konsultacje i wzmacnianie umiejętności, a charakteryzuje się – jak już wspominałam – tym, że jest oparta na akceptacji i uważności. W tym momencie uczysz się, w jaki sposób zmieniać się i oczekiwać zmian, ale w tempie dostosowanym do twoich aktualnych zasobów – możliwości. Ponadto, co najważniejsze, nauczysz się akceptować pewne elementy swojego życia z przeszłości oraz otoczenia[4].

Trening uważności pomoże ci uzyskać równowagę pomiędzy tym, co należy odpuścić – zaakceptować, ponieważ już nie masz wpływu na daną sytuację, a tym, co możesz zmienić, ponieważ w danej kwestii wciąż jesteś osobą decyzyjną.

Dr Linehan wyróżnia trzy komponenty uważności:

  • obserwację – doświadczenie bieżącego momentu, myśli, emocji, wrażeń itd.;
  • opis – opisywanie bieżącej chwili w sposób obiektywny;
  • uczestnictwo – nieświadome branie udziału w działaniu.

Uważność pomoże ci BYĆ „tu i teraz”, w sposób, który będzie pozbawiony charakteru reaktywnego[5]. Zaczniesz skupiać uwagę na faktach, a nie na myślach czy emocjach, które często zniekształcają rzeczywistość i utrudniają akceptację. Nie będziesz już zaprzeczać otoczeniu. Zaczniesz sprawniej rozwiązywać swoje problemy i ograniczysz zachowania ucieczkowe w momencie występowania trudności.

Zanim zdecydujesz się na trening uważności poprzez obserwację chwili, zacznij obserwować przyrodę. Wspomoże to twoją koncentrację, która potrzebna jest do rozwiązywania problemów, podczas podejmowania decyzji i wdrażania pożądanych zmian.

Zacznij w domu. W odległości nie większej niż jeden metr od siebie postaw doniczkę z kwiatem i przyglądaj się jej. Patrz tak długo, aż zauważysz wszystkie drobne szczegóły, które na co dzień są poza twoim zasięgiem. Ćwicz to codziennie, stawiając na stole inny kwiat lub obraz. Gdy zadziwi cię umiejętność dostrzegania, możesz przejść do kolejnego eksperymentu. Przed wyjściem na spacer postanów sobie, że twoim obiektem zainteresowania będą rzeczy koloru czerwonego lub dowolnie wybranego i spacerując, rozglądaj się za nimi. Trudniejszym zadaniem wspomagającym trening uważności jest liczenie na głos lub w umyśle dowolnie ustawionych cyfr. (Wystrzegaj się liczenie typu; 1, 2, 3, 4 – to zbyt łatwe dla twojego mózgu) Ja wybrałam: 8, 6, 4, 2 – ważne, aby ich kombinacja wywoływała trudność w zapamiętaniu – nowe wyzwania trenują mózg! Początkowo przestawiałam kolejność cyfr i mówiłam: 8, 4, 6, 2 – jednak nie przejmowałam się tym brakiem koncentracji, tylko w chwili uświadomienia sobie błędu zaczynałam liczyć od nowa w prawidłowej kolejności. Wychwycenie błędu jest nagrodą, ponieważ świadczy to o wzroście świadomości.

Takie ćwiczenia, mające na celu wyciszenie twojego umysłu, podane w kolejności uwarunkowanej stopniem trudności ich wykonania, pomagają przygotować się do najważniejszego treningu, jakim jest medytacja. Wyciszony umysł pozwoli ci dotrzeć do najgłębiej ukrytych emocji, które warto przepracować, aby cieszyć się zdrowiem i każdym kolejnym dniem.

Jeśli zdecydujesz się zrobić wszystko, co w twojej mocy, aby zaakceptować fakt, że jesteś rozwódką z całym bagażem doświadczeń, jakie ten stan za sobą niesie, jeśli jesteś gotowa osłabiać swój opór wobec rzeczywistości i zaprzestać rozmyślania o tym, „co by było, gdyby…” i że „to nie tak miało być”, to skorzystaj z technik:

  • uwalnianie emocji;
  • trening uważności

lub skontaktuj się z terapeutą.

„Odnalezienie się w nowej sytuacji wymaga od ciebie zaakceptowania rozwodu, towarzyszącego bólu, braku zrozumienia tego, co się wydarzyło, lęku oraz złości. Jeśli chcesz, aby wewnętrzny koszmar kiedyś się skończył, musisz się pogodzić z faktem, że obecnie jesteś singielką. Jesteś osobą żyjącą w pojedynkę, która ma wpływ jedynie na siebie, na swoje nastawienie psychiczne względem nowo zaistniałej sytuacji, na relację pomiędzy własnym ciałem a rozumem i swoją samoświadomością” – tak napisałam i tego będę się trzymać.

****

W każdą niedzielę zapraszam do czytania i czerpania inspiracji z artykułów, z cyklu:  Życie po rozwodzie. Prezentowane treści, bogate w wiedzę merytoryczną, przeplatane konstruktywnymi i łatwymi ćwiczeniami, pomogły wielu kobietom w odnalezieniu sensu życia po rozstaniu, stawianiu czoła wyzwaniom i kreacji codzienności, która jest najważniejszym składnikiem rzeczywistości w której należy się odnaleźć, aby dotknąć własnego nieba.  

Pozdrawiam, 

twój trener rozwoju osobistego

Wioletta K.

(Klinicka) 

[1] Hormony wydzielane przez organizm w czasie stresu to adrenalina i noradrenalina (katecholaminy) oraz kortyzol (glikokortykoid). Hormony wydzielane w czasie stresu wspomagają organizm w radzeniu sobie z trudną sytuacją – tzw. stresorem.

Hormony wydzielane przez organizm w czasie stresu działają pozytywnie, ale tylko wtedy, gdy stres trwa krótko, a co za tym idzie – gdy hormony oddziałują tylko przez pewien czas i w niewielkich ilościach. Jeśli stres będzie się przedłużać, czyli organizm będzie długotrwale pozostawał pod wpływem uwalnianych pod wpływem stresu hormonów, może dojść do rozwoju wielu chorób. Najgroźniejszymi z nich są choroby układu krążenia, m.in. nadciśnienie tętnicze i arytmia, za które odpowiada głównie adrenalina. Niewielka dawka tego hormonu zwiększa częstotliwość rytmu serca, co niekiedy prowadzi do zaburzeń tętna. Za wysoka dawka adrenaliny może spowodować częstoskurcz, podczas którego serce uderza ponad 120 razy na minutę.

Poza tym adrenalina może zmniejszyć przepływ nerkowy, powodować szybsze uwalnianie kwasów tłuszczowych z tkanki, zwiększyć stężenie glukozy we krwi, prowadzić do hipokaliemii lub do zwiększenia stężenia potasu we krwi. Z kolei wysoki poziom kortyzolu może spowodować ograniczenie takich procesów jak gojenie się ran czy działanie systemu immunologicznego, ponieważ kieruje duże ilości glukozy do krwiobiegu w celu zapewnienia zasobów energii na potrzeby alarmowej reakcji organizmu (np. walki lub ucieczki).

Kortyzol przyczynia się również do śmierci komórek mózgowych – przede wszystkim komórek hipokampa – struktury kluczowej dla procesów pamięci i uczenia się. Ponadto razem z neuropeptydem Y (hormonem odpowiedzialnym za gromadzenie tłuszczu w komórkach) przyczynia się do rozwoju otyłości brzusznej.

Do rozwoju otyłości u osób, które żyją w permanentnym stresie, przyczynia się także noradrenalina – hormon, który powoduje niekontrolowany apetyt na węglowodany, zwłaszcza słodycze.

Źródło: Monika Majewska, Hormony wydzielane przez organizm w czasie stresu, 11.07.2018, https://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/hormony/hormony-wydzielane-przez-organizm-w-czasie-stresu-aa-PL1H-agVm-NMkJ.html, dostęp: 15.02.2020.

[2] Laseczka jadu kiełbasianego.

[3] D.R. Hawkins, Technika uwalniania, w: tegoż, Technika uwalniania. Podręcznik rozwijania świadomości, tłum. A. Rutkowska, Warszawa 2016, s. 34–35.

[4] A. Cash, Psychologia dla bystrzaków, s. 299.

[5] Zaburzenie reaktywne – stan wywołany stresem i problemami adopcyjnymi. Utrata zdolności do realistycznej oceny sytuacji i swego stanu. Doprowadzić do niego może rozstanie z partnerem.

poradniki coacha

poradniki i kursy – rozwój osobisty

Polecane artykuły