Dobre ćwiczenie na budowanie pewności siebie i

Drugi artykuł z cyklu „I życzę sobie i tobie…”.

Kolejny, “Wszyscy życzą ci szczęścia”, już za tydzień. 

Dziś przedstawiam szybkie ćwiczenie na budowanie pewności siebie, umocnienie wiary w siebie i wzmocnienie poczucia wartości. 

Zapewne wiesz, czym jest mantra. Tak! – powtarzalnością pewnego tekstu, który ma na celu zapewnić cię, że jesteś piękna, bogata, radosna itd.

Niestety psychologowie ostrzegają, że to nie zawsze działa, a praktycznie działa do momentu zderzenia się z realnym bodźcem. Samo wkręcanie sobie nie wystarczy!

Powtarzałaś mantrę przez trzy miesiące, w wyniku czego czujesz się przekonana o swojej atrakcyjności i komunikatywności. Pewnego dnia spotykasz dawną znajomą, której wymknęło się, że nieco przytyłaś. I co się dzieje w twoim mózgu, gdy siadasz do wieczornego rytuału powtarzania mantry? Wkradają się wątpliwości. Głos w głowie się nasila. Oglądasz siebie i dostrzegasz ten cellulit, o którym zapewne mówiła twoja znajoma. Widzisz, że włosy straciły swój blask, a skóra jest szara jak papier z odzysku. Starasz się zaprzeczyć suflerowi, ale przegrywasz, bo szept zamienił się w krzyk, którego już nie jesteś w stanie zagłuszyć żadną składanką pozytywnych słów na swój temat. Im mocniej się starasz, on stara się jeszcze bardziej obezwładnić twoje poczucie piękna. Trzy miesiące pracy na nic. Już nie czujesz się atrakcyjna, już nie czujesz, że jesteś kimś wartościowym, już nie potrafisz uwierzyć samej sobie.

Jakie są inne efektowne narzędzia do wzmacniania pewność siebie? KLIKNIJ TU a poznasz je.

Mantra to znakomity sposób na podniesienie własnej wartości, pozbywanie się lęków, na otwarcie siebie na całe bogactwo tego świata. Jest tylko jedno małe ale…

Żyjemy wśród ludzi, doświadczamy życia, jesteśmy wystawiani na różnego rodzaje bodźce i reagujemy na słowa innych osób. Radzimy sobie lub nie z nałożonymi na nas zadaniami i w różnoraki sposób reagujemy na czynniki zewnętrzne. I chociaż wydaje się, że nie liczymy się z opinią otaczającego nas społeczeństwa, ma ono na nas niesamowicie silny i trwały wpływ.

Biorąc pod uwagę fakt, że niewielu z nas jest ignorantami, do swojej mantry dołącz opinię innych osób.

Wybierz kilku przyjaciół, znajomych lub rodzinę, ale tylko tych, którzy cię wspierają, i zapytaj, czy postrzegają cię jako osobę atrakcyjną, co w tobie cenią, jakie cechy twojego charakteru chcieliby posiadać. Poproś o pełną szczerość i słuchaj. Przyjmuj do wiadomości to, co mówią inni. Bądź wdzięczna za każdy komplement, za każde dobre słowo, za każdą próbę przekonania cię o wystarczającej doskonałości. Wszelkie zaprzeczenia likwiduj, powtarzając słowa Ewy czy Wojtka albo tej sąsiadki z trzeciego piętra. To twoja broń! Użyj jej.

Powtarzając swoją mantrę, przypominaj sobie o tym, przywołuj opinie innych i uśmiechaj się. Uśmiech, ze względu na chemię, jaką podczas tej czynności wytwarza twój organizm, jest nieocenionym wzmacniaczem dla twojej mantry.

Aby mantra działała, musisz się czuć tak, jak mówią o tym wypowiadane przez ciebie słowa.

Oddzielna kwestia to działanie. Przypuśćmy, że pielęgnujesz w sobie od wielu lat lęk wysokości. Nic tu nie pomogą słowa nawet największego autorytetu. Jeśli koleżanka powie ci, że od tej chwili przestajesz bać się ciemności – uwierzysz jej? Oczywiście, że nie.

Rób małe kroki w kierunku przełamania lęku.

Po pierwsze, zdobądź wiedzę na temat lęku (wiedzę uzyskasz TU) – dlaczego on w tobie tkwi, a gdy będziesz już psychicznie gotowa – działaj. Na przykład zgaś światło na 30 sekund, następnego dnia na 45 sekund, a po tygodniu na 2 minuty i dostrzegaj swój sukces. Dziękuj sobie za pierwsze 30 sekund i za każdą kolejną minutę. Jeśli nie masz pomysłu, jakie ćwiczenia wykonywać, aby wyeliminować lęk, strach czy brak umiejętności komunikacji interpersonalnej, szukaj podpowiedzi wśród znajomych, przyjaciół lub specjalistów. Proś o pomoc osoby, którym ufasz, z podobnymi doświadczeniami lub słabościami do twoich.

Wykonuj ćwiczenie, a w trakcie powtarzaj swoją mantrę.

Po wykonaniu zadania możesz te skrupulatnie ułożone zdania, mające na celu przekonanie twojego mózgu o ich realności, wykrzyczeć z radością na ustach. Następnie powiedz do swojego mózgu: „a widzisz, udało się! I co mi teraz powiesz?”. On na początku (rozumiejąc, czym jest twój lęk i znając jego pochodzenie), poczuje zmieszanie, powoli będzie rejestrował twój sukces, chociaż nie omieszka za chwilę postawić ci poprzeczki wyżej. Wówczas odpowiedz mu: „teraz cieszę się ze swojego sukcesu, pozwól mi na to, a kolejne zadanie wykonam na przykład za dwa dni”. Pamiętaj, żeby iść za ciosem. Nie zwlekaj zbyt długo, by podjąć kolejną próbę.

Twój mózg, aby uwierzyć w słowa mantry, potrzebuje potwierdzenia w postaci realnych działań oraz zachowań.

Jeśli twoim problemem jest wybuchowość pod wpływem niewielkich impulsów i chcesz to zmienić, masz za zadanie analizować swoje postępowanie – rozpoznać emocje, sytuacje i powody swojej wybuchowości.

Naucz się pozostawiać sobie czas pomiędzy bodźcem a reakcją, co pozwoli ci zachować się inaczej niż zwykle.

Naturalnie to bardzo trudne, praca z emocjami jest nie lada wyzwaniem, ale wykonalnym. I tu również pamiętaj: bądź dumna ze swoich najdrobniejszych osiągnięć.

Duma z tego, co o sobie słyszysz, z tego, czego dokonałaś, duma ze swojego zachowania jest tym, co będzie na trwałe budować twoją pewność siebie, wiarę w siebie. Ponadto przysłuży się wzmocnieniu poczucia własnej wartości. Czyż nie o to chodzi w powtarzaniu mantry?

PS.

STRACH I LĘK

Jak działa na ciebie strach?

Strach jest uczuciem nieprzyjemnym, ale bardzo potrzebnym, ponieważ alarmuje nas o zbliżającym się zagrożeniu: na przykład, gdy idziesz ulicą i nagle zza rogu ukazuje się postać wampira, strach podpowie ci, że masz uciekać lub się schować. Ale strach może być również destrukcyjnym przyjacielem, będzie cię paraliżował i odbierze ci możliwości rozwoju, działania, a przede wszystkim będzie miał nad tobą władzę decyzyjną. Mąci również twój umysł, zmysły i myśli – wampirów przecież nie ma!

Jak działa na ciebie lęk? Cały artykuł po kliknięciu TU

Twój coach kryzysowy – Wioletta Klinicka

Nakłaniam 😉  do zapoznania się z innymi kursami KLIKNIJ MNIE

rozwój i motywacja

0 Read More

Dlaczego nie zrealizowałaś noworocznych postanowień?

Pierwszy artykuł z cyklu „I życzę sobie i tobie…”.

Kolejny, “Szybkie ćwiczenie na budowanie pewności siebie, umocnienie wiary w siebie i wzmocnienie poczucia wartości”, już za tydzień. 

Zaczynamy!

Dlaczego nie zrealizowałaś noworocznych obietnic?

Minął kolejny rok, padają obietnice, postanowienia, a nawet przysięgi. Niestety bardzo często dwanaście miesięcy później okazuje się, że były to tylko mrzonki. Chcesz wiedzieć, dlaczego coś ci nie wyszło?

Czy naprawdę wierzyłaś, że poczujesz się lepiej, gdy schudniesz pięć kilogramów? Czy wierzyłaś, że nauka nowego języka obcego podwyższy twoją wartość, a nowy kurs podniesie twoje zawodowe kwalifikacje?

Proszę cię!

Postanowienia noworoczne niewypływające z naszej wewnętrznej potrzeby, a będące jedynie rezultatem zewnętrznego nacisku, nie są realizowane.

Zaś efekt końcowy, o ile nastąpi, nie cieszy tak, jak się tego spodziewałaś.

Jak masz dotrzymać obietnicy, skoro to marzenie nie było twoje, skoro nie przeanalizowałaś, z czego ono wypływa i co cię do tej decyzji doprowadziło?

Kolejna kwestia, którą być może pominęłaś, to konkretność.

Co chciałaś osiągnąć?

Zarabiać więcej! – Nie, to za mało. Co dla ciebie oznaczało „więcej”?

Schudnąć! – Ile kilogramów i w jakim czasie? Jakiego rezultatu oczekiwałaś?

Być bardziej inteligentną emocjonalnie! – Czyli jaką? Nad jakimi emocjami chciałaś popracować? Jakie pragnęłaś wyeliminować, a jakie wprowadzić do repertuaru odczuć? Jak chciałaś się czuć?

Podsumowując, być może

nie wyraziłaś celu tak, aby móc mierzyć postępy w czasie jego realizacji.

 

Możliwe też, że porzuciłaś swoje postanowienie z powodu braku osobistych predyspozycji i zasobów: fizycznych, mentalnych, psychicznych, finansowych, z braku kontaktów itd.?

Czyżbyś zapominała spojrzeć realnie na swoją rzeczywistość?

Przykro mi, ale nie zostaniesz w rok chirurgiem, skoro nawet nie zaczęłaś studiów medycznych. Nie wygrasz na loterii, jeżeli nie kupiłaś losu.

Naturalnie, że jesteś w stanie osiągnąć wiele, a nawet rzeczy, do których dziś nie masz predyspozycji, ale pamiętaj, że aby podnosić swoje kwalifikacje, trzeba zacząć od poznania siebie i swoich możliwości.

Decyduj się na postanowienia, które są realne!

O czym jeszcze zapomniałaś, gdy podejmowałaś decyzję na przykład o zmianie pracy?

Może o istotności, o stopniu ważności…

Może nie jest to jednak twoim priorytetem?

I nic w tym złego!

Czy odpowiedziałaś sobie szczerze, dlaczego dana zmiana jest lub była dla ciebie taka ważna? Co jesteś w stanie poświęcić, aby dotrzymać danego słowa?

To, czego ludziom najczęściej brakuje, to czas. Być może nie chcesz zrezygnować z ośmiogodzinnego snu, kilku nowych sukienek w miesiącu, z wyjścia ze znajomymi na rzecz kursu podnoszącego twoje kwalifikacje.

Czy byłaś gotowa coś poświęcić w imię swojego postanowienia?

Twoje decyzje, twoje życie, twoje priorytety – sama wybierz odpowiednie dla siebie.

Ach, ten czas… wszystko mierzymy godzinami, dniami, tygodniami. Jeśli nie określiłaś, kiedy zaczniesz i kiedy zakończysz, to nic dziwnego, że łatwo odpuściłaś.

Twoje decyzje powinny być nie tylko dokładnie określone: dlaczego chcę to zrobić, jak chcę to osiągnąć, ale również kiedy zacznę i kiedy to zakończę.

Gdy spojrzysz na te podpowiedzi, zauważysz, że takie elementy jak skonkretyzowanie postanowienia, jego wymierność, osiągalność, istotność oraz określenie w czasie uzupełniają się i przenikają. Jedno nie może istnieć bez drugiego, a to nie wszystko. Wiedza to jedno, a praktyka to druga strona medalu. I chociaż wiesz, że obie są dla zwycięzcy bardzo znaczące, może pominęłaś fakt, że oprócz teoretyzowania należy też praktykować. Wiedzieć, jakie kroki wykonać i je wykonywać. Czyli działać. Bywa tak, że nieudolne działania zniechęcają, coś nie wychodzi, coś jest zbyt trudne, zbyt nudne, pochłania zbyt dużo czasu. No cóż, jeśli tak jest, to albo nie wykonałaś powyższych kroków przed ustaleniem swoich postanowień, albo nie uświadomiłaś sobie, że tylko trening czyni mistrza.

Jeśli naprawdę coś jest twoje, nie poddawaj się, a jeżeli cię nie ekscytuje – odpuść! Swoją energię kieruj tam, gdzie masz szansę osiągnąć oczekiwane przez siebie wyniki.

Postaraj się nie karmić swojego mózgu obłudnie dobranymi celami, ponieważ mózg jest bardzo pamiętliwy i odpłaci ci się za niedotrzymanie obietnicy. I uwierz mi, że niezbyt ci się ta odpłata spodoba.

Po pierwsze, przy każdej kolejnej próbie obietnic będzie cię zniechęcać, przypominając dotkliwe porażki, a nawet je wyolbrzymiając.

Po drugie, i co wydaje mi się niezmiernie istotne, takie niespełnione postanowienie prowadzi do frustracji. Zaczniesz źle siebie postrzegać, a negatywne myśli wywołają nieprzyjemne emocje, te z kolei wytworzą chemię – adrenalinę, kortyzol, który w nadmiernym stężeniu przytruje organizm.

Czy gra jest warta świeczki? Czy twoje postanowienie jest na tyle twoje i istotne, aby mi powiedzieć: „wiesz, Wioletta, idź do diabła! Ja osiągnę swój cel!

Jeśli tak, to idź! Nie żałuj obcasów 😊

  • Kurs EIK do zakupu, po najechaniu kursywą na poniższy tekst i jego kliknięciu 🙂

Zapisuję się na kurs 

Nakłaniam 😉  do zapoznania się z innymi kursami KLIKNIJ MNIE

Pozdrawiam,

Twój coach kryzysowy – Wioletta Klinicka

Kursy dla kobiet

Kursy

0 Read More

Jak nie reagować złością – pomiędzy bodźcem a reakcją

Jak przerwać nawyk postępowania: bodziec – reakcja

Jeśli masz możliwość poznać charaktery, osobowość i postępowanie swoich przodków, jesteś szczęściarzem. Wiele technik i metod mających na celu umożliwienie powrotu do równowagi emocjonalnej i zdrowia psychicznego opiera się na powrocie do przeszłości. Do dzieciństwa, do pokoleń, o których nawet już twoi rodzice nic nie wiedzą, a nawet innych twoich wcieleń. Rozgrzebywane zdarzenia z przeszłości, niejednokrotnie zadające ból i wywołujące cierpienie, mają na celu uświadomić ludziom ich obecne zachowania, nastroje, błędnie podejmowane decyzje. Czyli: jesteś taki, bo tego czy tamtego doświadczyłeś. Czy jednak taki model uleczania faktycznie leczy? Czy przerywa poczucie beznadziejności, winy i braku wiary w siebie? Czy znajomość minionych faktów, które wyparłeś, przynosi psychiczną ulgę, wycisza emocje, motywuje cię do działania? Czy każdy człowiek dotykający przeszłości jest w stanie poradzić sobie z nowo nabytymi informacjami, które często przerzucają winę ludzkiego postępowania na teraźniejszość?

Ojciec molestował córkę. Ona, leżąc na kozetce, właśnie to sobie przypomina. Czy będzie w stanie wyeliminować nienawiść, która w niej wzrośnie? Czy zdoła przyznać, że ten fakt zaistniał, a następnie wybaczyć ojcu?

W przeszłym wcieleniu zabiłeś człowieka, teraz rozumiesz, dlaczego pijany kierowca potrącił twoje dziecko, które walczy o życie, a może już je utraciło. Czy byłbyś w stanie wybaczyć sobie błąd przeszłości?

Twoja matka bardzo często, gdy byłeś małym dzieckiem, biła cię za każdą niedoskonałość, teraz ty karzesz swoje dzieci za najdrobniejsze przewinienia. Wiesz, że postępujesz źle, ale nie potrafisz tego zmienić – masz pojęcie dlaczego?

Dlaczego jesteśmy tym, kim jesteśmy?

Dlaczego podejmujesz wciąż też same decyzje, reagujesz w ten sam sposób, postępujesz tak, jak obiecywałeś sobie, że postępować nie będziesz?

Grzebiesz i oczekujesz, że poprzez połączenie życiorysów przodków z twoim życiem, twojej przeszłości z twoją teraźniejszością, coś zmieni się w przyszłości, że ty się zmienisz, że zmieni się twoje zachowanie. Nie przeczę, że przeszłość nie ma na ciebie wpływu, że kształtują nas obserwowane zachowania, charakter i osobowość rodziców, rówieśników, nauczycielki, księdza, otaczających cię ludzi. Niemniej jednak dziś nie chodzi o to, co kto ci zrobił, kim ci ludzie byli, jaka krzywda cię dotknęła.

Dziś chodzi o ciebie, o ciebie osadzonego w realnym życiu, w tym dniu, w tej chwili. O twoje emocje, o twój spokój umysłu, który jest najbardziej pożądanym uczuciem. Dziś chodzi o to, abyś potrafił uwolnić się od przeszłości, od związanych z nią ludzi, od obsesyjnej myśli, że twój charakter ma ścisły związek z twoim wychowaniem.

Czy jesteś gotów na powrót do przeszłości? Na odkrywanie tego, co twój umysł skrył w ciemnych czeluściach? Czy twój terapeuta zapoznał cię z konsekwencjami swojej metody? Czy poinformował cię, że rozdrapywanie przeszłości nie może stać się wymówką i usprawiedliwieniem twoich czynów, a ma być symbolicznym jej pogrzebem? Czy upewnił cię, że poradzisz sobie psychicznie z krzywdami, o których dziś nie pamiętasz? Czy udało mu się w stu procentach przygotować cię do zmiany i czy rozumiesz, że jako dorosły człowiek masz prawo wyboru? To ty, bez względu na przeszłość, decydujesz o reakcji na dany bodziec. To ty wybierasz metodę rozwiązywania problemów, metodę radzenia sobie z kryzysem oraz targającymi cię emocjami. Szukasz wsparcia? Tak naprawdę poszukujesz nowego wzorca postępowania, a wiedz, że aby go odnaleźć i wdrożyć w życie oraz by twoje starania przyniosły pozytywne i trwałe rezultaty, musisz zacząć od przyznania i zaakceptowania swojej biografii, miejsca, w którym się znalazłeś, oraz siebie. Następnie musisz uwolnić się od uporczywej chęci zrozumienia, dlaczego to czy tamto miało miejsce, dlaczego postępujesz i jesteś taki, jaki jesteś, a w to miejsce wybaczyć sobie i innym doznane krzywdy. Wtedy i tylko wtedy możesz pójść dalej, bez obciążającego bagażu. Dokonać zmian, z których będziesz dumny i które przyniosą korzyści tobie, twoim bliskim i wszystkiemu, co cię otacza.

Najskuteczniejsza nauka odpuszczenia, która powinna ci zawsze towarzyszyć, odbywa się poprzez trening uważności i medytację.

W trakcie medytowania niczego nie oczekuj, o nic się nie staraj – obserwuj, bądź, pozwól myślom, emocjom płynąć, niczego dla siebie nie zatrzymując.

Jako ludzie uwolnieni od przeszłości, cieszący się spokojem umysłu i równowagą emocjonalną, dostrzegamy przestrzeń pomiędzy bodźcem a reakcją, umiejąc ją wykorzystać w celu głębszego postrzegania danej sytuacji i daleko płynących konsekwencji z własnych wyborów.

 

Schemat działania

Poczucie winy – w zasadzie nie znam osoby, która lubi ten stan. W celu jego zniszczenia wyparcia, zapomnienia przychodzą z pomocą wymówki. Nie bronisz tylko siebie, bardzo często również bronisz krzywdzących cię osób. Można by powiedzieć, że przecież to dobrze, przecież dzięki usprawiedliwianiu niepożądanych czynów przychodzi wybaczenie, o którym tak dużo mówi się nie tylko w rozwoju duchowym, ale i osobistym. Czy jednak nie mylimy pewnych mechanizmów? O tym pisałam w poprzednich artykułach, dziś natomiast pozostańmy zorientowani na procesie bodziec – reakcja. Pomówmy o tym, dlaczego wciąż zachowujesz się tak samo, dlaczego wciąż podnosisz głos, gdy dzieci zbyt rezolutnie się bawią (to, że z równowagi wyprowadza cię wówczas zmęczenie, jest wymówką), dlaczego gdy kolejny partner okazuje się nie tym jedynym, kładziesz się do łóżka i objadasz nadmierną ilością czekolady, dlaczego ojciec bije swoje dziecko, dlaczego ludzie krzywdzą innych ludzi. Naturalnie artykuł nie ma na celu usprawiedliwiania, lecz wskazanie początku drogi do zmian.

Wyobraź sobie, że prowadzisz auto, spieszysz się do pracy, a tu wyskakuje przed tobą niedzielny kierowca – ani go wyminąć, ani jak poprosić, żeby trochę mocniej nacisnął pedał gazu. Ale ty próbujesz i krzycząc na mozolnego kierowcę, tak jakby miał cię usłyszeć, zjeżdżasz na niedozwolony pas. Dumny z siebie wpadasz wprost w czujne ręce policjantów. „Co oni tu robią!?” – wciąż obrażony na cały świat podajesz im dokumenty. To bardzo delikatny przykład. Nie podając bardzo drastycznych, powiem tylko, że złość, agresja, rękoczyny, płacz, smutek, strach, żal, nienawiść, zawiść – wszystkie te emocje tłoczą się pomiędzy bodźcem a reakcją. Wystarczy, że mąż odejdzie do innej, niedoświadczony kierowca popełni błąd na drodze, przyjaciółka powie, co myśli, zostaniesz pobita, zgwałcona, umiera ci bliska osoba. Dotknęło cię coś niespodziewanego, nie masz więc czasu na myślenie, jak powinieneś się czuć, a następnie zachować. W mgnieniu oka sięgasz po jedyny znany ci wzorzec postępowania. Musisz się bronić natychmiast, bo obrona jest priorytetową funkcją organizmu. Musisz przetrwać w nienaruszonym stanie, rozładować napięcie powstałe w wyniku danego doświadczenia. Traumatyczne wydarzenia zawsze równają się niemiłym emocjom i ponieważ wówczas twoja logiczna część mózgu jest odłączona i działasz na mózgu emocjonalnym, wciąż i wciąż sięgasz po te same metody uwolnienia się od ciężaru niechcianych uczuć oraz te same techniki rozwiązywania problemów. W danym momencie – pomiędzy bodźcem a reakcją – nie ma miejsca, czasu ani nawet chęci na myślenie. Zautomatyzowane, nawykowe działanie ułatwia życie, oszczędza czas i energię mentalną. A przecież kiedyś dane doświadczenie było tym pierwszym razem, wówczas dokonywałeś wyboru działania po raz pierwszy. Jak to się więc stało, że na marudny płacz dziecka zareagowałeś agresją? Zapewne nie jest dla ciebie niczym odkrywczym, gdy powiem, że wzorce zachowania przejąłeś w procesie obserwacji rodziców lub innych osób, które napotykasz lub napotkałeś w swoim życiu.

Spróbuję sobie pokrzyczeć, może i mi pomoże.

Też będę nienawidzić, może również mi przyniesie to ulgę.

Będę uciekał jak najdalej od ludzi z problemami, może to pozwoli mi zapomnieć, że one są również moje. I tak dalej…

Czasami jednak gdy emocje opadną, gdy czas z lekka wyciszy żal, gdy powracamy do równowagi emocjonalnej i prawie już osiągasz ten upragniony spokój umysłu, wdziera się zawstydzenie z powodu podjętych decyzji, własnych reakcji, a nawet minionych uczuć. Wstyd i poczucie winy kosztują cię kilka kolejnych nieprzespanych nocy. Czy nie mogłem postąpić inaczej? Dlaczego zachowałem się znowu jak idiota? Dlaczego znowu kogoś skrzywdziłem?

Możesz usłyszeć, że jesteś złym człowiekiem, a nawet sam o sobie tak pomyśleć. Ale nie daj się zwieść tym skrótom myślowym, nie ty, lecz twoje czyny są/były złe. To twoje reakcje są/były nieadekwatne do danej sytuacji. To twój brak umiejętności zachowania spokoju działa na twoją niekorzyść i przetrzymuje w ciele emocje, pod wpływem których zachowujesz się szablonowo. To twój brak kompetencji z obszaru inteligencji emocjonalnej nie pozwala ci na skorzystanie z innych metod radzenia sobie z traumatycznym wydarzeniem lub kryzysem. Ty jesteś, jak każdy z nas, człowiekiem zdolnym do zmian, kształtowania swoich reakcji, uczenia się. Dość długo obrazowałam problem, jakim jest fakt, że pomiędzy bodźcem a reakcją ludzie nie pozwalają sobie na czas. Oczywiście, gdy dotkniesz gorącego żelazka, nie będziesz go trzymał w celu zastanowienia się, co powinieneś teraz czuć i zrobić. Jednak ten czas daj sobie i innym na przykład w chwili kłótni z partnerem – zamiast wypluwać z siebie słowa, których za godzinę będziesz żałować, zatrzymaj się. Zdecyduj, świadomie podejmij decyzję, czy twoje nadchodzące zachowanie, twoja nawykowa metoda działania przyniesie ci więcej korzyści, czy strat?

Ludzie lubią zyski, korzyści, ale z badań wynika, że bardziej boją się coś stracić. Wygrywasz bitwę, ale czy wojnę? Co stracę, a co zyskam – to wydaje mi się najłatwiejszym sposobem na wyegzekwowanie czasu pomiędzy bodźcem a reakcją. Czasami jednak nie umiemy przewidzieć, co się bardziej opłaca. Wówczas możesz posłużyć się metodą, którą preferuję: kieruj się dobrem, miłością, empatią, a nawet współczuciem.

To, że masz świadomość nietaktownego, złego i niepożądanego przez siebie zachowania, bardzo dobrze o tobie świadczy. Jesteś na drodze zmian. Teraz tylko podejmij decyzję, że chcesz ich dokonać. Analizuj swoje postępowanie i wyobrażaj sobie, jak teraz, gdy emocje już opadły, byś się zachował. Rób to za każdym razem i tak intensywnie, aby poczuć się w swojej wyobraźni bardzo realnie. Wówczas twój mózg zapamiętuje twoje wyimaginowane zachowanie, a gdy jest ono naszpikowane odpowiednią dawką emocji, zapisze je jako realne zdarzenie. Po wielu próbach wyparcia twojego nowego postępowania w końcu podda się, zapisując je w umyśle jako nowe połączenie neuronowe, i podczas kolejnych doświadczeń życiowych podsunie ci je jako trafną reakcję.

To wydaje się takie łatwe, ale jak pokazują statystyki, wcale takie nie jest.

Po pierwsze, ty już o tej metodzie słyszałeś i może nawet raz udało ci się ją zastosować, ale niestety przemęczony umysł nie chce uczyć się niczego nowego i wysyła technikę do diabła. Każda zmiana zachowania wymaga powtórzeń i cierpliwości.

Po drugie, nawet gdy twój mózg zechce zużyć na naukę nowych zachowań zgromadzoną w mózgu energię mentalną, wciąż nie udaje ci się wydłużyć czasu przed reakcją. I teraz znowu nie napiszę niczego odkrywczego: po prostu musisz zacząć medytować, zwolnić chociaż raz dziennie na pół godziny (naukę medytacji i uważności zacznij od kilku symbolicznych minut i zwiększaj je sukcesywnie) tempo życia. Przeznacz ten czas na nicnierobienie, tylko przyglądanie się swojemu oddechowi. Przeznacz ten czas na nieocenianie, tylko przyglądaj się swoim myślom. Przeznacz ten czas na nieoczekiwanie, tylko bądź taki, jaki jesteś. Pozwól, żeby wszystko przez ciebie płynęło, niczego nie zatrzymuj. „O, właśnie myślę o Marioli z trzeciego piętra, ta znowu mnie obgadała, okej, poproszę następną myśl. O, czuję się zażenowana, bo nakrzyczałam na zbyt głośno bawiące się dzieci pod moim balkonem, okej, poproszę następną emocję”. Jedno z moich krzepliwych zapożyczonych powiedzeń to: czy to dobrze, czy źle, kto to wie. Kieruj się tą dewizą nie tylko podczas medytacji, ale i w codziennym życiu, ponieważ ona wspiera i pomaga zachować spokój umysłu, zaakceptować dane wydarzenie, wybaczyć, odpuścić.

Ludzie czasami mnie zadziwiają, szarpiąc się z zamkniętym oknem, gdy otwarte są drzwi.

Nie chcą zaczynać od zera, jeżdżąc za swoimi mentorami, tłoczą się wśród celebrytów i gwaru. A zmiana wymaga od ciebie tylko ciszy, chwili skupienia na twoim wnętrzu i najczulszego dotykania bolących miejsc. Medytacja nie wymaga od ciebie nowej pary butów, plakietki z nazwiskiem, lecz uważności, aby dostrzec po otwarciu oczu złociste odcienie na tle szarego życia.

 

  •  Kurs EIK do zakupu, po najechaniu kursywą na poniższy tekst i jego kliknięciu 🙂

Zapisuję się na kurs 

Nakłaniam 😉  do zapoznania się z innymi kursami KLIKNIJ MNIE

Pozdrawiam,

Twój coach kryzysowy – Wioletta Klinicka

ekologia emocji

Jak radzić sobie z emocjami

0 Read More

Naucz się wybaczać

Dlaczego nie umiemy wybaczać?

Mogłabym ująć odpowiedź w jednym zdaniu – ponieważ ludzie nie potrafią ofiarować czegoś drugiemu człowiekowi całkowicie za darmo, niczego w zamian nie oczekując.

Od zawsze istniał handel, najpierw wymienny – rzecz za rzecz, przysługa za przysługę, drogocenne kruszce za rzecz i przysługę – aż kiedyś ktoś wymyślił pieniądze, kartę kredytową i PayPal. W dzisiejszych czasach można kupić wszystko, nie mów, że przyjaciele, rodzina czy miłość jest nie na sprzedaż. Dziś każdy ma swoją cenę, jedni mówią wprost, czego wymagają za swoją lojalność, inni wykorzystują coraz bardziej powszechne metody manipulacji. Jedni używają pieniędzy, aby utrzymać władzę nad ludzkimi uczuciami, inni, nie bacząc na prawo karmy – prawa przyciągania.

Sprzedać, kupić, chociaż się wymienić. Takiej samej ceny żądamy za wybaczenie.

Wybacz mi, a wciąż będę cię kochać, wybaczam ci, bo nie chcę być sam.

Wybacz mi, a spełnię twoje marzenie, wybaczam ci, bo chcę jeszcze więcej twoich dóbr.

Wybacz mi, a pójdziesz do nieba, wybaczam ci, bo wizja piekła wywołuje we mnie strach.

Wybacz mi, a ja wybaczę tobie. Wybaczam ci, bo ty mi wybaczyłeś.

Pragnąc spokoju umysłu, spokojnego snu, więcej uwagi, miłości, podejmujesz wyzwanie i wybaczasz lub prosisz o wybaczenie. Czy jednak jest to wybaczenie w najczystszej formie, czy w ogóle jest wybaczeniem? A może to tylko zagłuszenie sumienia, uciszenie pragnienia zemsty w zamian za to cenne dla ciebie COŚ? Próba zapomnienia doznanej krzywdy poprzez wyparcie zdarzeń, uczucia doznanej krzywdy, wyciszenie bólu? Niwelowanie strachu?

Wstajesz rano, w głowie szumią ci wczorajsze słowa, które zabolały do żywego. Co robisz w pierwszej kolejności?

Analizujesz zdarzenie?

Pałasz gniewem, uzasadniając swoje odczucia?

Próbujesz się modlić, zagłuszając własny umysł?

A może starasz się zrozumieć człowieka, który celowo lub nie wywołał w tobie poczucie krzywdy?

Jaka metoda zadziała?

Analiza zdarzeń przynosi ulgę tylko wówczas, gdy twoim celem jest wyciągnięcie wniosków i szczera obietnica, że więcej tak nie postąpisz w celu niekrzywdzenia drugiej osoby lub siebie.

Gniew jest uzasadniony tylko wówczas, gdy staje się wypowiedzianą na głos emocją – uzewnętrznioną. Nie atakuje przy tym drugiego człowieka w celu oczyszczenia umysłu i powrotu do równowagi emocjonalnej.

Zagłuszanie własnych emocji doprowadza do skażenia umysłu, wewnętrzna walka zawsze w najmniej oczekiwanym momencie przedostanie się na zewnątrz.

Tak jak pisałam w poprzednim artykule,

przyznaj się przed sobą, że przeżyłeś dane doświadczenie, że to cię zabolało. Przyznaj się do bólu i próbując zrozumieć drugiego człowieka, wybacz mu, lub próbując zrozumieć siebie, wybacz sobie.

Historia, do której lubię wracać, mówi o chłopcu, który był bity przez ojca alkoholika. Za każdym razem gdy padały na niego ciosy z ręki najbliższej osoby, powtarzał sobie, że nigdy nikogo nie uderzy ani nie upokorzy. W życiu dorosłym, wychowując swoich dwóch synów, zawsze postępował zgodnie ze swoją obietnicą. Mało tego, kochał swojego ojca miłością szczerą, darzył szacunkiem i obdarowywał empatią, ponieważ zgłębiał prawdę o nim. Wiedział, że zdesperowany mężczyzna, nie będąc w stanie, w dobie wielkiego kryzysu, zapewnić godnego życia swojej rodzinie, postępował – używając przemocy – w jedyny znany mu sposób powodujący rozładowanie napięcia. Ten jedyny mechanizm nie został powielony przez dziecko kierujące się dewizą, że poszukiwanie prawdy to umiejętność patrzenia głębiej, z różnych perspektyw.

Ten mały chłopiec, poszukujący w ludziach dobra i dostrzegający je, przerwał łańcuch rodzinnego szablonu postępowania, nie oczekując niczego w zamian. Zdawał sobie sprawę, że nie może oczekiwać niczego od innych i że jedyne, co może ojcu ofiarować, a potem swoim dzieciom, to zrozumienie, to czysta, bezwarunkowa miłość i wybaczenie – wszystko inne bez tych przymiotów nie ma w naszym życiu znaczenia. W obliczu śmierci pozostajemy sami, odziani wyłącznie, a może aż we własne odczucia i emocje. Śmierć odbiera nam wszystko: rzeczy materialne, rodzinę, przyjaciół, ale nie jest w stanie odebrać spokoju umysłu wynikającego z naszego postępowania.

To nieprawda, że będąc uduchowieni, na najwyższym szczeblu rozwoju czy oświecenia, stajemy się odporni na zranienie, że nie czujemy bólu i żalu, ale to od nas zależy, co z tym zrobimy, czy będziemy dźwigać ciężar nienawiści do ludzi lub siebie, czy zamienimy te traumatyczne przeżycia w nawóz i z własnego życia stworzymy ogród pełen dorodnych owoców, którymi będziemy się dzielić z innymi.

To nieprawda, że jako ludzie dorośli mamy trudności z nauką, przyswajaniem nowych wzorców reakcji. Mimo że od pokoleń wpaja się nam, że za wszystko trzeba prędzej czy później zapłacić, że za wszystko mamy oczekiwać zapłaty, możemy zerwać z nałogiem OCZEKIWANIA, który jest wrogiem naszej równowagi emocjonalnej i wewnętrznego poczucia harmonii oraz pozytywnych międzyludzkich relacji.

To nieprawda, że wybaczając, musimy ze swoimi oprawcami się widywać i ich kochać.

Wybaczenie to uwolnienie siebie i tej drugiej osoby od bólu i cierpienia.

Wybaczenie to pozwolenie na przerwanie nici nienawiści, ale i współzależności, jaką karmią się do czasu odpuszczenia obie strony.

Wybaczenie to pozwolenie ludziom, rzeczom, uczuciom na odejście.

To, co w życiu najbardziej nas rani, to oczekiwania – one nie pozwalają  wybaczać, zminimalizuj je możliwie jak najbardziej, a doświadczysz czegoś, na co czekasz lub czego poszukujesz od bardzo dawna.

Przerywając wzorzec myślenia i postępowania, zmieniasz nie tylko własną przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, ale i życie kolejnych pokoleń.

 

  • Kurs EIK do zakupu, po najechaniu kursywą na poniższy tekst i jego kliknięciu 🙂

Zapisuję się na kurs 

Nakłaniam 😉  do zapoznania się z innymi kursami KLIKNIJ MNIE

Pozdrawiam,

Twój coach kryzysowy – Wioletta Klinicka

Kursy dla kobiet

Kursy

0 Read More