Bajka dla dojrzałej królewny

Rozsądek zasnął gdzieś w kącie i śpi

 

Dawno temu (a może całkiem niedawno?) żyła sobie królewna. Właściwie chciała być królewną. Właściwie była zwyczajną (a może nadzwyczajną kobietą?), taką jak ja i ty, tylko nie wiedziała o swojej wyjątkowości.

Żyła sobie, chociaż czasami myślała, że nie żyje i że w świecie, który wydawał się jej ponurym, pełnym niesprawiedliwości miejscem, po prostu egzystuje.

Każdego dnia wstawała o świcie i gdy czesała swoje brwi, które uwydatniały jej niebywale niebieskie źrenice, marzyła o tym, aby znaleźć się gdzieś, gdzie wśród bagiennej roślinności będzie mogła trwonić kolejne minuty, godziny a może nawet lata, rozpamiętując ostatnią nieodwzajemnioną miłość.

– Co jest nie tak? Nie marzysz o tym? To nie twoje pragnienie? Hmm… dziwne, bo jako narrator właśnie to dostrzegam. No dobrze, jeśli chcesz, opowiem czytelnikom inną historię.

Królewna z lokami (a może miała proste włosy?) marzyła, że któregoś dnia ten, który dotąd nie zwracał uwagi ani na nią, ani na jej uczucia, zmieni się pod wpływem jej kapryśnych nastrojów i dostrzeże, jak nagannie postępował. Weźmie w ramiona tę, o której istnieniu nie wiedział, i w obawie przed utratą ukochanej poczuje odrazę do swojego dotychczasowego postępowania i krótkowzroczności, a wszystkie jego plany, sprawy i priorytety staną się nieważne.

– Nie przeszkadzaj mi po raz kolejny! Przecież opowiadam bajkę. Bajka ma tę właściwość, że jest zmyślona, ale może zawierać elementy prawdziwych wydarzeń, czyż nie? Skoro znowu protestujesz, może faktycznie powinnam opowiedzieć bardziej fikcyjną historię?

Pewnego dnia kobieta wyszła, aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Ni stąd, ni zowąd pod jej nogami pojawiła się skórka banana. Nasza bohaterka już miała upaść z łoskotem na intymną część ciała, gdy – jeszcze bardziej niespodziewanie – pojawił się czarnooki kawaler. Złapał ją, delikatnie odwrócił jej twarz w swoją stronę i spojrzał głęboko w niezbyt starannie skrywany dekolt.

Kobieta chciała się wyzwolić od tego spojrzenia, więc niechętnie (ale jednak!) podarowała przybyszowi swoją wizytówkę. Miała nadzieję, że natarczywiec zapomni po drodze o jej wdziękach.

Po spotkaniu białogłowa pobiegła szybko do swojej wieży i zamknęła się w marmurowej łazience. Służba od czasu do czasu donosiła jej baterie – właściwie nie wiem dlaczego. Może miało to związek z wibracjami i odgłosami wielkiego przerażenia, które raz po raz docierały do moich uszu?

Kawaler nie mógł pozbyć się zapachu feromonów nieznajomej, dlatego telefonami i obietnicami próbował rozstroić jej układ nerwowy. Gdy udało mu się okiełznać najpierw jej umysł, potem duszę (a może kolejność była odwrotna?) i gdy ona już nie chciała ani baterii, ani łazienki, teraz on zaczął zamykać się w wieży. (Nawet mnie przeraża sposób, w jaki zaczął zarządzać jej uczuciami. Im bardziej on był nieugięty, z tym większą niecierpliwością ona czekała na potajemne schadzki.)

– No co? Znowu źle opowiadam? Przecież to prawda! Kobieto, nie możesz stale siebie oszukiwać. Masz rację: ja wiem, ty wiesz, może i on wie… No dobrze, już dobrze, rozumiem! Ja wiem, ty wiesz, on wie, ale przecież słuchacze nie wiedzą i wiedzieć nie muszą. Zatem opowiem im historię, o której marzysz tuż przed snem.

Gdy królewna poznała prawdziwy charakter i prawdziwą osobowość kawalera, oddała sobie przysługę i… zmieniła numer telefonu. Nie chciała, aby nieznajomy zawracał jej… piękne pośladki.

– Zadowolona? Może sama w to uwierzysz? Nie, nie jestem złośliwa. Po prostu chciałam, aby świat poznał prawdę. Może i ty zatrzymałabyś się na chwilę i zastanowiła, co sprawia, że jesteś wartościową, mądrą królewną, która zarządza swoim królestwem – wnętrzem, umysłem, ciałem, duszą – w sposób, który nie krzywdzi ani jej, ani innych? Wiem, wiem, mamy tę przypadłość, że najlepiej uczymy się na własnych błędach, jednak musisz pamiętać, moja droga, że tylko na tych, które uznamy za błędy i które sobie wybaczymy. Po drugie, moja wewnętrzna królewno, wiedz, że miłość jest gorsza niż… Nie z braku wytłumaczenia. Tak już funkcjonuje nasz umysł: gdy na drodze pojawia się ten, który nie pozwala ci wpaść w inne niż jego ramiona, emocje biorą w niewolę układ racjonalnego myślenia. Dopiero za miesiąc, rok, dwa lata, gdy euforia minie, możesz podjąć sensowną decyzję. Dokonaj świadomego wyboru. Chcesz spacerować po mokradłach, uciec, zamknąć się w wieży i marmurowej łazience czy może podarować swojej królewnie kolejną szansę na ŻYCIE?

 

Recommended Posts