1. część nowej książki

(Teraźniejszość)

– Puść mnie, puść, to boli!

– Nie, dopóki nie obiecasz, że tego nie zrobisz!

– Zrobię, przecież wiesz, że zrobię… – Patrzyłam Robertowi w twarz z pogardą. Dlaczego i on uważa, że nic głupszego nie mogłam wymyślić, że bardziej idiotycznie postąpić bym nie mogła. A ja przecież nie mogę uczynić inaczej, nie! Bo ja wiem, jak to jest, gdy pewnych barier w inny sposób przeskoczyć się nie da. Ja przecież wiem, co oznaczają granice, zakazy i nakazy, ja to wiem! I wiem, że czasami trzeba szczęściu pomóc, bo to nie nasza wina, że rodzimy się tam, gdzie się rodzimy, i że żyjemy w czasach, których przyszło nam żyć. Teraz pojawia się okazja do zmiany, my stoimy przed tą okazją.

– Po tym wszystkim, co ci zrobił Ivy! – krzyczał Robert, wciąż ściskając mnie za ramię.

– A co on mi zrobił? No co?

– Co?! Już raz cię zostawił, gdy mu nie byłaś potrzebna, teraz może zrobić to samo…

Ból, jaki mi sprawił tymi słowami, wygenerował atak. Pisnęłam tylko „ojej”, gdy zdałam sobie sprawę, że moja dłoń pozostawiła ślad na jego policzku. Nigdy, przenigdy na sprzeciw Roberta nie zareagowałam w tak drastyczny sposób. Nie zdążyłam nawet wypowiedzieć słowa „przepraszam”, gdy on szarpnął mnie i przyciągnął do siebie, szepcząc nad głową:

– Wiolka, obym się mylił, obym się mylił. – Jego krzyk stopniowo ustępował ciszy. Milkło rozgoryczenie, a ja, wtulona w niego, tak bardzo chciałam wierzyć, że moje małżeństwo będzie samym dobrem, dla wszystkich. Niech Robert, mimo wszystko, się myli. Niech się myli…

***

(Dwa lata temu…)

C.D.N

Wioletta K.

Recommended Posts